W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Piątek, 11 stycznia 2008 r.
W trosce o synów
A- A+

- Mauro junior ma osiem, Tiago siedem lat. Obaj są w Polsce od ponad sześciu. Dla nich Polska to codzienność, ich normalny świat, inny ledwie znają. Chodzą do prywatnej szkoły, bardzo dobrze mówią po polsku. Dlatego mam dylemat, gdzie osiedlić się po zakończeniu kariery - mówi Mauro Cantoro. Jest jednym z symboli Wisły Kraków. Gra w niej od ponad sześciu lat i zdobył trzy tytuły mistrzowskie. Przetrwał też wszystkie burze w klubie z ulicy Reymonta, gdy kilku trenerów miało innych faworytów. - Na końcu zawsze wystawiali mnie - powtarza z satysfakcją 32-letni pomocnik.

Odpoczął już pan po długiej podróży z Argentyny?

Mauro Cantoro: - Nie ma problemu, zmęczony byłem tylko przez jeden dzień. Mam silny organizm, zawodowo gram w piłkę, no i latam przez Atlantyk od dziesięciu lat.

W tym roku ile to trwało?

- Dwadzieścia kilka godzin. Z Buenos Aires przez Mediolan, tam samolot był opóźniony, ale w końcu wylądowaliśmy w Krakowie. Jest to duży wysiłek dla organizmu, ale nie ma innego wyjścia. Moja żona Adriana, synowie Mauro junior i Tiago z roku na rok znoszą to coraz dzielniej.

Bywało gorzej?

- Tak, gdy dzieci były mniejsze. Pamiętam, jak się latało z dwoma przesiadkami: Kraków - Warszawa - Paryż - Buenos Aires. To stały temat wśrod piłkarzy spoza Europy. W naszym klubie są przecież Brazylijczycy Cléber i Jean Paulista, Australijczycy Michael Thwaite i Jacob Burns. Czasem podróżują dłużej ode mnie. Dlatego nie narzekam.

Źródło: Przegląd Sportowy


Dodał: vip

Nikt nie komentował jeszcze tej informacji. Może Ty to zrobisz?

    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
© 1998-2018 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.015 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »