Sobota, 18 sierpnia 2018 r.

Paweł Regulski: - Szkoda, że nie skończyło się wyżej

- Mieliśmy sytuacje i szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Już w pierwszej połowie takie były, ale brakuje nam dokładności w finalizacji akcji. To widać i musimy nad tym pracować. Stwarzamy sobie sytuacje, w odpowiednim momencie potrafimy przyśpieszyć grę, ale w tej ostatniej fazie brakuje nam dokładności, zarówno od strony zawodników zagrywających, jak i jeśli chodzi o ruchu od tych grających bez piłki. Ten element niewątpliwie musimy poprawić - mówił po zwycięskim meczu z Elaną Toruń, trener naszych juniorów, Paweł Regulski.

Opiekun wiślaków żałował zwłaszcza kolejnej okazji strzelca jedynego gola w tym spotkaniu, Macieja Śliwy, który już przy wyniku 1-0 trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Na pewno pomogłoby to zakończyć mecz z mniejszym stresem, w nerwowej końcówce. Tym bardziej, że w niej - po kontuzji Konrada Gruszkowskiego - grać musieliśmy w "dziesiątkę". Na ławce rezerwowych trenerowi Regulskiemu pozostali bowiem już wyłącznie zawodnicy z rocznika 2000, a takich jednocześnie występować może zaledwie czterech. Urodzonego więc w 2001 roku Gruszkowskiego nie miał kto zastąpić, bo limit ten był już wypełniony.

- Muszę przyznać się do błędu, jeżeli chodzi o zmiany. Człowiek czasami nie przewidzi. Muszę myśleć inaczej w następnych meczach. Gdybym to robił drugi raz, to zmiany byłyby inne - przyznał Regulski.

Na szczęście uraz wspomnianego Gruszkowskiego oraz odniesiony wcześniej przez Dawida Szota, który także musiał opuścić murawę przed czasem, nie powinny być groźne.

- To są stłuczenia, ale bardzo bolesne - mówił trener. - Dawid Szot ma stłuczony kolec biodrowy, a Konrad Gruszkowski powięź przy mięśniu dwugłowym. To jest bolesne i w niektórych momentach uniemożliwia grę. Tym bardziej, gdy dochodzi zmęczenie mięśniowe i wtedy nie da się na boisku funkcjonować - dodał.

- Cieszy mnie to, że nasz przeciwnik tak naprawdę nie stworzył sobie klarownych sytuacji. Mieli groźne stałe fragmenty gry, po naszej niefrasobliwości, ale wydaje się, że mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Szkoda, że nie skończyło się wyżej, bo grałoby się spokojniej, a moi piłkarze nabraliby większej pewności siebie i ta gra byłaby płynniejsza - uważa Regulski.

Na zakończenie zapytaliśmy szkoleniowca naszych juniorów o wzmocnienie składu na spotkanie z Elaną Toruń przez trenujących na co dzień z pierwszym zespołem Marcina Grabowskiego oraz Patryka Plewkę.

- Marcin Grabowski zagrał świetny mecz, to jest duże wzmocnienie. Patryk tak samo, ale u niego widać, że brakuje mu rozegranych minut. Zawodnik w środku pola musi podejmować ryzyko, musi być kreatywny i musi szukać prostopadłych piłek. Widać, że tego grania z obciążeniem, z presją - i tych minut - mu brakuje. Jestem jednak z nich zadowolony, zagrali dobry mecz. Trenują głównie z pierwszą drużyną, ale jesteśmy tak z trenerami umówieni, że jeśli mogą, to schodzą do nas na trening piątkowy, na którym ćwiczymy organizację gry. Znają jednak nasz model, mniej więcej wiedzą, jakie są standardy zachowań na danych pozycjach. Zresztą z Patrykiem pracuję już trzeci rok, więc on wie jakie mam w stosunku do niego oczekiwania, wie jak chciałbym żeby grał - zakończył Regulski.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


1    Komentarze:

~~~komentato r
clj
ale do którego błędu się ten pseudo trener przyznaje? że powołał 3/4 ławki z rocznika 2000, do tego zamieszania przy zmianie gdzie pachniało walkowerem a może do tego, że nie nadaje się do pełnienia tak ważnej roli ?

5            -6