WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
Kto tym razem strzeli trzy? Wisła gra dziś z Zagłębiem
Dla postronnego kibica dotychczasowe spotkania krakowskiej Wisły na własnym stadionie to całkiem niezła gratka. Wiadomo bowiem nie od dziś, że oglądając mecz piłkarski każdy oczekuje, by padały bramki. Spotkania wiślaków przy Reymonta te gwarantują. W każdym bowiem z dotychczasowych meczów bieżącego sezonu na własnym stadionie z udziałem wiślaków jedna z drużyn zdobywała ich bowiem dokładnie trzy. Dla nas szkoda tylko, że w zaledwie jednym - zdobywali je piłkarze "Białej Gwiazdy"...
1-3 ze Śląskiem Wrocław, 0-3 z Wisłą Płock, 1-3 z Lechią Gdańsk i dopiero wygrana 3-0 potyczka z Podbeskidziem Bielsko-Biała poprawiła nam choć trochę nastrój. Cztery mecze, 5 bramek zdobytych, aż 9 straconych i zaledwie 3 zdobyte punkty - to nie jest bilans, który cieszyłby kibiców spod znaku "Białej Gwiazdy". Oczywiście wiele zganić można w tym przypadku na fakt gry przez wciąż szalejącą pandemię - na pustym stadionie, tyle tylko, że pierwsze dwa mecze graliśmy jeszcze z kibicami, a przy zamkniętych trybunach występuje od kilku dobrych tygodni cała liga...

Nie ma się więc co dziwić, że przed czekającym nas dziś meczem z lubińskim Zagłębiem atmosfera wokół naszej drużyny jest gęsta niemalże do granic możliwości. Po porażce z Wartą Poznań nawet najwięksi "obrońcy" trenera Artura Skowronka nie mają zbyt wielu argumentów do tego, aby "walczyć" o jego dalszą obecność w naszym klubie. Bo choć przejmował przed ponad rokiem drużynę w fatalnej sytuacji, to wielu z tych, którzy go z kolei "atakują" podkreślają, że na jego późniejszy sukces w utrzymaniu zespołu w lidze większy wpływ mogły mieć jakże udane zimowe transfery, niż on sam. Prowadzona bowiem przez niego drużyna niejako stoi w miejscu, tym bardziej, że niektórzy piłkarze zaliczają raczej regres formy, niż jej wzrost. I choć bieżący sezon jest więcej niż specyficzny, a skład na poszczególne mecze w ostatnim czasie częściej układa "COVID-19" - niż sam trener - to nie zawsze może być to czynnik łagodzący opinie. Tym bardziej, że zaczyna on być w przypadku wiślaków jedynym. Zresztą sam trener nie pomaga też sobie pomeczowymi wypowiedziami, gdy tłumaczy - jak to miało miejsce ostatnio - niepowodzenie tym, że to rywal był bardziej zdeterminowany. Oczywiście - po ostatnim meczu było to stwierdzenie faktu, ale tutaj właśnie zaczyna i kończy się rola szkoleniowca, aby odpowiednio zmotywować poszczególnych piłkarzy...

Niestety nie sposób nie podkreślić też faktu, że w naszym klubie ostatnie miesiące są dla samych zawodników krainą niemalże "mlekiem i miodem płynącą". Po wiadomym okresie i koszmarem sprzed zmian właścicielskich - współczuć mógł im każdy, bo robili to nawet ci, którzy niekoniecznie sympatyzują z "Białą Gwiazdą". W pomoc dla klubu, a więc i dla nich - zabrało się więcej niż liczne grono kibiców... Tyle tylko, że aktualnie tamte problemy są wyłącznie złym wspomnieniem. Czy jednocześnie od tego momentu grający w Wiśle piłkarze rzeczywiście oddają to wsparcie na murawie? Czyli tam, gdzie powinni wykonywać swoje obowiązki? Może i wielokrotnie tak właśnie zrobili, ale niezmiennie podkreślać wręcz należy, że wciąż przekazane wsparcie od kibiców - nie do końca zostało przez nich "spłacone". Okazja będzie ku temu idealna na finiszu bieżącego roku. Tak dla nas wszystkich trudnego.

Przed wiślakami seria meczów, której mało kto by im zazdrościł. Już zresztą dziś wieczorem czeka ich potyczka z podrażnionym Zagłębiem, które w miniony piątek prowadziło ze Stalą Mielec już 2-0, by zaledwie zremisować 2-2. Trzy dni później w zaległym spotkaniu z innym z beniaminków - Podbeskidziem - zaliczyło porażkę 1-2. Dodając do tego wcześniejsze ich występy, a dokładniej remis 1-1 z Lechią oraz przegraną 1-2 w Warszawie z Legią - mamy obraz zespołu, który swoje ostatnie zwycięstwo zanotował 3 października br., wygrywając 2-0 z Górnikiem... Lubinianie nie przyjeżdżają więc na Reymonta by "odwalić pańszczyznę", ale zdecydowanie szukać będą kolejnych trzech punktów, aby przerwać kiepską ostatnio passę. Tym bardziej, że ich poprzednie trzy wizyty na naszym stadionie to były porażki. Na kolejną niewątpliwie nie mogą sobie pozwolić.

Zanosi się nam więc na mecz, do którego przystąpią dwie mocno podrażnione i miejmy nadzieję, że zwłaszcza z naszej strony - zdeterminowane zespoły do tego, aby skutecznie powalczyć o komplet punktów. Dla wiślaków to jednocześnie "próba generalna" przed czekającymi nas już w najbliższy piątek derbami... Jak wpadnie?
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl