WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
Falstart wiślaków. Górnik - Wisła 2-0
Nie udał się pierwszy ligowy mecz piłkarzy Wisły Kraków w 2019 roku. "Biała Gwiazda" zasłużenie przegrała bowiem w Zabrzu, z tamtejszym Górnikiem, 0-2.
Z jednej strony każdy kibic Wisły miał ogromną satysfakcję, że nasz zespół... w ogóle mógł przystąpić do rundy wiosennej rozgrywek Ekstraklasy, z drugiej zaś - nie ma się co oszukiwać - pierwsze spotkanie po zimowej przerwie, rozpoczęliśmy bardzo źle. Już zresztą w 22. sekundzie piłka znalazła się w naszej bramce, ale sędziowie słusznie odgwizdali pozycję spaloną Łukasza Wolsztyńskiego.

Wisła odpowiedziała na to wprawdzie akcją, po której celne uderzenie zaliczył debiutujący w Wiśle, a wypożyczony z Lechii, Sławomir Peszko, ale był to w pierwszym kwadranse tego spotkania w naszym wykonaniu "incydent". Wiślacy grali bowiem bardzo nerwowo, niedokładnie i niestety na efekty nie trzeba było długo czekać. W 10. minucie kontratak gospodarzy zapoczątkował Szymon Żurkowski, ze skrzydła dobrze wrzucił Jesús Jiménez, a całość skutecznym uderzeniem głową wykończył Mateusz Matras - i zasłużenie przegrywaliśmy 0-1.

Gospodarze idą zresztą za ciosem i szybko do naszej bramki piłkę wpakował Igor Angulo, ale i on akcję "spalił". A zanim minął kwadrans celnie uderzał jeszcze Żurkowski, ale Mateusz Lis nie dał się tym razem zaskoczyć.

I choć od tego momentu gra Wisły zaczęła się wreszcie układać, to wiślacy mogli narzekać na to, że przy swoich próbach trafili na świetnie dysponowanego bramkarza Górnika, debiutującego w naszej lidze Słowaka - Martina Chudego. Najlepszy na to przykład mieliśmy w 24. minucie, kiedy to po składnym kontrataku celnie uderzył Marko Kolar, ale Chudý spisał się znakomicie.

Kolejne minuty to rosnąca przewaga Wisły, ale przynosi nam ona jedynie strzał w boczną siatkę Krzysztofa Drzazgi w 33. minucie, a trzy później - obrońcy Górnika mogą mówić o sporym szczęściu. Piłka po naszej akcji krążyła w okolicach pola karnego zabrzan i po dograniu na piąty metr Rafała Pietrzaka w ostatniej chwili udało się gospodarzom sytuację wyjaśnić.

I kiedy zanosiło się na to, że w końcu musi paść wyrównanie - to właśnie zabrzanie... strzelili gola. W 37. minucie po rzucie rożnym Patryk Plewka nie zdołał zablokować Matrasa, a ten mocno szczęśliwie - bo po rykoszecie - znów wpisał się na listę strzelców! I było 0-2... 

Co więcej - kolejne akcje należały do zabrzan. Groźnie strzelał Żurkowski, po błędzie Plewki także Angulo oraz Walerian Gwilia. Było za każdym razem groźnie, ale wynik nie uległ zmianie.

Wisła z kolei miała jeszcze szansę na kontaktowego gola, bo po rzucie rożnym i wybiciu Chudego - strzał Plewki otarł się o górną część poprzeczki! A to oznaczało, że do przerwy przegrywaliśmy w Zabrzu 0-2.

"Biała Gwiazda" nie miała już jednak nic do stracenia i drugą połowę zaczynamy od celnego strzału z 50. minuty Drzazgi, ale Chudý nie dał się zaskoczyć. Ten sam zawodnik pokazał się też sześć minut później, ale po jego dograniu ostatecznie nie zagroziliśmy naszym rywalom.

W 57. minucie przegrywać powinniśmy już natomiast... 0-3. Fatalnie piłkę stracił bowiem Marcin Wasilewski, tę przejął Angulo, mijał już Lisa, ale w tor biegu wpadł Maciej Sadlok i całość na spółkę z wracającym Wasilewskim udało się uratować... Już jednak minutę później - Angulo ponownie wyszedł sam na sam z Lisem po prostopadłym podaniu, ale tym razem uderzył fatalnie ponad naszą bramką!

Niewykorzystane okazje Angulo - mogły zemścić się na gospodarzach w 59. minucie, ale choć ładnie do akcji włączył się Matej Palčič, to do jego dogrania nie doszedł Jakub Błaszczykowski, a strzał Kolara był za mało precyzyjny, aby przyniósł nam kontaktowego gola!

W 62. minucie znów pokazał się wprawdzie Kolar, ale jego uderzenie z dystansu padło łupem Chudego. Słowacki bramkarz nie miałby natomiast zbyt wiele do powiedzenia w 68. minucie, ale po rzucie rożnym i dograniu Błaszczykowskiego - Drzazga nieznacznie przeniósł piłkę ponad bramką!

Na kolejną akcję czekać musieliśmy aż 10 minut, kiedy to po rzucie wolnym Błaszczykowskiego i dośrodkowaniu, do odbitej piłki dopadł Sadlok, ale jego strzał był niecelny. Podobnie, jak i w 80. minucie Matrasa, który miał swoją okazję, aby zaliczyć "hat-trick'a".

Ostatecznie wynik ustalony do przerwy nie uległ już zmianie i Wisła wraca z Zabrza bez choćby punktu, ale niewątpliwie widać, jak wiele pracy czeka wiosną odmienioną kadrowo ekipę "Białą Gwiazdę".
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl