W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          
Czwartek, 30 października 2003 r.
Wisła Kraków - Górnik Łęczna 4:0
A- A+

Wisła pewnie i wysoko pokonała Górnika z Łęcznej, aż 4:0. Szybka bramka w 6. minucie meczu zdobyta przez Mariusz Jopa ustawiła mecz, a swoje dorzucili jeszcze Maciej Żurawski, Paweł Brożek i Brasilia.
Osłabiona drużyna beniaminka była tłem i to bardzo bladym, dla spokojnie grającej Białej Gwiazdy! Dość powiedzieć, że goście nie oddali przez 90 minut celnego strzału na naszą bramkę!

XI kolejka ligi polskiej, sezon 2003/2004
Kraków, ul. Reymonta, 30 października 2003 r., godz. 18:00
Widzów: 8000, sędziował: Grzegorz Kasperkowicz (Poznań)
4:0
Wisła Kraków - Górnik Łęczna

Bramki:
1:0 Jop (6.)
2:0 Żurawski (33.)
3:0 Paweł Brożek (86.)
4:0 Brasilia (89.)
Składy:
Piekutowski
Baszczyński
Głowacki
Jop
Stolarczyk
Gorawski
Cantoro
(78. Strąk)
Ouadja
Piotr Brożek
(62. Brasilia)
Żurawski
Frankowski
(69. Paweł Brożek)
Rachowski
Jaroszyński
Kościuk
Boguś
Soczewka
P. Bronowicki
Budka
G. Bronowicki
(25. Wójcik)
Pastuszka
(53. Griszczenko)
Smolak
Kłosiński
(80. Nowak)

Piłkarz meczu:
Mariusz Jop

Ciężko nazwać dzisiejszy mecz porywającym. Wisła pokazała jednak, że od takich drużyn jak Górnik Łęczna dzieli ją różnica więcej niż klasy. Fakt, że goście zagrali mocno osłabieni, ale i Wisła grała od początku do końca na pół gwizdka. Dodatkowo, pech chciał, że do wcześniej kontzjowanych gwiazd Łęcznej: Mioduszewskiego i Czereszewskiego, na przedmeczowej rozgrzewce dołączył, kolejny filar Górnika, Paweł Bugała.
Spotkanie zaczęło się dla nas znakomicie. Wykazujący od początku meczu ofensywne zapędy Mariusz Jop, pognał pod pole karne gości, tam dojrzał go Tomasz Frankowski, precyzyjnie podał, a Mariusz dokładnym uderzeniem po długim, dał Wiśle prowadzenie. A, że i w późniejszych fragmentach spotkania, Mariusz grał bardzo dobrze, m.in. po błędzie Adama Piekutowskiego w I połowie, był tam gdzie trzeba i wybił futbolówkę zażegnując niebezpieczeństwo, więc chyba nie na wyrost został uznany przez nas za gracza meczu.
Po takim początku Wisle już nic złego stać się nie mogło. Goście z rzadka bowiem tylko starali się wyjść zza połowy, grając, nie tyle w piłkę, co w przeszkadzanie wiślakom. Ci zaś nie kwapili się do jakichś huraganowych ataków, więc mecz
uatrakcyjniała (sic!) zalegająca zewsząd mgła.
Wiślacy niepodzielnie panowali na boisku, ale klarownych sytuacji po prostu nie było.
W 24. minucie pierwsza i jedyna groźna sytuacja pod... naszą bramką. Z 18. metrów rzut wolny mają goście, ale zarówno uderzenie, jak i dobitka, trafiają w stojących w murze wiślaków... Po chwili świetnie akcję górników blokuje Arek Głowacki. W 28. minucie goście prawdziwie zaszaleli, wywalczając... rzut rożny, po którym Wójcik trafia w boczną siatkę.
W 30. minucie świetną akcję przeprowadza Piotr Brożek, ogrywa dwóch rywali, oddaje do Żurawia, jednak naszemu strzelcowi wyborowemu, w ostatnij chwili piłkę wybija obrońca. Co się odwlecze... W 33. min. do stojącego na 20. metrze Maćka piłkę zagrywa Maciej Stolarczyk, lider klasyfikacji strzelców przyjmuje i fantastycznym strzałem zdobywa drugiego gola!!! Na tym skończyły się emocje I połowy.

W II połowie od początku na murawie rządziła... mgła, która przeszkadzała piłkarzom jak i kibicom. Miała więc wpływ na poczynania na boisku, na którym, poza mgłą właśnie, nadal niepodzielnie panowała Wisła. Wprawdzie goście częściej próbowali zapędzać się na... naszą połowę, ale z zapędów tych absolutnie nic nie wynikało.
Grę rozruszało trochę wejście, przejawiającego spore chęci, Pawła Brożka, a także niespodziewanie... Brasilii, który urósł do miana bohatera ostatnich minut meczu, które przysporzyły kibicom dodatkowych emocji. Przyznać bowiem trzeba, że aż do... 85. minuty, w II połowie z boiska wiało nudą i... mgłą, która jednak ostatnie 10. minut dała pograć piłkarzom, gdyż właśnie wtedy poprawiła się widoczność.
We wspomnianej 85. min. Brasilia ładnie dośrodkował, ale po dograniu Gorawskiego, Żuraw nie opanował piłki. Po minucie Brazylijczyk, wyjątkowo z prawej strony, zagrywa precyzyjnie na głowę Pawła Brożka, który umieszcza piłkę w siatce i jest 3:0. W 89. minucie znów w głownej roli Brasilia, który egzekwował rzut wolny (po faulu na Pawle Brożku) z narożnika pola karnego i gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania, Brasil sprytnym strzałem przy krótkim słupku pokonał Rachowskiego, ustalając wynik meczu na zasłużone 4:0 dla Białej Gwiazdy!

Łatwe i pewne zwycięstwo nad słabym rywalem było dobrą i spokojną próbą generalną przed meczem z Vålerengą.

PS. Jak donosi PAP, na meczu obecni byli wysłannicy Borussii Moenchengladbach. Tylko po co?


Dodał: Piotr

Nikt nie komentował jeszcze tej informacji. Może Ty to zrobisz?

    Dodaj komentarz »
    Zanim skomentujesz »
 
© 1998-2019 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.029 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »