W związku ze zmianą prawa i wprowadzeniu przepisów RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - aby nadal móc aktywnie i w dotychczasowy sposób korzystać z naszego serwisu - musisz zaakceptować naszą uaktualnioną politykę prywatności.
Jej pełna treść dostępna jest tutaj »

W jej ramach informujemy również, że serwis wislaportal.pl do swojego prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies »
Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję, zamknij!
główna   piłka   kosz   siatka   kalendarz   kadra   tabela   archiwum   foto   multimedia   live   typer   rss   szukaj   zaloguj się          

Informacje dotyczące zapisanego komentarza:

2019-06-12 09:12
~~~stary zgred

Dodano z komputera:
host-193-43-242-3.dynamic.mm.pl
wreszcie dało się oglądać...
.... ale do szczęścia daleko, bo ani gra nie powalała ani klasa przeciwnika, który jaki jest każdy widzi. Jak cała grupa zresztą. Trzeba odwalić pańszczyznę, czyli rozegrać do końca te eliminacje, tracąc jak najmniej punktów, bo przegrane z takimi przeciwnikami to zwykły wstyd. Siłę drużyny będzie można ocenić dopiero w finałach, w grze z prawdziwymi przeciwnikami. Co do tych kłótni "kontynentalnych"; szanowni, przecież z geograficznego punktu widzenia coś takiego jak "kontynent europejski" nie istnieje, gdyż nie da się go logicznie geograficznie rozgraniczyć z kontynentem azjatyckim. Istnieje kontynent euroazjatycki, którego Europa jest częścią jak Półwysep Indyjski. Europa jako kontynent jest tworem kulturowym, cywilizacyjnym, historycznym. Jest wynikiem błędu (braku wiedzy) starożytnych Greków, którzy nie wiedzieli, że to, co w ich oczach oddzielało od siebie Morze Egejskie i Czarne, "gdzieś dalej niż koniec ich świata" łączy się w jedną całość i tak już zostało. Więc te wszystkie spory są bezsensowne. A Izrael gra w Europie (dawniej grał w Azji) bo prawie wszystkie kraje arabskie odmawiały z nim gry i dostawałby walkowery. Więc dzięki mądrości FIFA i UEFA, został przesunięty i przyjęty do Europy. Mądrości, ponieważ w innym przypadku grałby w każdych kolejnych finałach mistrzostw świata nie dzięki awansowi wywalczonemu na boisku, tylko dzięki walkowerom, a chyba nie o to w sporcie chodzi. Gra a reprezentacji Lewandowskiego ilustruje dobrze to, o co do niego mają pretensje Niemcy w klubie; on jest świetnym piłkarzem, ale on nie potrafi "pociągnąć" gry drużyny, gdy tej nie idzie, nie potrafi skutecznie (skutecznie, bo się stara) wziąć na siebie ciężaru gry, odwrócić sytuacji na boisku. On musi grać w silnej drużynie, mającej przewagę, nagrywającej mu piłki. Wtedy on już wie co z nimi zrobić. Niemcy uważają, że "za te pieniądze" mógłby więcej, a on chce, tylko mu nie za bardzo mu wychodzi. Jak mawiają (mawiali?) Czesi na takich zawodników; "doklepywacz". Jak Gerd Muller przed wielu laty i wielu innych świetnych piłkarzy.
Ocena postu: 3  


Ostatnie pięć komentarzy, dodanych z tego komputera (host-193-43-242-3.dynamic.mm.pl):

2019-07-22 15:36
~~~stary zgred
Po co zmiana w 89 minucie?
Ktoś mi wytłumaczy o co chodziło z niewymuszoną zmianą w 89 minucie przy stanie 0 : 1? Rozumiem trenera który , gdy jego drużyna prowadzi, w ostatnich minutach robi zmiany jedna po drugiej; gra na czas, ale gdy przegrywamy? Rozumiem zmiany w 70, 80 minucie, nawet dwu czy trzech na raz, ale w 89? Ktoś tu nie wytrzymał nerwowo i to w pierwszym (!!!) meczu sezonu. Niedobrze. 37 kolejek, trzeba mieć dużo nerwów w zapasie.
Ocena postu: 6  
2019-06-12 09:12
~~~stary zgred
wreszcie dało się oglądać...
.... ale do szczęścia daleko, bo ani gra nie powalała ani klasa przeciwnika, który jaki jest każdy widzi. Jak cała grupa zresztą. Trzeba odwalić pańszczyznę, czyli rozegrać do końca te eliminacje, tracąc jak najmniej punktów, bo przegrane z takimi przeciwnikami to zwykły wstyd. Siłę drużyny będzie można ocenić dopiero w finałach, w grze z prawdziwymi przeciwnikami. Co do tych kłótni "kontynentalnych"; szanowni, przecież z geograficznego punktu widzenia coś takiego jak "kontynent europejski" nie istnieje, gdyż nie da się go logicznie geograficznie rozgraniczyć z kontynentem azjatyckim. Istnieje kontynent euroazjatycki, którego Europa jest częścią jak Półwysep Indyjski. Europa jako kontynent jest tworem kulturowym, cywilizacyjnym, historycznym. Jest wynikiem błędu (braku wiedzy) starożytnych Greków, którzy nie wiedzieli, że to, co w ich oczach oddzielało od siebie Morze Egejskie i Czarne, "gdzieś dalej niż koniec ich świata" łączy się w jedną całość i tak już zostało. Więc te wszystkie spory są bezsensowne. A Izrael gra w Europie (dawniej grał w Azji) bo prawie wszystkie kraje arabskie odmawiały z nim gry i dostawałby walkowery. Więc dzięki mądrości FIFA i UEFA, został przesunięty i przyjęty do Europy. Mądrości, ponieważ w innym przypadku grałby w każdych kolejnych finałach mistrzostw świata nie dzięki awansowi wywalczonemu na boisku, tylko dzięki walkowerom, a chyba nie o to w sporcie chodzi. Gra a reprezentacji Lewandowskiego ilustruje dobrze to, o co do niego mają pretensje Niemcy w klubie; on jest świetnym piłkarzem, ale on nie potrafi "pociągnąć" gry drużyny, gdy tej nie idzie, nie potrafi skutecznie (skutecznie, bo się stara) wziąć na siebie ciężaru gry, odwrócić sytuacji na boisku. On musi grać w silnej drużynie, mającej przewagę, nagrywającej mu piłki. Wtedy on już wie co z nimi zrobić. Niemcy uważają, że "za te pieniądze" mógłby więcej, a on chce, tylko mu nie za bardzo mu wychodzi. Jak mawiają (mawiali?) Czesi na takich zawodników; "doklepywacz". Jak Gerd Muller przed wielu laty i wielu innych świetnych piłkarzy.
Ocena postu: 3  
2018-12-27 09:31
~~~stary zgred
Gdzieście byli toście byli ....
Wasza sprawa, gdzieście byli, ale skoro produkujecie się publicznie, to się ustosunkuję do tego, coście napisali. Jakoś nie zauważaliście tego, co widział i słyszał każdy kto bytem o nazwie "Wisła", występującym pod różnymi postaciami, (GTS, TS, stowarzyszenie, klub piłkarski) cokolwiek się interesował, czy chociażby wiedział, że byt taki istnieje. Otóż "każdy" widział, że wynikiem skrócenia nazwy z "GTS" na "TS" było zachwianie i stopniowe kurczenie się bazy materialnej działania klubu. Na szczęście dla piłkarskiej jego części w 1997 (bodaj) roku pojawił się potężny sponsor z zewnątrz i piłkarska część klubu ruszyła podbijać ligę, a nawet Europę (no; próbowała). Tyle, że jednocześnie całkowicie odjechała od reszty działalności sportowej prowadzonej przy R-22 i w okolicy pod szyldem "Wisła Kraków". Dotyczyło to nie tylko innych dyscyplin, ale nawet szkolenia piłkarskiego juniorów. W tych pięknych latach, gdy dla piłki drugie miejsce w lidze traktowane było jako "nieudany sezon", reszta dyscyplin rozpływała się w niebycie lub schodziła do poziomu amatorskiego. Z przyczyn (prawdopodobnie) prozaicznych; brak pieniędzy na działalność. W osłabione z tego powodu struktury TS weszli "ludzie z miasta". Też kibice, też sympatycy "Wisły" (pewnie czasem i zagorzali), ale wchodzący do klubu nie bezinteresownie. TS, dla którego każdy grosz z zewnątrz był jak "łyk świeżego powietrza dla topielca", przymknął oko na to kim są i ich przyjął, jako że (prawdopodobnie) jako zagorzali kibice coś tam wrzucili do kasy, a jako ludzie o rozległych kontaktach, coś tam klubowi załatwili, dając mu tym samym szansę na przedłużenie bytu. Ponieważ agonia finansowa TS się przedłużała, przy obojętności "wszystkich na około" nowi członkowie TS (założyli sobie nawet sekcję dość dziwnej dyscypliny sportowej - może po to, aby mieć więcej członków = głosów w organach TS) przejęli faktyczną władzę w Stowarzyszeniu. Mało kogo to interesowało do czasu gdy nie dotyczyło wprost piłki żyjącej finansowo i organizacyjnie w innym świecie. Sytuacja zmieniła się, gdy potężny sponsor popadł w pewne (na swoim poziomie) tarapaty finansowe i został zmuszony najpierw do ograniczenia działalności, a później do zniknięcia całkowicie z klubu. Wówczas okazało się że, ten żyjący przez kilkanaście w swoim świecie klub piłkarski, jednak nadal jest częścią wszystkiego co się z tą działalnością sportową prowadzoną przy R-22 od ponad 100 lat wiąże. Gra na stadionie przy R-22, używa barw i nazwy z tym adresem związanych, liczy sobie sezony i sukcesy w lidze od 1906 roku i tak dalej. Formalnie czy nieformalnie, trochę tak, a trochę tak, ale jest tą częścią związany. I okazało się, że każdy inny sponsor, który będzie chciał w tą piłkę wejść, nawet mając te papierkowe 100% akcji SSA, będzie musiał z tą resztą jakoś współżyć i współpracować. No a że "wszyscy wiedzą", kto przejął TS, to nikt się nie pali do takich związków i do takich "kolegów" Chociażby tylko to mieli być "koledzy po szalu". Oczywiście żyjemy w państwie prawa, w którym obowiązuje domniemanie niewinności i Konstytucja, a na pytanie; "nazwiska, adresy, kontakty" odpowiadam bez bicia; "nie znam żadnego", więc niniejszym odszczekuję wszystko co napisałem powyżej jako moje podłe insynuacje. Muszą nimi być, bo redakcja była i jest bliżej wydarzeń, a skoro nic nie zauważała, więc nic takiego nie było.
Ocena postu: 52  
2018-12-13 09:07
~~~stary zgred
Janko;
Lubię Cię czytać, aleś trochę przesadził. Widzew to potęgą był już i przede wszystkim w latach 70/80 (dla Wisły wtedy, niestety, nieosiągalną), a Lech to na początku lat 70-tych, grając padakę (całe serie meczów 0:0) miał frekwencję 40/50 tysięcy, a zdarzało mu się pod 60 tysięcy (i to w II Lidze !!!), na jaką nawet nie mieliśmy szans (chociażby z tego powodu, że w okolicach Kopca Kościuszki takiej wielkości stadionu nie było, nie ma i raczej jeszcze dość długo nie będzie). Tak że jest jeszcze, poza Legią, w Polsce kilka klubów o dużym potencjale "piarowskim" (jak to się teraz mówi), ale ogólnie zgadzam się z Tobą; Wisła, na warunki polskiej piłki ligowej, ma jeden z największych "potencjałów społecznych" (= "piarowskich" = handlowych), więc to też daje jakąś nadzieję. O której piszesz, więc nie będę się powtarzał. Ale stadionów się w kraju nabudowało i buduje, więc licho nie śpi, na co chociażby wspomniany przez Ciebie przykład Ruchu pokazuje. Miejmy nadzieję, ale nie spijmy spokojnie.
Ocena postu: 15  
2018-12-11 08:46
~~~stary zgred
szanowni "estaper" i "abc`
Macie lepszą pamięć od starych ludzi, więc z pewnością macie rację. Ja jeszcze pamiętam, że z jednej strony stadionu była dziura po trybunie, z drugiej kupa gruzu udająca trybunę, do szatni na przerwie zawodnicy jeździli autobusem, a boisko przypominało kretowisko. Jednak pamiętam też, że mówiło się co najwyżej o utrzymaniu się w I lidze, a po spadku do drugiej o szybkim awansie z powrotem do pierwszej (wyższej nie było). W tym, jak piszecie, "dziadostwie", sportowo o IV lidze nikt nawet nie wspominał. A teraz stadion, mimo wad, lepszy niż połowa stadionów w ligach zachodnich, murawa podgrzewana, w szatniach sauny i natryski, ale sportowo strach przed "pójściem w niebyt". Z dwojga złego wolę "powtórkę z rozrywki" niż czekanie na cud.
Ocena postu: 12  


« Wstecz
 
© 1998-2019 WISLAPORTAL.PL. Portal Kibiców Klubu Wisła Kraków    |    Strona wygenerowana w 0.130 sek.   |    Kontakt: redakcja@wislaportal.pl
Korzystając z portalu akceptujesz jego politykę prywatności & politykę cookies »