WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
La zabawa! Stal - Wisła 0-6
Mimo poważnych braków kadrowych - piłkarze krakowskiej Wisły urządzili sobie w potyczce z mielecką Stalą solidną strzelaninę! Pokonali bowiem beniaminka naszej ligi aż 6-0 i trzeba podkreślić, że było to zwycięstwo w pełni zasłużone. Zresztą gdyby wiślacy skończyli to spotkanie z wynikiem nawet "dwucyfrowym" - mielczanie nie mogliby mieć do "Białej Gwiazdy" pretensji...
Bardzo osłabiona kadrowo pojechała do Mielca drużyna krakowskiej Wisły, bo też nawet na ławce rezerwowych nie było Rafała Janickiego, Adiego Mehremicia, Łukasza Burligi, Davida Niepsuja, Rafała Boguskiego, Gieorgija Żukowa, Jakuba Błaszczykowskiego, Nikoli Kuveljicia, a także Stefana Savicia i Aleksandra Buksy... A że usiadło na niej tylko sześciu piłkarzy, więc śmiało można uznać, że niekoniecznie ich absencja związana była z decyzjami trenera...

Mimo więc nieobecności aż dziesięciu zawodników, z których każdy mógłby grać w wyjściowym składzie, to Wisła była od początku stroną dominującą i już w 5. minucie świetnie do drużyny "Białej Gwiazdy" mógł wprowadzić się debiutant - Felicio Brown Forbes. Dostał bowiem dobre podanie ze skrzydła od Yawa Yeboaha, ale nieznacznie przestrzelił. Nie minęły jeszcze dobrze cztery minuty, a znów podanie Ghańczyka mogło dać nam prowadzenie, ale Rafał Strączek odbił strzał Jeana Carlosa Silvy.

Do trzech razy sztuka? A jakże. W 10. minucie z autu daleko piłkę rzucił Dawid Abramowicz, a że wiślacy "ściągnęli" defensywę bliżej autu, a zagrana piłka trafiła do nadbiegającego na środku Michala Frydrycha, więc już po chwili Czech cieszyć mógł się z premierowej bramki w wiślackich barwach, bo celnym strzałem dał nam prowadzenie. 1-0!

Co równie ważne - wiślacy poszli za ciosem i już po minucie Strączek interweniować musiał po strzale Silvy. Wciąż przewagę w ofensywie miała więc "Biała Gwiazda" i w 16. minucie powinno być już 2-0, ale po podaniu Patryka Plewki zbyt długo z uderzeniem zwlekał Forbes i ostatecznie strzelił zbyt lekko, aby wpisać się do protokołu. Po chwili spróbował znaleźć się w nim Vullnet Basha, ale uderzenie naszego pomocnika z dystansu było niecelne.

W 21. minucie odpowiedziała Stal, tyle że próba z ostrego kąta Petteriego Forsella nie zaskoczyła Mateusza Lisa. Podobnie jak i po minucie strzał z dystansu Krystiana Getingera.

Na kolejną akcję wiślacy nie czekali długo, bo do 24. minuty, gdy dobrze ze skrzydła dogrywał Dawid Szot, ale zamykający całość Abramowicz nie zdołał pokonać Strączka, bo bramkarz Stali odważnie wyszedł i sparował piłkę na rzut rożny. Gola nie udało się też zdobyć po nim Maciejowi Sadlokowi, bo uderzył nieznacznie nad bramką.

Wisła wciąż była jednak w ataku i w 29. minucie zdobyła gola na 2-0. Świetnie w pole karne mielczan ruszył Plewka, dograł do Forbesa, a ten w ekwilibrystyczny sposób pokonał Strączka, pieczętując tym samym udany debiut w Wiśle.

Nie był to jednak koniec emocji, bo w 37. swoją szansę miała Stal. Do długiej piłki nie zdążył Lis, przejął ją Paweł Tomczyk, ale jako że nie zdecydował się od razu na strzał, więc Lis zdołał wrócić do światła bramki i ostatecznie uderznie młodego napastnika zdołał odbić.

Nikt nie powstrzymał za to w 39. minucie Chuki, który jako trzeci wpisał się w tym meczu na listę strzelców. O piłkę ambitnie powalczył Yeboah i tak dograł do Hiszpana, że pozostało mu już tylko dostawić nogę. I było 3-0.

I choć ostatnie słowo w I połowie należało do Stali, bo w dobrej sytuacji w 43. minucie znalazł się po błędzie naszej defensywy Tomczyk, to zamiast strzelać próbował szukać podaniem Grzegorza Tomasiewicza, a że świetnie wrócił Frydrych, więc do szatni obydwa zespoły zeszły przy stanie 3-0.

Wynik ten nie utrzymał się jednak zbyt długo, bo już w 47. minucie dobrze do Yeboaha zagrał Basha, a że Ghańczyk okazał się szybszy od wszystkich na boisku, więc znalazł się sam przez Strączkiem i mimo trochę jednak ostrego kąta pewnie go pokonał. Zresztą nasz pomocnik równie dobrze spisał się sześć minut później. Tym razem podawał Chuca, a że nikt z defensywy Stali nie doskoczył do wiślaka, więc ten uderzył z dystansu i było 5-0...

A nie był to jeszcze koniec strzelania, bo w 55. minucie sprzed pola karnego uderzył Carlos, Strączek piłkę odbił, a że najszybciej był przy niej Plewka, więc na tablicy wyników zaświeciło się już... 6-0.

Na deklasację w wykonaniu Wisły w 60. minucie starał się odpowiedzieć Tomczyk, ale jego strzał świetnie odbił Lis. Nie zmienia to faktu, że zaraz potem wiślakom trochę "zaszumiało w głowie", bo fatalnie w 64. minucie do... rywala podał Basha, ale całość uratował wybiciem z linii bramkowej Sadlok.

W 67. minucie Wisła powinna natomiast znów podwyższyć wynik, bo w świetnej sytuacji znalazł się Silva, ale jego strzał odbił Strączek. Szansę na dobitkę miał jeszcze Abramowicz, ale uderzył w bramkarza gospodarzy i mieliśmy zamiast kolejnej bramki - tylko rzut rożny. Silva pokazał się też w 71. minucie, ale jego strzał w środek bramki Strączek obronił.
Końcówka meczu to już spokojna gra wiślaków, którzy siłą rzeczy nie forsowali już tempa, stąd też poza akcją rezerwowego Fatosa Bećiraja w 83. minucie, który uderzył ponad bramką oraz nieznacznie niecelną próbą Chuki w 88. - więcej okazji do zmiany rezultatu już nie było. "Biała Gwiazda" wygrywa jednak bardzo wysoko, co bez wątpienia poprawia nie tylko naszą pozycję w tabeli, co również kiepskie ostatnio nastroje.
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl