WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
List od kibica ws dziennikarzy: O rzetelności, tańcu na grobie i ręce w nocniku
Taniec na grobie trwa w najlepsze. Tańczą wszyscy, głównie ci, którzy w głębokim poważaniu mają los Wisły Kraków. Tańczą urzędnicy, tańczą kibice i tańczą też dziennikarze. Ci ostatni powinni jednak gruntownie przemyśleć każde napisane zdanie, wypowiedziane słowo, czy wysłanego Tweeta.
Zgodnie z teorią komunikowania masowego odbiorcy ostateczni nie zawsze (a wręcz bardzo rzadko) potrafią zinterpretować przekaz medialny. Częściej bazują na czyjejś interpretacji, ocenie, a nawet częstotliwości danego przekazu. Wierzą osobom, które bardziej znają się na rzeczy, są ekspertami w danej dziedzinie, mają dostęp do źródła informacji. To właśnie tu uwydatnia się rola dzisiejszych dziennikarzy. Właśnie oni są dla odbiorcy (często młodocianego, niezbyt doświadczonego) informatorami i interpretatorami rzeczywistości. Z tego powodu ciąży na nich gigantyczna wręcz odpowiedzialność za to, jak kształtuje się opinia publiczna.

I teraz pytam panów (głównie krakowskich) dziennikarzy, którzy z taką lubością od miesiąca nabijają sobie "lajki" na Twitterze: gdzie byliście przez ostatnie 10 lat? Co robiliście w czasach, kiedy Towarzystwo Sportowe Wisła było powoli, acz sukcesywnie, przejmowane przez środowiska kibicowskie? Gdzie wasze dogłębne "sprawdzone" analizy po Walnych Zgromadzeniach z lat 2011 i 2015? Czyżby klub, który zajmował się wówczas strzelectwem, siatkówką, pływaniem, brydżem, czy szachami nie był wystarczająco "seksownym" tematem dla uznanych redakcji?

Czy nie omijaliście niewygodnych tematów szerokim łukiem, skupiając się co najwyżej na chwytliwych, pełnych oburzenia relacjach z trybun? Czy przez ostatnie miesiące nie zauważaliście co rzekomo dzieje się w klubie, w którym spędzacie po kilka-kilkanaście godzin tygodniowo? Czy przypadkiem chęć "nie-spalenia" informatora nie była ważniejsza, niż rzetelne opisanie aktualnej sytuacji? I czy - z drugiej strony - sympatia do klubu nie zaślepiła niektórych na tyle, że stali się ślepi i głusi?

Część pewnie się oburzy, wskaże brak konkretnych sygnałów. A jakież to konkrety teraz serwują nam tuzy krakowskiego (i nie tylko) dziennikarstwa?

30 grudnia Mateusz Borek zadał na Twitterze sensowne pytanie: "Oświećcie mnie. Jaki był dług Wisły w sierpniu 2016 , kiedy przyszła Pani Sarapata? Jaki jest dziś?" Co uzyskał w odpowiedzi?

Michał Knura: "ok. 14 mln, teraz co najmniej 2 razy tyle"
Paweł Wilkowicz: "mówią, że było 14, a jest 36. Ale tyle liczb już tu krążyło…"
Michał Białoński: "12 mln vs 40 mln"

Co tam - milion w tą czy w tą! Nawiasem mówiąc, redaktor Szymon Jadczak był łaskaw wspomnieć w jednym z wywiadów telewizyjnych o 100 milionach! Mam więc takie wrażenie, że państwo dziennikarze przez cały grudzień wałkowali temat długów nie mając zielonego pojęcia ile one rzeczywiście wynoszą.

Wróćmy jednak do początku kambodżańskiej histerii, kiedy to Interia.pl wytłuszczonym drukiem poinformowała o dopięciu transakcji i 130 milionach dla Wisły Kraków (18 grudnia). Redaktor naczelny skwitował całą sytuację na Twitterze wymownym: "jest grubo". Opcja zmieniła się w dwa dni później i przeczytaliśmy, że jednak "Na razie nie stoi za tym żadna WIARYGODNA osoba. Obym się mylił. Money talks".

Redaktor Białoński to zresztą w ostatnich tygodniach murowany kandydat na nowego rzecznika prasowego Wisły Kraków (pamiętacie czasy, kiedy nie było dnia bez "oświadczania" i "dementowania"?). Oto jedna z perełek:

@MiBiBialonski 19 gru 2018 6:56
"Z informacji @SportINTERIA wynika, że 4 piłkarzy Wisły złożyło do PZPN-u wniosek o rozwiązanie kontraktów z winy pracodawcy. Sytuację próbował ratować w Wawie wiceprezes Gołda, stanął przed Komisją Licencyjną. Przelew potrzebny Wiśle na wczoraj!"

Godzinę później:

@MiBiBialonski 19 gru 2018 7:52
"Całe szczęście to nieprawda! Poza Ondraszkiem nikt nie odejdzie!"

Dalej było jeszcze weselej. Najpierw Interia.pl uderza w kibiców nową zakulisową sensacją: 300 tysięcy złotych z meczu z Lechem przekazano SKWK. Skąd taka informacja? W jaki sposób redaktor do tego dotarł? Nie wiadomo. Informację zdementowały po kolei: SKWK, władze TS Wisła, a nawet… Szymon Jadczak, który gruchnął informacją o 40 tysiącach przekazanych z ręki do ręki (co ciekawe wcześniej powielał informację o 300 tysiącach). Źródło newsa? A gdzieżby tam. Sprostowanie Interii? A skąd. Informacja poszła w świat, odsłony są, "lajki" też.

Podobnych głodnych kawałków mamy w ostatnich tygodniach co nie miara.

Od legendarnej konferencji prasowej w siedzibie TS Wisła wałkujemy temat wypłat dla zarządu. Panowie dziennikarze, z całym szacunkiem, wszyscy słyszeli o 910 tysiącach i nie musicie tego powtarzać. Co moglibyście zrobić?

- Dowiedzieć się kto faktycznie wziął te pieniądze (skoro były wiceprezes Daniel Gołda oświadczył jednoznacznie, że otrzymał wynagrodzenie ledwie przekraczające 8 tysięcy złotych).
- Sprawdzić jakie wynagrodzenia pobierali członkowie poprzednich zarządów (znów mamy do czynienia z formą przekazu: co innego utrzymać sobie gigantyczne pensje po poprzednim zarządzie, a co innego je podwyższyć).

Odpowiedzi na te pytania nie zmienią stanu rzeczy, ale pozwolą odpowiedzieć na proste pytanie: czy mieliśmy do czynienia z faktycznymi złodziejami czy z niemoralnymi i zakłamanymi półgłówkami.

Kolejny przykład? 8 stycznia Michał Trela informuje o firmach Damiana Dukata i jego partnerki, które świadczyły usługi dla Wisły Kraków SA. Nie wiemy co prawda, czy owe firmy były tańsze czy droższe od poprzednich dostawców. Osobiście przychodzą mi w tym miejscu dwa scenariusze do głowy:

- Najbardziej prawdopodobny: Dukat postanowił wyciągnąć z klubu pieniądze poprzez firmę partnerki.
- Mniej prawdopodobny (ale możliwy): aby zredukować koszty postanowiono na szybko założyć własną, chałupniczą działalność zamiast zatrudnić firmę sprzątającą.

Oba wyjścia są dla byłego wiceprezesa kompromitujące, ale ich wydźwięk jednak zupełnie inny. Znów rodzi się pytanie: oszustwo czy zwykła niekompetencja?

Czego jeszcze dowiadywaliśmy się w minionych dniach / tygodniach?

Sebastian Staszewski (13 grudnia): "Realny dług @WislaKrakowSA to 22,6 mln zł. 6 mln to pensje piłkarzy i sztabu, które inwestorzy obiecali zapłacić w całości do 14.12."

Szymon Jadczak (20 grudnia): "Chyba rozgryzłem o co chodzi w kambodżańsko-szwedzkim zamieszaniu wokół Wisły Kraków. Z punktu widzenia kibiców raczej nie ma powodów do optymizmu. I nawet przelew na 12 mln niewiele tu zmieni :("

Patryk Motyka (21 grudnia): "Płacisz 12 milionów i zyskujesz grunty warte 100 milionów. Potem w zasadzie możesz rozwiązać klub. Współwłaściciel klubu dowiedział się od nas, że tereny nie należą do SA tylko TS."

Marek Balawajder (29 grudnia): "Obiecane pieniądze od inwestorów są na koncie Wisły Kraków"
Marek Balawajder (29 grudnia): "Uściślając w sprawie Wisły Kraków : pieniądze zostały wysłane na koncie Wisły maja być w poniedziałek"
Marek Balawajder (31 grudnia): "Pieniędzy nie ma na koncie Wisły i na razie nie będzie"

Przykładów informacji niepełnych, obliczonych tylko na wywołanie sensacji jest dużo więcej, a już przecież wyczerpałem rozsądny limit znaków. Mam nadzieję, że przedstawiciele mediów wykażą się w najbliższym czasie większą wstrzemięźliwością, rzetelnością (choć wszyscy wiemy, że obudziliście się państwo z ręką w nocniku) i pokorą. Na razie pozostajecie w tym temacie co najwyżej content designerami.

PS. Panie Stanowski, zanim zaproponuje pan zainstalowanie w hali Wisły dużej, międzynarodowej siłowni niechże się pan do tej hali choć raz przejdzie (i ma nadzieje, że nic nie spadnie panu na głowę).

Kibic nerwowo odświeżający Twittera
Powyższy tekst został przysłany przez czytelnika portalu.
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl