Sobota, 10 marca 2018 r.

Obserwujemy grę. Po meczu Wisła - Śląsk

Patrząc na wyniki już zakończonych meczów 27. kolejki Ekstraklasy, coraz mocniej doceniać należy trzy punkty, które wiślacy wywalczyli w rywalizacji ze Śląskiem Wrocław. A jak to spotkanie wyglądało w naszej analizie? Zapraszamy!

Po czterech spotkaniach bramkowej posuchy wreszcie przełamał się Carlos López, który na polskich boiskach popisał się swoim pierwszym hat-trickiem. Wcześniej podobna sztuka udała mu się wprawdzie w meczu z Sandecją Nowy Sącz, jednak wtedy, gdy po raz trzeci w jednym spotkaniu pakował piłkę do bramki rywala, sędzia po wideoweryfikacji, odgwizdał jego pozycje spaloną. Tym razem każda zdobyta bramka była prawidłowa, a Carlitos trafieniami w meczu ze Śląskiem wysunął się na szczyt klasyfikacji najlepszych strzelców bieżącego sezonu w lidze. Oprócz nich Hiszpan popisał się stuprocentową skutecznością w dryblingach (6/6), czym przypomniał o swoich "liczbach" z rundy jesiennej.

Nie tylko przebudzenie strzelca już dziewiętnastu ligowych goli, Carlosa Lópeza, ale również skuteczne zmiany, przeprowadzone w odpowiednim momencie przez Joana Carrillo, dały Wiśle arcyważne zwycięstwo w kontekście walki o pierwszą ósemkę.

Nie chcąc zbytnio pastwić się już nad postawą w meczu ze Śląskiem Nikoli Mitrovicia, bo w swoich komentarzach, a także w gwizdach, gdy Serb murawę opuszczał - daliście już temu wyraz, ale pozwolimy sobie, żeby za podsumowanie jego występu przemówiły liczby: jeden niecelny strzał, trzy faule, 79% celności podań, cztery nieudane pojedynki na ziemi, jeden nieudany zwód, jeden nieudany odbiór, pięć strat piłki… Mitrović przebywał na boisku do 60. minuty, kiedy to w jego miejsce wszedł Tibor Halilović i Chorwat, oprócz jednego udanego kluczowego podania, które powinno zostać zamienione na bramkę (sytuacja Jesúsa Imaza) dał Wiśle dużo spokoju w drugiej linii, często będąc ustawionym najgłębiej z trójki zawodników lini pomocy. To pozwoliło oswobodzić poczynania Petra Brleka oraz Tomasza Cywki, a potwierdzeniem tego faktu jest pierwsza asysta tego ostatniego w bieżącym sezonie. W pierwszym kwadransie, w którym Halilović pojawił się na boisku, a kiedy rozstrzygnęły się tak naprawdę losy tego spotkania, "Biała Gwiazda" utrzymywała się przy piłce przez 77% czasu gry!

Już tradycyjnie swoje zrobił również inny z rezerwowych, a mianowicie Pol Llonch, który na murawie pojawił się tylko na niewiele ponad kwadrans. To nie przeszkodziło mu jednak przebiegać średnio najwięcej metrów na minutę ze wszystkich zawodników Wisły (136,5). Defensywny pomocnik świetnie wypełniał swoje boiskowe obowiązki, a przy dwubramkowym prowadzeniu dobrym ustawieniem i nieustępliwością brylował w destrukcji, a dodatkowo w niezłym stylu utrzymywał się przy piłce w strefie ataku, próbując wyprowadzać kontrataki, a gdy była ku temu okazja "kradł" cenne sekundy.

W obliczu dużych problemów w linii defensywnej mocno cieszyć może forma Zorana Arsenicia, który oprócz dobrych poczynań defensywnych do swojej gry dokłada również "cyferki" w ofensywie. Oprócz już w tej rundzie dwóch bramek, chorwacki obrońca może po meczu ze Śląskiem dołożyć do swojego konta czwartą asystę oraz drugi wywalczony rzut karny! Liczby te, jak na nominalnego stopera, można określić w kategoriach pozytywnego zaskoczenia.

Jak z kolei możecie zobaczyć na grafice powyżej - ciekawie zdublowały się po meczu z wrocławianami średnie pozycje na boisku Jesúsa Imaza oraz Rafała Boguskiego, którzy choć nominalnie występują po bokach grającego na "szpicy" Carlitosa, to w rzeczywistości operują głównie pomiędzy nim, a linią pomocy.

A jak prezentować będą się wiślacy już za tydzień, kiedy to przyjdzie nam się zmierzyć w Warszawie z Legią? Oby równie skutecznie, jak w piątek z wrocławianami!


 KK

Tagi:


Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


5    Komentarze:

~~~Irasiad72
Arsenic
bez przesady z tymi liczbami. W 1 minucie mógł mieć mega "asystę" na 1-ucho dla Śląska. W ogóle, jak się nie ogarniemy to w wa-wie będzie z 4 w plecy.

13            -91
~~~€
Irasiad72
Ty jesteś jednak przytrzymany.hahaha hahaha hahaha hahaha

16            -2
~~~kibic 1990
Irasiad72, tak....!
....bardzo dobrze powiedziane! ,jak się nie ogarniemy, to tak będzie!

9            -77
~~~wiking
Mitrovic
Też już nie chcę się pastwić nad Mitrovicem, ale najbardziej miarodajna statystyka dla niego, to ta odnośnie ruchliwości w meczu. 3 sprinty i 29 szybkich biegów w 60 minut. To niemal tyle samo, co Pol Llonch w 10 minut (3 sprinty, 26 szybkich biegów). Ten gość po prostu gra jednostajnym tempem i nawet jeśli liczbę podać i ich celność ma zwykle na przyzwoitym poziomie, to jego gra w ogóle nie jest widoczna. To ściana do odbijania piłek.

19            -1
MatiM
legia
Widzę, że zbliża się mecz z Legią to już tu się warszawiacy zaczynają zlatywać. Może i nie gramy wybitnie, ale Legia gra równie słabo co my, więc nie ma się co ich bać.

11            0