Poniedziałek, 22 października 2018 r.

Podsumowanie 12. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Kapitalne widowisko zgotowali piłkarze Legii i Wisły, w "klasyku" naszej Ekstraklasy. Od 2-0 do 2-3, po 3-3 - takie mecze ogląda się znakomicie, takie mecze po prostu chce się oglądać. Z podziału punktów w Warszawie najbardziej ucieszyli się kibice Jagiellonii, bo to białostoczanie są po 12. kolejkach bieżącego sezonu nowym liderem Ekstraklasy. Po wygranej z Górnikiem ostatnie miejsce w tabeli, kosztem zabrzan, opuściła Cracovia.

Piątek, 19 października:

Piast Gliwice 1-1 Lechia Gdańsk
1-0 Aleksandar Sedlar (29. k.)
1-1 Lukáš Haraslín (85.)
Prawie 54% osób, grających w naszym typerze, stawiało w tym spotkaniu na remis, a dokładnie 82 - postawiły na wynik 1-1 i... miały rację. Wprawdzie to Piast wyszedł w tym meczu na prowadzenie, a po godzinie gry mógł "załatwić sprawę", ale odrobina niedokładności w akcji Valencii z Papadopulosem sprawiła, że Lechia miała wciąż do odrobienia tylko jednego gola. I to jej się w końcówce zrobić udało. Zresztą gdańszczanie mogli wywieźć z Gliwic nawet pełną pulę, ale podobnie jak do podania Valencii nie doszedł Papadopulos, tak do podania Lipskiego nie zdążył Sobiech.

Jagiellonia Białystok 2-1 Pogoń Szczecin
1-0 Przemysław Frankowski (48.)
1-1 Zvonimir Kožulj (64.)
2-1 Ivan Runje (80.)
Nie wiemy co Łukasz Załuska miał w szkole z matematyki, ale sporo pomylił się w swoich obliczeniach odnośnie wyjścia do piłki w 80. minucie. I kosztowało to szczecinian wywiezienie z Białegostoku jednego choćby punktu. To jednak Jagiellonia była stroną przeważającą i już po pierwszej połowie powinna prowadzić, ale swoją idealną okazję zmarnował Sheridan. Ten sam zawodnik, już przy stanie 1-0, spalił akcję, po której gospodarze strzelili kolejną bramkę, ale tej nie uznał sędzia. I niemalże w odpowiedzi - to szczecinianie cieszyli się z wyrównania. Był to jednak krótki czas radości dla Pogoni, bo ostatecznie błąd Załuski spowodował, że szczecinianie wracają do domu z niczym.

Sobota, 20 października:

Zagłębie Sosnowiec 3-1 Miedź Legnica
0-1 Petteri Forsell (3. k.)
1-1 Szymon Pawłowski (12.)
2-1 Szymon Pawłowski (41.)
3-1 Fran Cruz (62. sam.)
Całkiem nieźle wypadł trenerski debiut w Sosnowcu nowego szkoleniowca Zagłębia, którym od kilku dni jest Litwin, Valdas Ivanauskas. Wprawdzie zaczęło się źle, bo Miedź szybko wyszła na prowadzenie, ale potem mieliśmy małe "show" Szymona Pawłowskiego, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Wynik "samobójem" ustalił Fran Cruz i sosnowiczanie opuścili po tym meczu strefę spadkową. O tym na jak długo zadecyduje wynik spotkania Cracovii z Górnikiem. A Miedź? Początkowe zachwyty nad drużyną beniaminka niejako osłabły. W ostatnich pięciu występach zespół z Legnicy zdobył zaledwie dwa punkty i choć dwanaście ich zdobytych od startu sezonu daje względny spokój, to strefa spadkowa zaczyna się do Miedzi przybliżać.

Śląsk Wrocław 1-2 Arka Gdynia
0-1 Mateusz Młyński (39.)
1-1 Marcin Robak (45. k.)
1-2 Maciej Jankowski (48.)
Bez względu na losy całego spotkania wiadomo było, że bohaterem gdynian będzie 17-letni Mateusz Młyński. Młody piłkarz Arki zabawił się w końcówce pierwszej połowy z defensorami Śląska, których użył jak slalomowych tyczek i gdynianie wyszli na prowadzenie. Laur sukcesu zepsuł Młyńskiemu wprawdzie szybko Zbozień, zagrywając piłkę ręką w polu karnym, co pozwoliło Robakowi wyrównać z "jedenastki", ale Arka i tak we Wrocławiu wygrała. Kontratak gości wykończył bowiem Maciej Jankowski, a Śląsk nie był już w stanie tej straty odrobić, zaliczając drugą porażkę z rzędu. Dla gdynian to już czwarty mecz z rzędu ze zdobyczą punktową i po tej potyczce daje jej to awans do czołowej "ósemki" ligi.

Lech Poznań 2-1 Korona Kielce
1-0 Christian Gytkjær (25.)
2-0 Christian Gytkjær (73.)
2-1 Elia Soriano (82.)
Gdy na niewiele ponad kwadrans przed końcem meczu pracujący mozolnie Lech wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, chyba nikt nie przypuszczał, że poznaniaków czekają w tej potyczce jeszcze ciężkie chwile. Kontaktowego gola zdobył bowiem Soriano i goście z Kielc mocno ruszyli do odrabiania dalszych strat! I niewiele zabrakło, a mogło im się to udać. Ostatecznie jednak to poznaniacy cieszą się z trzech punktów, choć po ostatnim gwizdku sędziego spadł im z serca solidny "kamień".

Niedziela, 21 października:

Zagłębie Lubin 3-3 Wisła Płock
0-1 Ricardinho (23.)
1-1 Damjan Bohar (32.)
1-2 Jakub Łukowski (45.)
1-3 Jakub Łukowski (59.)
2-3 Filip Starzyński (80. k.)
3-3 Bartłomiej Pawłowski (89.)
To był naprawdę dziwny mecz, w którym lubinianie stworzyli sobie multum sytuacji do zdobycia bramek, ale koszmarnie pudłowali. Dlatego też zamiast prowadzić do przerwy różnicą dwóch-trzech bramek - przegrywali. Niewykorzystane "setki" srogo się na nich mściły, tym bardziej, że wyraźnie swojego dnia nie miał Dominik Hładun. I kiedy wydawało się, że trenerski debiut w zespole z Płocka Kibu Vicuñy wypadnie niezwykle okazale - końcówka należała do gospodarzy. Ci doprowadzili do wyrównania, ale nawet w takich okolicznościach powinni czuć ogromny niedosyt, bo sytuacji do zdobywania bramek mieli w meczu z "Nafciarzami" zbyt wiele, aby punkty stracić.

Legia Warszawa 3-3 WISŁA KRAKÓW
1-0 Dominik Nagy (2.)
2-0 Carlos López (23.)
2-1 Jesús Imaz (57.)
2-2 Martin Košťál (58.)
2-3 Jesús Imaz (62.)
3-3 Carlos López (90.)
Bardzo często "piłkarskie klasyki" naszej ligi to spotkania, w których z boiska wieje nudą. Okazuje się jednak, że nie jest to żaden utarty schemat, bo potyczka Legii z Wisłą to było "meczycho", i to przez "duże M". I śmiało można byłoby pokazywać je, jako wizytówkę Ekstraklasy. Nawet bowiem w niej zdarzają się mecze, którymi nie powstydziłyby się najlepsze ligi świata. Po pierwszej połowie Legia mogła już czuć się nowym liderem, prowadziła 2-0, a o Wiśle można było powiedzieć, że w drodze do Warszawy, utknęła gdzieś na nowej obwodnicy Radomia. Okazało się jednak, że podopiecznych Macieja Stolarczyka nie można lekceważyć. W pięć minut (!) wiślacy wybili bowiem plany na liderowanie warszawiakom z głowy, bo odwracając całkowicie losy meczu i prowadząc 3-2 - sami wskoczyli chwilowo na fotel lidera! Ostatecznie całość zakończyła się remisem 3-3, z czego najbardziej cieszy się Jagiellonia, z tym, że teraz sama podejmować będzie podrażnioną Legię. A Wisła? Przed sezonem skazywana nawet na degradację, bo straciła wielu ważnych piłkarzy - a jednak wciąż zaskakuje. I wciąż udowadnia, że piłka to przede wszystkim gra zespołowa. A że wiślacy ten zespół tworzą, więc dopóki tak będzie, jeszcze nie jeden raz dadzą nam powody do zadowolenia.

Poniedziałek, 22 października:

Cracovia 2-0 Górnik Zabrze
1-0 Airam Cabrera (62.)
2-0 Javi Hernández (63.)
Niezwykle ważne zwycięstwo odniosła drużyna "Pasów", bo pozwala to jej opuścić - kosztem zabrzan - ostatnie miejsce w tabeli. Wprawdzie ekipa z ulicy Kałuży pozostała na miejscu spadkowym, ale trzy zdobyte punkty pozwalają znacznie przybliżyć się do tych rywali, którzy zajmują bezpieczne miejsca. Solidny "zjazd" zaliczają za to zabrzanie, ale był to ich dziewiąty kolejny mecz ligowy bez zwycięstwa. No i mają tego konsekwencje.

Aktualna tabela:

1. Jagiellonia Białystok 12 23 19-14
2. Lechia Gdańsk 12 22 21-14
3. Legia Warszawa 12 22 19-15
4. WISŁA KRAKÓW 12 21 23-13
5. Piast Gliwice 12 21 18-16
6. Lech Poznań 12 20 19-15
7. Korona Kielce 12 19 16-14
8. Arka Gdynia 12 17 14-12

9. Zagłębie Lubin 12 17 20-20
10. Pogoń Szczecin 12 13 14-15
11. Śląsk Wrocław 12 12 17-17
12. Miedź Legnica 12 12 16-23
13. Wisła Płock 12 11 17-23
14. Zagłębie Sosnowiec 12 10 18-25
15. Cracovia 12 10 10-17
16. Górnik Zabrze 12 9 11-19


 Redakcja

Tagi:



Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


10    Komentarze:

~~~Zyss
:)
A może by tak lider po tej kolejce? :)

36            -1
~~~Furiat
furiat
Gramy o lidera

30            -5
~~~waldi69
Lider???
Jak możemy grac o lidera skoro przegraliśmy z jaga?

12            -33
~~~maik
bez huraoptymizmu
biore remis w ciemno

24            -7
~~~jazz
@~~~waldi69
bilans bezpośrednich spotkań liczy się dopiero po rozegraniu rewanżu...

26            -3
stary wiślak
waldi69.
Na tym etapie,przy równej ilości punktów decyduje różnica bramek. A tę już mamy lepszą.

23            -8
~~~gfhjk
Bilans bramkowy
mamy najlepszy bilans bramkowy w całej lidze. To niefart, bądź głupio przegrywane mecze są zatem powodem, że nie siedzimy w fotelu lidera teraz...

20            -2
~~~Bebetto
Szalony mecz Wsełki. Lider był blisko.
Szkoda, bo mimo, że w pierwszej polowie Legia była lepsza, to szczęśliwie strzeliła bramki. W drugiej połowie to już była inna, dojrzala Wisła, która dyktowała warunki. Znowu Wisła pokazała charakter i wole zwycięstwa. Nic tak nie boli jak strata bramki w 90 min. Szkoda. !

27            -2
~~~Vqrviony
Odp dla Bebetto
Kolego, zejdz na ziemie. Szczesliwie to Wiselka w 1 pol stracila tylko dwie bramki. Owszem, cieszy bardzo postawa naszego zespolu w tym meczu w II pol ale...... chcac sie wypowiadac to badzmy szczerzy. Jak to raz tu na forum napisal jakis kolega :” szczescie jest z Wisla bo jest z Nia Jesus” i niech tak juz zostanie.Jezeli juz mowa o „ szczesciu”- to Legia je miala w doliczonym czasie gry az dwa razy: 1. Bramka Carlosa na 3:3 2. Obrona Malarza - strata Ondraszka. Szczegolnie tej sytuacji ogromnie zal. Bo gol na 3:4 bylby takim” gwozdziem ” zamykajacym ten szalony mecz ( no i pewnie minka Prezesa Legii w takim momencie bila by” rekordy swiata” w pantomimie.

5            -8
GrzegorzS
No to za nami wszystkie prestiżowe mecze
pierwszej rundy rozgrywek. Przed nami zaś decydująca o obrazie całego sezonu seria ośmiu spotkań, które pokażą, czy Wisła moze walczyć w tym roku o puchary. Do końca roku zagramy jeszcze osiem spotkań z których można wykręcic nawet 24 punkty, co praktycznie zapewniało by udział w walce o tytuł. Potrzeba do tego czyli awansu do pierwszej ósemki pewnikiem ok. 43/44 a może i wystarczyć 40 punktów. Zagramy równo cztery wyjazdy i cztery mecze u siebie. Pojedziemy do Gliwic, Arki, Miedzi i łocka. U siebie zagramy z Zagłebiami z Sosnowca Lubina Jagielonią i Lechem na koniec rozgrywek w 2018 roku. Jeśli Wisła w tych spotkaniach zaprezentuje się porównywalnie jak w meczach tej rundy, to jest szansa na kiklka zwycięstw podpartych remisami. Potrzeba do tego konsekwencji w graniu utrzymania formy motorycznej i wsparcia kibiców. Narazie jak widac po ilości biletów sprzedanych na mecz z ZAgłebiem to o ten ostatni czynnik może być cięzko. I nie pisze tu o meczach z Lechem czy Jagiellonia, bo to będą mimo pory grania mecze ważne dla układu tabeli, ale mecz z Zagłebiem Sosnowiec jest conajmniej równie ważny, bo z niego przeba zgarnąc trzy oczka by to sie udało trzeba zmobiulizowac nie tylko zawodników, ale i kibiców. Zespól gra dobrz, wyniki się dobre najwyższa pora kupowac bilety nie dlatego, że przyjedzie Lech, Legia, czy ktoś tam. Wazne by kupowac bilety, bo gra Wisła i bez znaczenia z kim. Jak ktoś chce walki o puchary utrzymania w skąłdzie Ondraszka to trzeba ruszyć tyłek na stadion i to nie na mecz z Lechem tylko na spotkanie z beniaminkiem z Sosnowca.

13            -8