W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Niedziela, 10 maja 2009 r.
Trzy kroki do mistrza! Wisła Kraków - Legia Warszawa 1-0
A- A+

Po niezwykle zaciętym i emocjonującym meczu krakowska Wisła pokonała Legię 1-0 (1-0) i na trzy kolejki przed końcem sezonu została samodzielnym liderem Ekstraklasy, wyprzedzając o jeden punkt najgroźniejszych rywali - Lecha Poznań i właśnie Legię.
Bramkę na wagę zwycięstwa w 36. minucie zdobył Brazylijczyk Marcelo, który pewnym strzałem nie dał szans na skuteczną interwencję Janowi Musze.
W II połowie Wisła przeżywała ciężkie chwile. Z powodu kontuzji murawę opuścili Rafał Boguski, Radosław Sobolewski i Marcelo, ale udało się dowieźć wygraną do końca spotkania.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 1-0 (1-0)

1-0 Marcelo (36.)

Wisła: Mariusz Pawełek - Peter Šinglár, Marcelo (78. Tomáš Jirsák), Akradiusz Głowacki, Piotr Brożek - Patryk Małecki, Radosław Sobolewski (70. Mauro Cantoro), Júnior Díaz, Marek Zieńczuk - Rafał Boguski (66. Piotr Ćwielong), Paweł Brożek.

Legia: Ján Mucha - Iñaki Descarga (46. Marcin Komorowski), Dickson Choto, Iñaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz (62. Tomasz Jarzębowski) - Piotr Giza, Maciej Iwański, Ariel Borysiuk (73. Miroslav Radović), Roger Guerreiro, Maciej Rybus - Takesure Chinyama.

Sędziował: Robert Małek (Zabrze).
Żółte kartki: Giza, Descarga, Astiz, Roger.
Widzów: 15 600.

Jak padła bramka?
1-0. Piłkę w środku boiska stracił Takesura Chinyama, Arkadiusz Głowacki przejął ją i odegrał do Patryka Małeckiego. "Mały" podciągnął kilkanaście metrów, po czym oddał do stojącego przed polem karnym Marka Zieńczuka. Wiślacki lewoskrzydłowy odszukał stojącego na środku Rafała Boguskiego, a "Boguś" wypatrzył z prawej Marcelo. Brazylijczyk pewnie uderzył i rozpaczliwa interwencja Jána Muchy na nic się nie zdała! Tak zakończyła się decydująca akcja tego meczu!

***

Jak ważne było to zwycięstwo – nikomu mówić nie trzeba. Już przed meczem było wiadomo, że Wisła, aby wciąż liczyć się w walce o mistrzostwo – wygrać musiała. O mistrzostwo wciąż biją się bowiem trzy zespoły, a po sobotnich spotkaniach „Białą Gwiazdę” w tabeli przeskoczył, po wygranej we Wrocławiu, Lech.

Tylko więc trzy punkty pozostawiały wszelkie atuty w naszych rękach.

Mecz rozpoczął się od wysokiego pressingu wiślaków, ale pierwsi groźnie zaatakowali goście. Ofiarnie strzał Rogera zablokował jednak Júnior Díaz i skończyło się tylko na strachu.
Wisła odpowiedziała uderzeniem z wolnego Patryka Małeckiego (8. min.), które wypiąstkował Ján Mucha oraz nieznacznie niecelnym strzałem sprzed pola karnego Rafała Boguskiego (12. min.).

Wisła wciąż przeważała, ale niewiele z tego wynikało. Legia broniła się bowiem na tyle dobrze, że do groźnych sytuacji nie dochodziło. Dopiero w 29. minucie „Biała Gwiazda” stanęła przed szansą na objęcie prowadzenia, a wszystko za sprawą prostego błędu gości, po którym piłka niespodziewanie spadła pod nogi Pawła Brożka. Wiślacki snajper zareagował zbyt wolno i skończyło się tylko na rzucie rożnym, ale był to niewątpliwie sygnał do mocniejszego ataku – bo Legia pokazała, że jednak potrafi pogubić się w defensywie.
Postraszył więc Małecki, który próbował lobować, a chwilę później mocno z ostrego kąta huknął Piotrek Brożek, jednak Mucha wybił na róg.
Po nim solidnie zakotłowało się pod legijną bramką. Piłki nie sięgnął Marcelo, a strzał Marka Zieńczuka został zablokowany. Gościom udało się wyjść z kontrą, ale źle odgrywał Chinyama, więc zagranie przechwycił Arkadiusz Głowacki. Kapitan Wisły odszukał na lewym boku Patryka Małeckiego i zaczęła się decydująca akcja meczu. Patryk oddał do środka do „Zienia”, ten odnalazł Rafała Boguskiego, który mógł strzelać, lecz dostrzegł jeszcze Marcelo. Po rzucie rożnym Brazylijczyk nie zdążył bowiem jeszcze wrócić do defensywy. Stoper Wisły uniknął spalonego i celnym strzałem – mimo rozpaczliwej interwencji Muchy – wpakował piłkę do siatki! 1-0 i szał radości na trybunach!

Końcówka I połowy należała zdecydowanie do Wisły. W 43. minucie Patryk Małecki ośmieszył Descargę, uderzył „po długim”, niestety piłka o centymetry minęła bramkę. Mogło być 2-0. Chwilę później swoją szansę miał jeszcze „Zieniu”, ale jego strzał – tym razem w krótki róg – złapał Mucha.

Można było się spodziewać, że po przerwie obraz gry ulegnie zmianie. No i tak się stało. Legia nie miała nic do stracenia i było pewne, że zaatakuje. Wprawdzie najpierw swoją szansę miał jeszcze „Brozio", który pomylił się nieznacznie z dystansu; z wolnego strzelał też „Głowa” – niestety w mur, ale potem to Legia miała stuprocentową okazję. Warszawiacy wykorzystali zamieszanie po zejściu z boiska kontuzjowanego Rafała Boguskiego i przeprowadzili szybką kontrę. Piłka trafiła pod nogi Takesury Chinyamy, jednak czarnoskóry napastnik fatalnie spudłował. Od 66. minuty mógł być remis...

Kłopotów Wisły ciąg dalszy był też chwilę później, gdy murawę musiał opuścić także kontuzjowany Radosław Sobolewski. I już chwilę po tej zmianie (73. min.) powstało solidnie zamieszanie w naszym polu karnym. Strzał Rybusa instynktownie odbił Pawełek, a dobitka Iwańskiego trafiła w... Chinyamę! Legia może pluć sobie w brodę, a wiślacy odpowiadają minimalnie niecelną próbą Zieńczuka.

Legia znów rusza do ataku i znów fatalnie spisuje się Chinyama, który po kolejnej kontrze spudłował z bodajże czwartego metra! Kto wie, czy nie była to przez legionistę spartolona piłka z gatunku „meczowowych”!

Ostry pressing Wisły z I połowy solidnie odbił się na kondycji naszych piłkarzy, którzy... podobnie jak Felipe Massa podczas dzisiejszego rajdu Catalunyi, w tym fragmencie meczu „jechali na oparach”. Na szczęście wiślacy spisali się lepiej od Massy, który przed finiszem dał się prześcignąć dwóm rywalom. Gospodarze znów poukładali bowiem swoją grę i dogonić się nie pozwolili. Zresztą w 81. minucie sami mogli wreszcie całkowicie uspokoić ataki Legii. Piotr Ćwielong świetnie wyłuskał piłkę Astizowi – oddał do Zieńczuka, a ten zamiast strzelać poszukał jeszcze Pawła Brożka. Podał mu jednak „za plecy” i okazja przepadła.

W końcówce dwukrotnie zakotłowało się pod bramką Wisły – na nasze szczęście Roger uderzył nad bramką. Nie pomogła też wyprawa w nasze pole karne, przy rzucie rożnym, Muchy, bo dośrodkowanie pewnie złapał Pawełek.

Co ciekawe sędzia doliczył tylko trzy minuty, choć z powodu kontuzji piłkarzy spokojnie mógł dodać ich nawet 5 lub 6.

Wisła wygrywa i wraca na fotel lidera! Oby już do końca.


Dodał: Redakcja

    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
    Komentarze:

2009-05-10 19:36
bobi
Teraz już
chyba nie damy sobie wydrzeć lidera. Co do meczu to poziom był lekko żenujący. Ale liczy się wygrana oczywiście. Krótkie wnioski: Diaz nie nadaje się na środek. A Cantaro to porażka. Ale mamy już Gargułe więc środek boiska mamy zabezpieczony. Koniecznie potrzebujemy prawego obrońcy. Singlar jest za wolny, kilka razy dał się głupio ograć. Pawełek wybronił dziś jeden trudny strzał, ale dla mnie ciągle to nie jest bramkarz dość dobry.
Ocena postu: 7
2009-05-10 19:42
robero
3 pkt
Fajnie ze 3 punkty z ległą ale co do gry Wisły to niestety straszna kicha szczegolnie w 2 polowie , chyba ani jednego celnego strzalu na bramke Muchy. Strasznie co sie rzuca w oczy to straszna nieskutecznosc i niedokladnosc pilkarzy szczegolnie Malecki i Cwielong. Za co mozna pochwalic Wisle to napewno za walke , za gryzienie trawy i za naprawde piekna akcje po ktorej padl gol . Mecz podsumowujac jako hit slabiutki strasznie.... Wybiegajac w przyszlosc trzeba poprawic skutecznosc i dokladnosc podan bo inaczej bedzie ciezko w tych 3 meczach.
Ocena postu: 4
2009-05-10 20:32
stachu
trzy punkty cieszą, styl już mniej, nareszcie
los uśmiechnął się i do nas. Martwią kontuzje, podobno Boguski ma złamaną kość strzałkową, Sobol kontuzje mięśnia czworogłowego a Marcelo dwugłowego. Mam nadzieje, że przynajmniej sobol i Marcelo zagrają jeszcze w tewj rundzie.
Ocena postu: -3
2009-05-10 21:02
krzysiek
teraz MUSIMY MIEC MISTRZA!!!
trzeba wygrac 3 ostatnie mecze ale bedzie bardzo bardzo ciezko bo kto bedzie gral???dzis kapitalna gra obrony i ponownioe bardzo slaba ataku-moje oceny-pawelek8-singlaar9-marcelo9,glowa9,piotrek brozek9-malecki7,sobol7,diaz7,zieniu6-boguski4,pawel brozek2...mozew warto siegnac po niedzielana?pawlowi broazkowi brakuje nie tylko formy,jego przyjecia pilki sa na poziomie 3 ligi...
Ocena postu: -1
2009-05-10 22:56
robert21
Szczęśliwa wygrana!
Mecz słabiutki. Niestety dzisiejszy mecz pokazał, że potencjał naszej druzyny jest niewielki. Do rozpaczy doprowadzają mnie : niecelne podania na odległość kilku metrów, beznadziejnie rozwiązywane kontry, nie korzystanie z możliwości wyprowadzenia szybkiej kontry. chyba trzy razy miała miejsce taka sytuacja, że przy ataku Legii rywal gubi piłkę na środku boiska na 30-40m przed naszą bramką. Do bezpańskiej piłki najbliżej mają dwaj nasi gracze-mają do niej podobną odległość, jeden wraca się po nią od środka boiska, drugi wybiega od naszego pola karnego. Za każdym razem piłkę przejmował zawodnik wracający się. Zanim przejął piłkę odrócił się z nią i rozejrzał to szlak trafiał okazję na kontrę czy przewagę liczebną. W tym czasie ten zawodnik który wybiegał z głębi pola dobiegał do przyjmującego piłkę zatrzymywał się i kończył swój udział w tej akcji. Gdyby ten nasz ofensywny zawodnik miał na karku głowę to odpuścił by partnerowi piłkę , a sam pobiegł w kierunku bramki przeciwnika.
Ocena postu: -2
2009-05-10 22:56
GrzegorzS
Powiem tak po pierwszej połowie znowu
musimy biadolić nad skutecznością. Dziś brakowało w kilku momentach ostatniego podania na szczęście w tym najwłasciwszym tego podania nie brakło i Marcelo zwieńczył koronkową akcje fajnym dokładnym strzałem. Ale świetna postawa Muchy przy bezdurnej słabej grze obrony poległych powinna zakończyc sie conajmniej jeszcze dwoma naszymi trafieniami. W drugiej połowie powiem tak szzęscie sie do nas jednak uśmiecnęło. Bowiemewidentnie Wsłe z równowagi na przeciągu tej drugiej połowy wytrąciły kontuzje i przymusowe zmiany. W efekcie między 70 a 80 minuta polegli mogli dziś wygrac ten mecz. Ale do nas usmiechnęło sie szczęście a taczej okazało się, że to jak postrzegam tego Chiyamę ma pełne uzasadnienie w faktach. To coś Switlicopodobnego ma kupę szczęścia i tylko w koszlce poległych. W piłke toto grac nie umie zbytnio. Inaczej z czterech patelni strzelił by dwie bramki i popłnęlibyśmy my. A tak popłynęła poległa. Ale też trzeba na to popatrzeć inaczej. Moim zdaniem wbrew przeszkodom i własnej słabości po 80 minucie Wisła się zebrała do kupy i przeniosła grę na połowe rywala postraszyła go ze dwa razy i przywróciła równowagę wydarzeń na boisku. Owszem ta ostatnia sytuacja mogła odwrócic znowu losy meczu i uratowac poległym punkt, ale własnie wtety pokazała się ofiarnośc naszych zawodników i brak tego w poczynaniach rywala. Wisła dziś była zdeterminowana i świadoma tego jak chce grać z rywalem. Legia do 66 minuty, kiedy to po błedzie Sobola w rozegraniu do piłki doszedł Chyjama nie oddała celnego strzału na naszą bramke. Przez te 65 minut praktycznie rywale nie potrafili czesto wyjśc z piłka z własnej połowy, nie umieli wymienić kilku piłek. Wisła grała wysokim presingiem odbierała piłke i atakowała. Nie było straconych piłek. Z tej gry wybiły nas kolejne urazy, ale w sumie zespół w tym trudnym momencie dał egzamin i pokazał, że potrafi sie pozbierać i kontolować boiskowe wydarzenia. Oceniając zawodników powiem tak Pawełek dziś wyjął conajmniej dwie piłki decydujące o wyniku, których jak by nie wyjął to racze niekt do niego by nie mógł miec pretenscji. Co więcej wreszcie dobrze zagraliśmy od tyłu i nsz bramkarz przestał słac niecelne piłki na zająca nad głowami rywali. W innych interwencjach spokój i opanowanie. Moim zdaniem Mariuszowi wraca forma z dobrego poprzedniego sezonu. Dołek ma za sobą. Głowa dobry mecz praktycznie skasował większośc akcji rywali co więcej wykorzystując słabośc rywala kilka razy dobrze wyszedł do przodu. Marceo szkoda tych skurczy, ale strzelił fajną bramkę praktycznie pozbawił napastników rywali Piłki. A powiem tak ten cały Chyjama biegał jak palant za Marcelo, który ogrywał go jak dziecko. Singlar bardzo dobry mecz w sumie ośmieszał swoich rywali. Piotrek Brożek dobry mecz praktycznie jego stroną polegli nie przeszli pod naszą bramkę Rogera kilka razy ograł jak dziecko mógł strzelić piękna bramkę. Diaza bardzo dobry mecz wreszcie nie wstrzymywał gry i razem z Sobolem opanowali środek boiska neutralizując Gizę, Iwanickieg i Rogera. Jak sie cofnął na stopera wykazał się spokojem i przeciął kilka istotnych piłek w końcowej fazie grania. Dobry mecz. Sobola szkoda urazu, ale dostrzegł to natychmiast Skorża i wprowadzając Mauro załatał powstała lukę w środku. Mauro potrzeba było chwila czasu by wejśc w mecz, ale swoją role spełnił . A już akcja kiedy woził piłkę czekając na faul goniony przez kilku zawodników rywala z jednej strony pola karnego na druga naprawde dała czas zespołowi na ochłonięcie. Mauro pokazał klasę własnie w tym najistotniejszym momencie meczu. Brawo. JIrsak dobra zmiana wsparł środek pola zagrał kilka dobrych piłek do klegów szkoda, że ich nie wykończyli. Dalej trio Małecki, Boguski, Zieńczuk to oni zrobili nam przewagę w tym meczu wożąc rywali. Polegli dopiero po wyeliminowaniu (ten bandyta za faul od tyłu nawet żółtka nie zarobił a powinien za brutalnośc wylecieć z boiska) Rafała i gdy Małemu ewidentnie brakło sił zaczęli coś robic i grac w piłke, ale w sumie dobra zmiana Cwieląga dała Wiśle znowu przesunąc grę w okolice bramki rywala. Na koniec Paweł Brożek taktycznie piątka walczył wyciągał obrońców robił miejsce kolegom, ale do piłek sytuacyjnych i kombinacji nie miał dziś szczęscia nie był to jego wielki mecz, ale juz swoja obecnością w paru sytuacjach sporo polełym namieszał. Nic czekam na lepszy jego mecz. Nic ten wynik musimy potwierdzić w Łodzi. Na szczęście też nie sprawdzają się czarne cenariusze co do urazów Sobola Marcelo i Boguskiego. Więc wszystko w naszych nogach i głowach. Bedziemy tez mieli handcam kontolowania wyników następnej kolejki. Zostały nam faktycznie trzy kroki do zrobienia a patrząc na grę Legii powiem tyle oni są słabiutcy i w nastepnej kolejce jak im niedopisze szczęście pogubią punkty. I do końca będziemy grac korespondencyjnie z Lechem o ten tytuł.
Ocena postu: -4
2009-05-11 00:39
mario
gratuluje chłopakom
pokazalismy ze mimo takie skladu i kontuzji jestesmy duzop lepsi od Legi i to my zaslugujemy na mistrza!!! brawo wisla
Ocena postu: 0
2009-05-11 12:12
wiselka
wiselka krakow
legła legła warszawa !!!!!!!!gdzie twoje berlo berlo i korona legio [...] h
Ocena postu: 0
2009-05-11 21:17
kr
du du.....
Cieszy zwycięstwo ...... i tyle można napisać o tym meczu . PZPN powinien ogłosić ,że polskie drużyny rezygnują z udziału w lidze mistrzów i pucharze uefa .Pierwsza runda intertoto to wszystko na co stać polskie drużyny do drugiej nie przejdzie żadna!!!!! Obiektywnie patrząc, ten mecz to była żałosna kopanina ,jeżeli byli na stadionie jacyś zagraniczni skauci to już więcej do polski nie przyjadą.
Ocena postu: -1
Komentarzy na tej stronie: 9.
© 1998-2019 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.037 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »