WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
List otwarty do radnych Rady Miasta Krakowa - ciąg dalszy
Zamieszczony wczoraj na naszych łamach - "List otwarty do radnych Rady Miasta Krakowa" - ma swoją kontynuację. Jego autor nadesłał do nas dodatkowe podsumowanie, do zapoznania się z którym serdecznie Was zapraszamy.
Oto jego treść:

Tekst, który napisałem, kiedy go dziś czytam, ma kilka niespójności i pewnie mógł mieć nieco lepszy styl. Ale starałem się przelać na ekran komputera spore emocje i to w sytuacji, w której trudno jest nad nimi zapanować. Pewnie z tego samego powodu nie wspomniałem o jeszcze jednej kwestii. Prawdopodobnie ważniejszej, niż to o czym zdecydowałem się napisać.

Decyzja władz miasta będzie miała piramidalne znaczenie. Będzie tak, ponieważ wpłynie ewentualnie nie tylko na złapanie finansowego oddechu przez nasz klub, ale również, a może przede wszystkim, na poszukiwanie sponsora.

Ewidentnie, przewodniczący Jażdżyński wskazuje, że większość rozmów się kończy, ponieważ nikt nie wejdzie w sponsorowanie instytucji, co do której są wątpliwości, jak bardzo jest zadłużona i czy są określone reguły tego, jak owego zadłużenia może się pozbyć.

Tu znów musze wymienić Telefonikę i miasto, natomiast w przypadku firmy Pana Cupiała jakoś instynktownie nie mam specjalnych obaw (pomimo posiadanych w klubie faksów z faktyczną odmową współpracy), bo choć rozumiem, że dopadła go frustracja i przestał w klub inwestować, to normalnie po ludzku, nie wierzę, że przestało mu na nim zależeć. To jest niemożliwe.
Gorzej jest z miastem. Pan prezydent i radni ustawili się na pozycji obrońców formalnych procedur i budowania w sobie głębokiego przekonania, ze obecny zarząd jest zobowiązany do moralnego i formalnego ponoszenia odpowiedzialności za to, co zrobili ich poprzednicy. Tylko zdaje się, niekoniecznie ma to sens, niekoniecznie jest rozsądne, ale za to na 100% działa destrukcyjnie na wszystkich tych, którym w przyszłości przyjdą do głowy nierozsądne i oparte na pragnieniu serca pomysły, które kończą się zaangażowaniem swoich środków i wiedzy w ratowanie społecznego dobra. Bo czy się to komuś podoba czy nie, Wisła Kraków jest społecznym dobrem, a ludzi, którzy postanowili ją ratować powinno się wznosić na cokoły, a nie traktować jak agresywnych petentów wobec NASZYCH przedstawicieli w krakowskim magistracie.

Nie tedy droga Panowie i Panie. Panowie Błaszczykowski (Kuba wybacz za odrobinę prywaty, ale musze w tym miejscu napisać, że jesteś inspiracją i wzorem nie tylko dla piłkarzy, ale i wszystkich ludzi. A w encyklopedii, obok hasła "lojalność" powinno zawisnąć Twoje zdjęcie - po prostu czasem człowiek wygadać się musi), Jażdżyński i Królewski - zamiast dbać o rozwój własnych przedsięwzięć, w romantycznym zrywie postanowili ratować dobro wspólne. Budują na gruzach coś trwałego, coś co dla wielu następnych pokoleń będzie opowieścią, relacjonowaną przez dziadków, do wnuków, w zimowe wieczory przy kominkach. I nawet jeśli nieco dla efektu tu dramatyzuję, to tylko po to, żeby uświadomić wszystkim wokół z jak ogromnie niesamowitym, pozytywnym zjawiskiem mamy okazję się konfrontować. Ja osobiście czuje się szczęściarzem, że mogę tego doświadczać i mam przekonanie graniczące z pewnością, ze nie jestem odosobniony.

Reasumując. Drodzy Radni, szanowny Panie Prezydencie. Spróbujcie na moment przyjąć naszą perspektywę. Wyjdźcie poza schemat postrzegania Wisły Kraków jako swobodnego rynku sprzedaży narkotyków, maczet, wymuszeń i wszelkiego zła, jakie tylko przychodzi Wam do głowy. Zróbcie to, bo ten obraz nie jest prawdziwy. To medialny twór, który spowodował, że etykieta jaką naszemu klubowi "przylepiono", jest krzywdząca pewnie dla 99% kibiców i miłośników Białej Gwiazdy. Zrozumcie, że Wasza decyzja, to nie tylko plan na ułożenie wzajemnych relacji między obydwoma stronami, ale de facto, decyzja o "być albo nie być", najjaśniejszej z małopolskich gwiazd. Stworzenie porozumienia pozwoli spokojnie trwać i da czas na znalezienie sponsora. A w/w ludzie już pokazali, że potrafią więcej, niż można było się po nich spodziewać. A czy Wy możecie zrobić tylko to, czego spodziewa się po Was spora ilość wyborców? Czy spróbujecie spojrzeć na nasz ukochany klub, jak na wartość, a nie tylko problem?

W imieniu swoim, kilkuset tysięcy (a może więcej) ludzi, dla których stadion przy ul. Reymonta jest świątynią, proszę Was o mądrość i rozsądek. Bo taka jest dzisiaj konieczność. Bo tak powinni zachować się ludzie, myślący sami o sobie, jako o tych, którzy posiadają elementarne podstawy uczciwości. Po prostu.
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl