WISŁA PORTAL - wersja light
   strona główna »
   News
Dajcie spokój... Wisła - Zagłębie 1-2
Po bardzo, ale to bardzo słabym meczu krakowska Wisła przegrała 1-2 z równie kiepsko wyglądającym Zagłębiem Lubin. I jest to nasz kolejny występ, w którym schodzimy z murawy pokonani w iście frejarskim stylu. "Białą Gwiazdę" na prowadzenie wyprowadził bowiem w 55. minucie Felicio Brown Forbes, ale korzystnego wyniku nie udało nam się utrzymać. W 68. minucie po rzucie rożnym wyrównał Lorenco Šimić, a w 86. po kontrataku Kacper Chodyna.
Dla obydwu zespołów, po ostatnich niepowodzeniach, było to bardzo ważne spotkanie - bo każdy mocno marzył o tym, aby przerwać kryzys. No i od pierwszych minut grano mocno nerwowo, ale też co za tym idzie - niedokładnie. Nic więc dziwnego, że brakowało sytuacji podbramkowych, a na pierwszą czekać musieliśmy aż do minuty szesnastej, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niewiele zabrakło, a na listę strzelców wpisałby się po uderzeniu głową Michal Frydrych. Piłka po próbie Czecha przeleciała jednak obok bramki.

Na następną groźniejszą akcję w tym meczu przyszło nam poczekać do minuty 29., kiedy to na spółkę Nikola Kuveljić i Dawid Szot ofiarnie blokowali strzał Dejana Dražicia. Odpowiedział na to po pięciu minutach Felicio Brown Forbes, tyle że zrobił to niecelnie. W bramkę gości nie trafił też w 41. minucie Kuveljić, a po chwili znów zakotłowało się w naszej szesnastce, ale ostatecznie wiślakom udało się futbolówkę wybić.

Jakby nie rozpatrywać tego meczu - w jego pierwszej połowie - więcej sytuacji podbramkowych nie było, a po 45 minutach gry w statystykach odnotować można było brak celnych strzałów oraz dominację "Białej Gwiazdy" w rzutach rożnych, bo aż 9-1.

Druga połowa mogła rozpocząć się z kolei dla Wisły więcej niż fatalnie, bo już w 47. minucie "oko w oko" z Mateuszem Lisem stanął Rok Sirk, ale nasz bramkarz nie dał się pokonać. Na pewno jednak nie byłoby tej sytuacji, gdyby nie fatalne podanie wzdłuż boiska w wykonaniu Gieorgija Żukowa, po którym kontratak gości rozpoczął Dražić. Warto nadmienić, że nie było to pierwsze takie podanie w wykonaniu Kazacha. 

Nie zmienia to jednak faktu, że ta niewykorzystana sytuacja Zagłębia zemściła się na nich w 55. minucie, kiedy to źle zagraną z kolei piłkę przez Ľubomíra Guldana przejął Jean Carlos Silva i zanim został sfaulowany przez Šimicia - zdołał odegrać do Forbesa. Ten dobrze ograł jeszcze Łukasza Porębę i pewnie przymierzył do siatki. No i "Biała Gwiazda" prowadziła 1-0.

Cztery minuty później Wisła mogła mieć jeszcze lepszą sytuację, bo dobrze z dystansu przymierzył Szot, ale Dominik Hładun zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Po chwili w dobrej pozycji znów znalazł się Forbes, ale skończyło się na kolejnym rzucie rożnym. Zaraz zaś potem lubinianie powinni z kolei grać w "dziesiątkę" po brzydkim faulu Jewgienija Baszkirowa na Szocie, za który Rosjanin powinien obejrzeć drugą żółtą kartkę, tyle że sędzia Sebastian Jarzębak zawodnika z Lubina "oszczędził".

Nie oszczędziło nas za to Zagłębie i od 68. minuty było 1-1. Jakub Żubrowski dograł z rzutu rożnego do Šimicia, a ten ładnym uderzeniem głową nie dał Lisowi szans na interwencję.

Na kolejną okazję w tym meczu przyszło nam czekać do 77. minuty, ale tej nie wykorzystał Chodyna, uderzając bardzo niecelnie. W bramkę trafił za to po kolejnych dwóch minutach Yaw Yeboah, ale uderzył dokładnie tam, gdzie stał Hładun. Cios za cios? Jak najbardziej, bo w 80. minucie Lis obronił strzał z dystansu Żubrowskiego.

Końcówka tego słabego meczu należała już jednak do gości. Sygnał ostrzegawczy dał w 84. minucie Saša Živec, który obił naszą boczną siatkę, a po kolejnych dwóch - było już 1-2. Kontratak Zagłębia wykończył Chodyna i potyczka zakończyła się naszą porażką. Mogła zresztą jeszcze pokaźniejszą, ale w doliczonym czasie gry wracający Patryk Plewka zablokował strzał Samuela Mráza...
   Zobacz także:
 
   wislaportal.pl