W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Środa, 18 kwietnia 2018 r.
Obserwujemy grę. Po meczu Wisła Płock - Wisła Kraków
A- A+

To co w tym sezonie charakteryzuje Wisłę Joana Carrillo to przewaga w posiadaniu piłki. Nie inaczej było podczas poniedziałkowego starcia w Płocku, krakowianie utrzymywali się przy futbolówce przez ponad 60% czasu gry. Mimo to nasza drużyna grała zrywami, charakterystyczną cechą były także przestoje, podczas których bramce Juliána Cuesty zagrażali gospodarze.

Mimo dynamicznych i mocnych skrzydeł ci stwarzali zagrożenia tylko po stałych fragmentach gry, bardziej skupiając się na bronieniu dostępu do własnej bramki i grze z kontrataku. "Biała Gwiazda" natomiast dobrze utrzymywała się przy futbolówce, wymieniając prawie dwa razy więcej celnych podań, w porównaniu do swojego przeciwnika. Mimo przewagi w statystykach krakowianie z Płocka wrócili tylko z jednym punktem i śmiało można powiedzieć, że… sami są sobie winni. W kluczowych sytuacjach nie udawało się bowiem wykorzystać słabości rywala, nie wspominając już okolicznościach, w jakich padały bramki dla "Nafciarzy".

Pierwsza, kuriozalna dla naszych przeciwników, nie podłamała jednak naszej drużyny, a za sprawą premierowego trafienia w Tibora Halilovicia, Wisła ponownie wyszła na prowadzenie. Tym samym, chorwacki pomocnik odwdzięcza się za zaufanie jakie zostało powierzone na jego barki przez trenera Carrillo. 23-letni zawodnik trzeci raz za jego kadencji wyszedł w pierwszym składzie, a do kluczowego zachowania w Warszawie (wywalczony rzut karny), dopisał bramkę. Mimo, że Halilović ustawiony był w linii z hiszpańskim duetem Carlitos - Jesús Imaz, to często wracał się do pomocy, pomagając swoim kolegom z drużyny w rozgrywaniu piłki z defensywy - efektem tego były aż 44 przyjęte piłki (przy 39 i 24 odpowiednio Carlitosa i Imaza). Wciąż młody Chorwat gra więc coraz lepiej, co może tylko cieszyć, bo niejednokrotnie udowadniał już, co prawda głównie w meczach sparingowych, że ma potencjał do poważniejszej gry w piłkę. Mamy nadzieję, że po premierowej bramce w barwach "Białej Gwiazdy", poniedziałkowe spotkanie stanie się dla niego tym przełomowym.

W podobnym stylu można wypowiadać się również o występie innego zawodnika, o którym w poprzednich odsłonach naszej serii "obserwujemy grę" raczej nie wypowiadaliśmy się w ciepłych słowach. Dziwić to nie może, po zawodnik ten zwyczajnie nie bronił się "jakością", oraz tym, jak prezentował się na placu gry. Po poniedziałkowym spotkaniu o Nikoli Mitroviciu, bo o nim mowa, nie pozostaje nam jednak nic innego, jak... pochwalić Serba. Wielu kibicom, którzy po słabszych występach są mocno uprzedzeni do tego zawodnika, może się to nie spodobać, jednak ten w Płocku był wyróżniającym się zawodnikiem naszej drużyny. To od podania Serba rozpoczęła się wspomniana wyżej akcja, po której "Biała Gwiazda" ponownie wyszła na prowadzenie. Oprócz tej sytuacji Mitrović popisał się czterema kolejnymi kluczowymi podaniami, zaliczył najwięcej celnych podań ze wszystkich zawodników drugiej linii oraz największy procent wygranych pojedynków… z wszystkich zawodników ofensywnych! W związku z tym, że ten od początku tej rundy ma pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, mamy nadzieję, że dobre spotkanie w Płocku, podobnie jak w przypadku Tibora Halilovicia, będzie dla niego tym przełomowym, a w kolejnych spotkaniach oglądać będziemy zupełnie innego Mitrovicia, niż w tych poprzedzających poniedziałkowe starcie.

Słowa uznania należą się również Franowi Vélezowi. Hiszpan, który sezon rozpoczynał jako defensywny pomocnik, po powrocie do zdrowia po poważnej kontuzji, przez trenera Joana Carrillo został przemianowany na środkowego obrońcę i śmiało można powiedzieć, że dotychczas taki zabieg jak najbardziej się "broni". Waleczny Fran grał na najlepszym procencie wygranych pojedynków (aż 86%) ze wszystkich zawodników, którzy w Płocku pojawili się na boisku (drugie miejsce w tej kategorii zajął Arkadiusz Reca, 68%). Fran w znaczącym stopniu przyczynił się również do końcowego rezultatu, bo to on, swoimi ofiarnymi interwencjami blokował groźne strzały, najpierw Konrada Michalaka, a później Jakuba Łukowskiego. W drugiej odsłonie poniedziałkowego spotkania podobne poświęcenia nie były już potrzebne, Fran popisał się jednak fantastycznym podaniem przez dwie linie, a tylko gapiostwo Carlitosa i niedocenienie umiejętności kolegi z zespołu, nie zaowocowały groźną sytuacją pod bramką gospodarzy.

W najbliższym spotkaniu krakowianie zmierzą się z Legią Warszawa i będą musieli radzić sobie bez Pola Lloncha, bezsprzecznie jednego z najważniejszych zawodników dla układanki Joana Carrillo. Hiszpan, określany przez wielu mianem "bulteriera", kolejny raz przebiegł ponad dwanaście kilometrów i znów popisał się czteroma odbiorami (najwięcej w drużynie Wisły). Czy na swoją pozycję z początku sezonu wróci Fran Vélez? Czy niżej "przesunięty" zostanie Tibor Halilović? O tym przekonamy się już w niedzielny wieczór.



    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
    Komentarze:

2018-04-18 12:32
~~~~the real thomas
JJJBG
Szczerze ? Obejrzałem sobie wczoraj na spokojnie ostatni mecz z Płockiem i muszę szczerze powiedzieć, że jeżeli trener Carillo dostanie lepszych zawodników na pozycję ofensywnego pomocnika i środkowego pomocnika to śmiem twierdzić, że w przyszłym sezonie możemy być objawieniem rundy jesiennej. Dlaczego? Obserwując grę widać było, że lubimy grać piłką, dużo podań z pierwszej piłki, dużo szybkiej gry piłką, utrzymywanie się przy piłce... kurcze, zaczyna mi się to podobać... To co na pewno rzuca się w oczy to brak wykonawców do takiej gry, Cywka i Mitrovic niestety prochu nie wymyślą, pierwszy jest surowy pod względem technicznym, drugi jest za wolny i ma słabą wydolność, zazwyczaj po 1 połowie nadaje się do zmiany, poza tym gra zazwyczaj do tyłu... oni nadają się na zmienników a nie zawodników 1 składu! Nie można grać dobrze mając takich drwali w środku pola, nie czepiam się Lloncha bo mimo swoich wad jest po prostu walczakiem i haruje za dwóch uważam że jest niezbędny tej drużynie... jeżeli wzmocnimy środek pola o dwóch szybkich i dobrze wyszkolonych zawodników to jestem przekonany, że nowy sezon będzie bardzo udany i miło będzie popatrzeć na tę drużynę!
51
5
Ocena postu: 46
2018-04-18 12:42
~~~krytyk
redakcjo !
to nie obserwacja gry. To modlitwa na rzecz Mitrovicia. Ale po co ?
11
32
Ocena postu: -21
2018-04-18 13:21
szczebelek
Więcej jakości w środku potrzeba.
Co do środkowych pomocników o parametrach zbliżonych do kategorii szybkich z techniką, to myślę że pozycja ofensywnego pomocnika przy zdrowych Haliloviciu i Wojtkowskim jest zabezpieczona tak samo jak przy zatrzymaniu Lloncha i Bashy na defensywnym... Bólem jest brak ósemki ani Cywka ani Perez ani Mitrovic nie są zawodnikami na podium ekstraklasy. Velez to kolejny zawodnik, który musi zostać ale jako stoper w tej drużynie. Tylko, że w tym ustawieniu 4-3-3 bardziej są potrzebne trzy świetne ósemki niż zawodnicy o konkretnym profilu o ile Llonch i Basha tam sobie radzą to pozostali posiadają za dużo mankamentów by tam grać jedni mają słaby odbiór drudzy kondycji, a trzeci umiejętności technicznych...
11
3
Ocena postu: 8
2018-04-18 16:03
Kosmaty
@szczebelek
trafna analiza, ale jak zauważyłeś Llonch z Bashą pasują i mają odpowiednią jakość, a co do Mitrovicia... nie zachwyca, ale to już 3 jego mecz w którym notuje najwięcej "kluczowych zagrań" w drużynie. Wydaje mi się, że jest jeszcze trochę nie wpasowany do ligi i drużyny. Fakt, że gra sporo do tyłu, bezpiecznie, czasem nawet "na alibi", ale to rozważne, z drugiej strony kiedy już posyła podanie do przodu, to jest ono bardzo niebezpieczne dla rywala. Tak jakby szukał okazji, ale podanie wykonywał tylko wtedy, gdy jest absolutnie pewien efektu. Dla tego choć miał dość czasu i zgadzam się z większością, że powinien wcześniej "zatrybić" w tej drużynie, to jeszcze go nie skreślam (ale też zbliża się do granicy za którą stanie się niewypałem). Jednak większy problem widzę na bokach obrony. Sadlok w formie należy do najlepszych w lidze, ale na wiosnę znacznie spuścił z tonu. To może być poprostu czasowy spadek formy (każdy, nawet najlepszy na świecie zawodnik, ma takie okresy), ale może reż być tak, że nie do końca pasuje mu obecny system i nie czuje się w nim najlepiej. To drugie może, ale nie musi minąć wraz z upływem czasu. Jednak nawet jeśli zaskoczy i wróci do formy, to nie ma zastępców, a łatanie dziury Bartkowskim (jak ostatnich spotkaniach, z których Maciek wypadł) to rozwiązanie tylko na krótką metę. Natomiast po prawej Palcić to tylko poprawny zawodnik. Nie zawodzi, ale i nie przekonuje w pełni. Jeszcze nie zagrał meczu, w którym wyróżniłby się czymś na duży plus. Ot zawodnik na miarę naszej ligi, ale nie należący do czołowych zawodników na swojej pozycji.
5
4
Ocena postu: 1
Komentarzy na tej stronie: 4.
© 1998-2019 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.030 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »