Serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Aby w pełni z niego korzystać zakceptuj poniżej naszą politykę prywatności, w tym politykę pilków cookies »
Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce znajdziesz tutaj »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Środa, 19 kwietnia 2017 r.
Pierwszy finał BLK dla Ślęzy Wrocław
A- A+

Pierwszy mecz finałowy Basket Ligi Kobiet, w którym rywalizują Ślęza Wrocław i Wisła Can-Pack Kraków, zakończył się porażką naszego zespołu 65-71. Wiślaczki prowadziły wprawdzie po pierwszej połowie różnicą pięciu punktów, ale źle rozegrały drugą połowę. Kolejny mecz, w rywalizacji do trzech zwycięstw, odbędzie się już jutro.

Wiślaczki bardzo dobrze rozpoczęły pierwszy mecz finału, bo po pięciu minutach prowadziliśmy 12-3. Gospodynie miały bowiem sporo problemów z ruchliwą Sandrą Ygueravide oraz z naszymi "wysokimi" - Eweliną Kobryn oraz Vanessą Gidden, tym bardziej, że szybko z powodu kontuzji parkiet opuścić musiała Nikki Greene. A że ładną "trójkę" rzuciła Magdalena Ziętara, więc początek należał wyraźnie do Wisły i trenerzy Ślęzy musieli poprosić o czas. Po nim dobrą zmianę dała jednak Kourtney Treffers i przewaga Wisły stopniała z dziewięciu, do tylko trzech oczek (12-9). Końcówka pierwszej kwarty dzięki akcji... "trzy plus jeden" w wykonaniu Zuzanny Sklepowicz oraz po "trójce" Kateryny Rymarenko - należała już jednak do Ślęzy, co skończyło się niekorzystnym dla nas wynikiem 20-21.

Druga kwarta rozpoczęła się nieskutecznie z obydwu stron, ale niemoc przełamała Kobryn, po chwili trafiła też Hind Ben Abdelkader, a kolejne akcje to kapitalna seria Ziomary Morrison. A że przy okazji wiślaczki grały bardzo skutecznie w defensywie, więc zaczęły budować solidną przewagę. Dość powiedzieć, ale gospodynie swoje pierwsze punkty w drugiej ćwiartce zdobyły dopiero po siedmiu minutach, gdy jeden celny rzut osobisty zaliczyła Agnieszka Kaczmarczyk i po którym na tablicy wyników było 34-22! Niestety na tym dobra gra wiślaczek w pierwszej połowie się skończyła. Za zdobywanie punktów wzięła się bowiem Sharneee Zoll i do przerwy z naszej 13-punktowej przewagi, zrobiła się tylko 5-punktowa, bo po 20 minutach prowadziliśmy 35-30.

Gdy drugą połowę celnym rzutem rozpoczęła Kobryn (37-30), można było być dobrej myśli. Niestety dla nas wrocławianki w tej kwarcie potrafiły "uruchomić" dla siebie rzut dystansowy. "Trójkę" rzuciła nam Marissa Kastanek i choć trafiła też dla nas Morrison, to wspomniana Kastanek oraz po dwóch udanych akcjach Agnieszka Skobel - doprowadziły do remisu 39-39. Ten nie utrzymał się niestety zbyt długo, bo trafiła też Zoll i przy wyniku 39-41 trener José Ignacio Hernández poprosił o czas. Hiszpan był też głównym aktorem meczu zaraz potem, bo po jego protestach - odnośnie sędziowskiej decyzji - ukarano nas przewinieniem technicznym i Zoll poprawiła wynik na 39-42, a Skobel celną "trójką" wypracowała już sześciopunktową przewagę Ślęzy (39-45)! Wiślaczki starały się wprawdzie na to odpowiedzieć, bo Meighan Simmons zmieniła wynik celnymi rzutami osobistymi, ale to wrocławianki miał w tym fragmencie spotkania więcej atutów. Rymarenko trafiła bowiem "trójkę" i choć po drugiej stronie nie pomyliła się spod kosza Gidden, to ostatnia akcja trzeciej kwarty to nasze koszmarne gapiostwo, które pozwoliło zdobyć łatwe punkty Treffers. A to oznaczało, że po 30 minutach gry przegrywaliśmy 43-50.

Początek czwartej kwarty mógł dać nam nadzieję na odrobienie straty, bo akcję "dwa plus jeden" zaliczyła Kobryn (46-50), ale kolejne minuty to nasza bardzo nieskuteczna gra. Dość powiedzieć, ale na kolejne trafienie czekaliśmy aż do połowy kwarty, kiedy to "trójkę" rzuciła dla nas Morrison. Wprawdzie Ślęza też nie punktowała jakoś szczególnie, ale na pięć minut przed końcem meczu na tablicy wyników "świeciło się" 49-55. I to wciąż skuteczniejszą drużyną była ta z Wrocławia. Ważne punkty zdobyła bowiem Agnieszka Majewska, a po kolejnej "trójce" Rymarenko przegrywaliśmy już 51-62. Wiślaczki stać było wprawdzie jeszcze na zryw, bo po jednym celnym osobistym Ziętary i zbiórce "trójkę" rzuciła dla nas Abdelkader (55-62), ale z dystansu "zastrzeliła" nas ponownie Kastanek i na dwie minuty przed końcem nasza strata wynosiła dziesięć punktów (55-65). Na nic zdały się dwa odważne i skuteczne wejścia pod kosz Ygueravide oraz ambitna "trójka" Abdelkader, po której już na cztery sekundy przed końcem spotkania dystans zmniejszył się do ledwie czterech oczek (65-69). Piłka była bowiem po stronie Ślęzy, a faulowana Kastanek już tylko ustaliła końcowy wynik.

Po pierwszym meczu przegrywamy więc 0-1, ale też każdą z dotychczasowych serii w fazie play-off rozpoczynaliśmy od porażki. I oby podobnie było i tym razem. Jutro czeka nas rewanż i życzyć wypada sobie, aby był on w naszym wykonaniu taki, jak pierwsze siedem minut drugiej kwarty.

Statystyki indywidualne: pkt. min. za 2 za 3 za 1 zb. as. faul str. prz. bl. eval
Ziomara Morrison 17 30 6 / 8 1 / 1 2 / 4 6 3 2 2 0 0 20
Ewelina Kobryn 13 30 6 / 8 0 / 2 1 / 1 6 2 4 6 0 2 13
Sandra Ygueravide 13 33 5 / 8 0 / 4 3 / 4 6 6 3 4 0 0 13
Hind Ben Abdelkader 10 22 1 / 2 2 / 4 2 / 2 2 0 4 2 0 0 7
Magdalena Ziętara 4 30 0 / 2 1 / 1 1 / 2 2 1 4 0 0 1 5
Vanessa Gidden 5 13 2 / 7 0 / 0 1 / 1 5 0 1 1 0 0 4
Agnieszka Szott-Hejmej 1 17 0 / 1 0 / 0 1 / 2 2 1 2 0 0 1 3
Olivia Szumełda-Krzycka 0 6 0 / 0 0 / 0 0 / 0 2 1 0 0 0 0 3
Meighan Simmons 2 19 0 / 2 0 / 3 2 / 2 1 0 3 0 0 1 -1
Claudia Pop 0 5 0 / 1 0 / 0 0 / 0 0 0 1 2 0 0 -3


Dodał: Redakcja
Tagi: Koszykarki | Basket Liga Kobiet | Ślęza Wrocław | Ziomara Morrison |

    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
    Komentarze:

2017-04-20 11:54
wieslaw.lyko@one t.pl
Znowu żenada (oby ostatni raz)
Z tego wniosku mam jeden wniosek: Hernandez jest trenerem marnym. To jego zachowanie na początku trzeciej kwarty rozstroiło całkowicie zespół i potem było już tylko coraz gorzej. W którym to już kolejnym meczu fatalnie rozgrywana jest ta trzecia kwarta, a trener jakby tego nie widział w każdym razie nie umie temu zapobiec. Prowadzenie drużyny b. kiepskie, a dokonywane zmiany wprost beznadziejne. Pozostaje westchnąć do czasów trenera Miętty: panie Ludwiku był pan WIELKI! i żałować, że to się "nie vrati", i liczyć, że dzisiaj będzie lepiej - tym bardziej, że Ślęza wielką drużyną nie jest.
9
2
Ocena postu: 7
Komentarzy na tej stronie: 1.
© 1998-2017 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.036 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »