W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Wtorek, 24 kwietnia 2018 r.
Obserwujemy grę. Po meczu Wisła - Legia
A- A+

Zbyt duże przestrzenie zostawiane na bokach obrony, brak powrotów po stratach piłek, czy też nie do końca optymalne rozwiązywanie tych nielicznych sytuacji, które udało się stworzyć - to główne przyczyny naszej słabej postawy w pierwszej połowie meczu ligowego z warszawską Legią, w której jak się okazało - rozstrzygnęły się losy tej rywalizacji. Przeczytacie o tym dokładniej w kolejnym odcinku naszego stałego tej wiosny cyklu, pt. "obserwujemy grę".

Mecz krakowskiej Wisły z Legią Warszawa można w dużym stopniu porównać do naszej potyczki z początku kwietnia br. kiedy to na Reymonta przyjechała drużyna Lecha Poznań. "Kolejorz", podobnie jak legioniści, wykorzystał największą bolączkę "Białej Gwiazdy" Joana Carrillo. Mowa oczywiście o bokach obrony, które w starciu z "wojskowymi" były dodatkowo zestawione eksperymentalnie. Z urazem wciąż boryka się bowiem wciąż Maciej Sadlok, a z powodu nadmiaru żółtych kartek pauzować musiał Jakub Bartkowski. Jakby tych problemów było mało, już w ósmej minucie spotkania z kontuzją plac gry opuścić musiał nominalny prawy obrońca, Matej Palčič, a w jego miejsce wszedł zawodnik, który na boku defensywy zagrał… po raz pierwszy w życiu, a więc Martin Košťál.

Co dla wielu mogło wydawać się dużym zaskoczeniem, w pierwszej połowie spotkania warszawiacy nie byli skorzy do eksploatacji fragmentów boiska, które zabezpieczać miał słowacki zawodnik. Ci, w swoich atakach ofensywnych skupiali się na przeciwległym sektorze, czyli tam gdzie przesunięty został Zoran Arsenić. Pod tym względem Legia w znakomity sposób wykorzystała ofensywne usposobienie swojego prawego obrońcy, Marko Vešovicia. Czarnogórzec w swoich ofensywnych rajdach korzystał przy tym z dobrego ustawiania się Michała Kucharczyka. Gdy tylko goście przechodzili do strefy ataku, ten dublował pozycję Jarosława Niezgody. Tymczasem jak cień wędrował za nim Arsenić, a zbyt wysokie ustawienie Petara Brleka otwierało ogromne przestrzenie dla wspomnianego Vešovicia. Co gorsze, Wisła nie wyciągała z tego żadnych wniosków, a poniższe obrazki, to sytuacje z kolejno siódmej, dwudziestej dziewiątej oraz trzydziestej szóstej minuty niedzielnego meczu.



A nie był to jedyny problem krakowian z tego spotkania, bo ci po prostu nie pomagali sobie na boisku. Do momentu straty bramki stworzyli sobie tylko dwie groźne sytuacje, a w obydwa ataki zaangażowany był… Arsenić. Najpierw dobrą sytuację do zagrożenia bramki Legii miał po jego podaniu Jesús Imaz, jednak w ostatnim momencie Hiszpan został zablokowany przez ofiarnie interweniującego Michała Pazdana. Druga sytuacja to ta, gdy w 30. minucie na skraju pola karnego piłkę zagraną od Chorwata przyjął Nikola Mitrović i zamiast wycofać ją do nieobstawionego Tibora Halilovicia, bezmyślnie, a co gorsze mocno niecelnie, uderzył ponad bramką. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko żałować, że nie przyszło nam dowiedzieć się, co z tą sytuacją zrobiłby "Hali"…



Oprócz słabej współpracy w ofensywie szwankowała także kooperacja w defensywie. Tezę tę chcielibyśmy zobrazować na prostym przykładzie z minuty 23., kiedy to po futbolówkę, trochę głębiej, wycofał się Jesús Imaz. W niedzielny wieczór druga linia krakowskiej Wisły była kompletnie bezproduktywna i zagubiona, więc za same chęci hiszpańskiego zawodnika, można go tylko i wyłącznie pochwalić. Na tym jednak komplementy się kończą, bo kontakt z piłką zobrazowany poniżej, to jego niecelne podanie w stronę środka boiska. Jesús (czerwone oznaczenie na grafice poniżej), ustawiony bliżej własnej bramki od Arsenicia (czarne oznaczenie), kompletnie odpuścił swoją stratę. W momencie, gdy futbolówka została posłana w pole karne, Imaz truchtem wracał w stronę "szesnastki". Tymczasem z połowy boiska, sprintem za Kucharczykiem, pobiegł Arsenić. I tylko niefrasobliwość zawodnika Legii oraz to, że nieczysto trafił on w piłkę spowodowało, że Wisła nie straciła bramki.



Legioniści w swoich atakach skrzydłami byli jednak nieustępliwi. Grając w ten właśnie sposób, do momentu gdy na listę strzelców wpisał się Cristian Pasquato, stworzyli sobie aż jedenaście sytuacji podbramkowych. Akcja zaś, po której gola zdobyli, trwała mniej niż minutę i była idealnym zobrazowaniem pierwszej odsłony spotkania - warszawiacy bezskutecznie, raz po raz, wrzucali piłkę w "szesnastkę" Wisły, aż wreszcie sprawy w swoje ręce wziął wspomniany Włoch i… przesądził o losach zawodów. Tak dysponowana Wisła, nie miała bowiem w tym spotkaniu prawa zaskoczyć przeciwnika z Warszawy. Mimo to jeszcze przed przerwą "Biała Gwiazda" stworzyła sobie dwie dogodne sytuacje do zdobycia bramki, ale w przypadku uderzenia Carlosa Lópeza, jak i próby Marcina Wasilewskiego, skutecznie interweniował Arkadiusz Malarz.

Na tym skończyła się pierwsza połowa. I szczerze? Powtórne oglądanie drugiej, to byłby chyba zbyt duży masochizm, nawet jak na nas... Obserwowanie bowiem półgodzinnej nieudolności, bez choćby jednego strzału na bramkę rywala i kompletna bezradność w ofensywie w sytuacji, gdy przeciwnik przez ostatnie 30 minut radzić musi sobie osłabiony brakiem jednego zawodnika? A właśnie tak wyglądaliśmy w drugiej części niedzielnego spotkania...



    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
    Komentarze:

2018-04-24 22:02
~~~tabaluga
hmm
Taktyka taktyką, ale ciekaw jestem ile meczów pozostało Mitroviciovi do przedłużenia automatycznie umowy? Boguskiego odstawiono żeby nowa umowa nie weszła w życie a stawia się na kogoś takiego? Aż brakuje mi Pereza :/ przynajmniej zagrał te dwa dobre mecze a trzeba przypomnieć, że nie miał za sobą okresu przygotowawczego... Układy układziki :/
27
5
Ocena postu: 22
2018-04-24 22:17
~~~goal
Duża liczba przebiegniętych kilometrów ...
... nie wynika z chęci zagonienia rywala, a bardziej z konieczności gonienia za przeciwnikiem, który operując piłką, rozgrywa akcje skrzydłami, raz na jedną, raz na drugą stronie boiska.
25
2
Ocena postu: 23
2018-04-24 22:38
Jazz
.
Do analizy warto byłoby dodać ile posłano długich piłek do Ondraska? Zawsze narzekaliśmy na dzidę, ale to był taki mecz że nic nie wychodziło, skrzydła nie działały, środkiem nic nie przechodziło, więc można było zrobić najprostszą rzecz, wrzucać długie piłki na Ondraska, przynajmniej byłaby szansa, że jedną czy dwie udałoby mu się strącić do Carlitosa. Nie sugeruję, że to by coś dało, ale przynajmniej można było tego próbować jak nic innego się nie dało zrobić.Jakby z przodu był sam Boguski to pewnie byłoby sto wrzutek, ale jak jest wysoki umiejący grać głową napastnik to gramy po ziemi.
25
3
Ocena postu: 22
2018-04-24 22:55
heban_1
ktoś wspominał o przyśpiewkach ze starej "X"...
Nawet słynna AS Roma Naszej Wisły nie pokona!!!
14
1
Ocena postu: 13
2018-04-25 00:59
~~~ajwen
trener
moim zdaniem nie ma co przeciagac sprawy i trzeba podziekowac carillo,chłop sie dyskwalifikuje wiara w mitrovica i cywke w srodku pola juz wole Marka Motyke na trenera
12
33
Ocena postu: -21
2018-04-25 08:47
~~~ZKS
Analiza
Ktoś powinien to wydrukować albo najlepiej pokazać online naszym zawodnikom i sztabowi na odprawie pomeczowej. Czarno na biały widać gdzie tkwił problem i zgadzam się w 1906%, że wystarczy analiza tylko i wyłącznie pierwszej połowy bo na drugą to Wisła nie wyszła z szatni.
14
6
Ocena postu: 8
2018-04-25 09:35
GrzegorzS
Mecz wyszedł a raczej nie wyszedł całemu zespołowi
oraz kadrze szkoleniowej. Pytanie dlaczego jest pytaniem najistotniejszym. Ilośc przebiegniętych kilometrów pokazuje, że motoryka była w porządku, co do szybkości też Wisła rywalowi nie ustępowała. Co do przyjętej taktyki w Warszawie była ona skuteczna w krakowie nie wypaliła. Jakie były tego przyczyny. Jedną napewno była lepsza gra rywala, który w Warszawie grał kaszanę co więcej nie był umotywowany i przygotowany taktycznie na nasze granie. W Niedziele był w swej grze konsekwentny i ustawiony tak by wykorzystac nasze błedy oraz uwarunkowania naszej taktyki. Bardzo ważnym elementem skazującym nas na taką a nie inna gre w Niedzielę była kewstia (o tym piszę o dłuższego czasu) mentalna. Dzisiejsza Wisła nie potrafi w podobny sposób na zasadach odpowiedniej motywacji wyjśc w kilku meczach pod rząd. Zachowujemy się jak dzieci w szkole jak gówniarz zaliczy "5" z klasówki to juz za dwa dni lekcji nie odrobi oleje temat i zalicza "pałę" bo mu konsekwencji brakuje. I to konsekwencji nie tylko na przestrzeni kilku meczy, ale nam się to zdarza w ciągu meczu. Potrafimy zagrac dobra świetna pierwszą połowe i spartolic wszystko w drugiej. Mamy więc problem z motywacją a to tyczy się roli sztabu trenerskiego bo coś na linii trener sztab - zawodnicy nie jest tak. Trener nie potrafi tak zmotywowac drużyny by zagrał równo cały mecz lub po sukcesie nie spoczęla na laurach. Może w tej naszej szatni jest za spokojnie. Napewno na boisku brakuje autorytetów nakręcających kolegów motywujących. Ten problem wiąże się z pasmem kontuzji i braku formy lub siedzenia na ławie zawodników, którzy wczesniej te role motywatorów spełniali. Brak Głowackiego, Brozka, Małeckiego, Boguskiego, ostatnio Sadloka jest moim zdaniem az naddo widoczny. Trener stawia troche niezrozumiale na zawodnika w słabej formie jak Mitrovic lub stara się budować Brleka, który daje niewiele a co więcej za chwile go nie będzie. Co Wisłe z faktu, że Chorwat olśni nas np. w dwu ostatnich meczach??? Wiadomo, że Wisła jest w przededniu koniecznego pełnego zmian okienka transferowe, w którym powinni dołączyc zawodnicy ściągnięci do taktyki Corillo, ale co będzie jak ta taktyka nie wypali albo ktos zgłosi sie po paru zawodników. Kluczowym dla tego elementem jest przedłuzenia kontraktu z Polem Llionchem, bo to kluczowy element naszego grania od mniej więcej roku. Jak gościa brakuje czy u Carillo czy i Kiko to gra wyglada jak wyglada. Kolejna sprawa to konsekwentna wprost wiernopoddańcza idea urzywania jednej taktyki na wszystkich rywali przez trenera. Z jednej strony fajnie, że staramy się szlifowac jedno założenie taktycznie, ale kurcze jak tracimy kolejnych wykonawców a nie mamy kim ich zastąpić to moze warto by cos przed meczem pod kontem danego rywala zmienić by go zaskoczyć. Może waro by byc bardziej elastycznym. Może przed meczem z legia warto było postawić w te cechy i takich zawodników, którzy by wojowali na placu z rywalem i narzucic mu własne warunki. Gdyby wyjąc na ten mecz 1-4-4-2 lub 1-3-5-2 od początku wprowadzić na plac tego Ondraszka czy Brożka dać szanse grania przez klasycznego skrzydłowego jakim są Małecki, Kostal. Kolejna sprawa to fakt naszych wypożyczeń poszli na nie boczni obrońcy Bartosz i Pietrzak, efekt w rywalizacji o te pozycje mamy Palcica, Bartkowskiego, Sadloka oraz stoperów i pomocników. To chyba bład. Mam nadzieję, że obaj wypozyczeni wróca po rundzie do Wisły jako ograni zawodnicy bo graja a nie beda transferowani a my będziemy szukać na boki obrony nowych wynalazków. Wisłe czeka latem ostra budowa a jesienia sprawdzian przyjętej koncepcji. Do końca jest jeszcze 5 spotkań cos tam pewnie wygramy coś zremisujemy cos przegramy, bo tak wskazuje nasz brak stabilizacji przy naszym braku koncentracji i zarazem w sumie mocnym składzie personalnym i obrazie ligowego Wańki wstańki. By poprawić efetkty grania Wisły w fazach finałowych ostatnich lat nie trzeba wiele wystarczy jeden remis i zwyciestwo i juz będzie lepiej, ale ja oczekiwałbym od zespołu i sztabu trenerskiego realizmu dania szansy wszystkim zawodnikom i przynajniej dwóch remisów oraz dwóch zwycięstw w pieciu meczach. Gorzej niz z Legią zagrać po prostu już nie wypada. Więc czas na lepsze występy i ligowe punkty. I jeszcze jedno gdyby Boguskiego nie wpuszczano na boisko i trzymano go na ławie z powodu klauzuli, o automatycznym wejściu w życie przedłużenia kontraktu ze wzgledu na ilośc minut to był by to czysty ***yzm. Narazie w perspektywie nowego sezonu to z wyjściowej jedenastki ubył nam już prawdopodobnie Cywka możliwe, że Llionch i Carlitos, pewnie Głowacki, możliwe, że Brożek i Ondraszek, jak nie uspokoi się sytuacja wokół Małeckiego to i on odejdzie dorzućmy Boguskiego. Kim więc i o co zamierzamy grać Bałaniukiem, Kolarem, którzy nie podnoszą się z ławki lub trybun ?
13
15
Ocena postu: -2
Komentarzy na tej stronie: 7.
© 1998-2019 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.059 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »