Piątek, 9 listopada 2018 r.

Maciej Stolarczyk przed meczem z Zagłębiem Lubin: - Potrzebujemy wsparcia w każdym elemencie

- Cieszę się z tego, że jest już z nami Tibor Halilović i Marko Kolar. Jest to dla mnie bardzo ważna informacja, bo bardzo cenię sobie pracę, którą po operacji Marko wykonał, aby jak najszybciej wrócić na boisko - mówił na konferencji prasowej, przed meczem z Zagłębiem Lubin, trener zespołu Wisły Kraków, Maciej Stolarczyk, który ma do dyspozycji na tę potyczkę prawie całą kadrę. W tej "meczowej" zabraknie jedynie pauzującego za żółte kartki Macieja Sadloka, bo żaden piłkarz nie będzie tym razem pauzować z powodu kontuzji.

- Cenię wszystkich zawodników, których mam u siebie, bo pomimo tego, że nie zawsze wygrywamy, to zespół jest zdeterminowany do tego, aby w każdym kolejnym spotkaniu pokazać swoje umiejętności i stać się coraz lepszym. Nie zawsze nam się to do tej pory udawało, bo choćby ostatnie nasze spotkanie w Gliwicach było w naszym wykonaniu słabe, ale z pracy, którą wykonuje zespół jestem bardzo zadowolony i bardzo cenię sobie tę współpracę. Nie chcę rozwodzić się na temat przeciwnika, bo każdy ma swoje problemy, a dla nas jest to bardzo istotne spotkanie i skupiamy się na tym, co my mamy w nim zrobić. To było dla nas kluczowe - dodał ponadto na wstępie konferencji trener.

- Pod uwagę brani są wszyscy zawodnicy. Tibor z Marko zaczęli trenować z zespołem w tym tygodniu, a ja nie będę ułatwiać zadania - powiedział Stolarczyk pytany o to, czy dwójka rekonwalescentów będzie mogła zagrać już w sobotę. - Cieszę się, że są z zespołem - dodał. - Tibor jest zdeterminowany, dziś jeszcze rozmawialiśmy, bo miał niewdzięczną kontuzję mięśniową i miał w związku z tym długą pauzę, ale ciężko pracował, aby wrócić i tak też się stało. Bardzo się cieszę, że jest z nami. Tak jak i z obecności Marko, o którym czarne scenariusze mówiły, że może w tym roku już nie wrócić na boisko, to jednak dobra rehabilitacja i dobra opieka medyczna oraz jego determinacja spowodowały, że mógł wrócić do pełnego treningu i jest z nami. Trenował już normalnie z zespołem i jest gotowy, z czego bardzo się cieszę. Po takim urazie była ingerencja skalpela, ale jest już normalnie do mojej dyspozycji - mówił Stolarczyk.

Oczywiście nie mogło zabraknąć tym samym pytania o tego, który zmuszony jest pauzować, a więc o "kartkowicza", Macieja Sadloka.

- Maciek jest ważną postacią w tej drużynie, ma bardzo duże umiejętności i tak jak grał wcześniej na lewej obronie, tak tutaj na pozycji stopera występował we wszystkich pojedynkach, ale jest to normalny scenariusz, że zawodnicy wypadają za kartki, czy z powodu kontuzji. Ludzie, którzy są w drużynie, którzy ją tworzą - pokazują swoją wartość w takich elementach. To jest ten moment - przyznał trener.

Stolarczyk został także zapytany o to nad czym drużyna pracowała po poprzednim zdecydowanie słabszym występie.

- W tym tygodniu pracowaliśmy nad organizacją gry defensywnej oraz nad elementami budowania i wykańczania akcji. To było dla nas kluczowe. Obydwa elementy są istotne, ale jak mawiają klasycy - to gra defensywna jest podstawą do tego, aby zwyciężać. I także jestem tego zwolennikiem - mówił trener, a pytany z kolei o to, czy mecz z Piastem był najsłabszym od kiedy prowadzi Wisłę stwierdził: - Nie chcę robić takiej gradacji. Piast zaprezentował się świetnie, zagrał bardzo dobre spotkanie, jest dobrze zorganizowanym zespołem, dobrze radzącym sobie w lidze. To nie jest przypadek, że jest w tym miejscu. Nie chcę mówić za bardzo o nas. Gratuluję Piastowi tego występu, a przed nami następne spotkanie i to jest dla nas w tym momencie kluczowe.

- Jesteśmy na takim etapie, w którym musimy ciężko pracować na to, aby zwyciężać. Ta świadomość jest w zespole i wszyscy tak do tego podchodzą. Pomimo tego, że mieliśmy bardzo fajne spotkania z Lechią, Lechem, czy to na Legii, to mieliśmy też takie, które pokazują ile pracy przed nami i ile musimy jeszcze dać od siebie, żeby w każdym spotkaniu ten poziom potwierdzać. Ta świadomość jest w zespole i nikt tutaj nie chce podejść luźno do tematu Zagłębia Lubin. Mamy świadomość tego, że ten zespół odrobił straty w Gdańsku, czy też bardzo dobrze zaprezentował się na Łazienkowskiej. Ta drużyna ma swoje argumenty i wiadomo, że zmienił się trener, jest tam przysłowiowa zmiana warty i na pewno będzie to trochę inna drużyna. Tego należy się spodziewać, ale my chcemy zrealizować to, co sobie założyliśmy przed meczem, czyli zwycięstwo w tym spotkaniu - zadeklarował opiekun wiślaków.

Stolarczyk został także zapytany o trenującego z pierwszym zespołem Wisły 15-latka, Aleksandra Buksę, a przypomniano także, że to właśnie on sprowadzał do Pogoni Szczecin jego brata - Adama, a ten właśnie otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji Polski.

- Ten zawodnik ma potencjał, jest reprezentantem Polski w swojej kategorii wiekowej i dla jego rozwoju dobrze zrobi, jak będzie z nami trenował i będzie w piłce seniorskiej. Dużo jest zależności do tego, aby powiedzieć jakim będzie w przyszłości zawodnikiem. Ma potencjał i walory, które pozwalają myśleć o tym, że może coś z tego być, ale na to musimy poczekać. Musi być jakiś etap pracy, którą wykona, ale jest tego świadomy. Obydwaj bracia mają taki wspólny język, że są bardzo świadomi pracy, jaką wykonują i do tego bardzo dobrze podchodzą. To kluczowy element w rozwoju zawodnika, a więc świadomość i pokora nad tym co się robi - mówił trener.

Obecność 15-latka na treningach pierwszej drużyny jest na pewno interesująca, ale też zrodziła kolejne pytanie, a więc o to, czy fakt ten nie jest spowodowany możliwymi odejściami zawodników zimą...

- Muszę się spodziewać jako trener wszystkiego, bo zdaję sobie sprawę z sytuacji jaką mamy. Wiem że Zdeněk Ondrášek jest w zawieszeniu. Muszę zakładać różne scenariusze. Jeden trener ma do dyspozycji duży budżet i może ściągnąć sobie zawodników o danym profilu, a inny ma inne realia i musi sobie poradzić. My jesteśmy na to gotowi - skwitował Stolarczyk.

Na zakończenie trener Wisły został zapytany o sytuację w zespole, w którym od początku bieżącego sezonu brak szeroko rozumianej "płynności finansowej"...

- Mam duży szacunek dla całego zespołu, dla drużyny za to co robi i w jaki sposób do tego podchodzi. Cieszę się z ich podejścia, ich mentalności, bo nie dają mi odczuć tego, że ich głowy są w innym miejscu, ale nie ma co ukrywać, że nasz klub jest w takiej sytuacji, że potrzebujemy wsparcia w każdym elemencie. Nie tylko w codziennej pracy, ale i kibiców na stadionie. To wszystko jest dla nas bardzo istotne, bo to wsparcie powoduje, że klub się jednoczy i wszyscy dążą do tego samego. Jest to specyficzna sytuacja, ale zawodnicy w żadnym stopniu nie dają mi odczuć, że są niezadowoleni. Dlatego też mam duży szacunek do ich pracy i do tego jak podchodzą i bardzo cieszę się z tego, że jesteśmy razem - zakończył trener zespołu "Białej Gwiazdy".


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


6    Komentarze:

~~~tsS
Jak jest taka bieda
że nie mamy kasy na opłacenie stadionu tylko musimy się pożyczać, a zawodnicy od paru miesięcy nie widzieli przelewu to trzeba podjąć drastyczne kroki - i to kosztem możliwej gry w 1 lidze. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości. Rozwiązać wszystkim co się zgodzą kontrakty lub ich sprzedać i do tych co zostaną( z niskimi pensjami) dołożyć juniorów. Lepiej spaść do pierwszej ligi i jak się uda utrzymać w niej z dwa sezony i wyjśc na zero niż zaraz zaczynać grę od 4 ligi! Inwestorów jak nie było tak nie ma, a jak przyjdą to zaczną robić swoje porządki ( i polecą wszystkie Stolarczyki i Głowackie ze stanowisk)

12            -72
~~~FanNatic9 0ABG! !!
O tym właśnie mówię ja
Prawdziwy kibic jest zawsze i nie odwracam się od swojego ukochanego klubu kiedy jest źle. Pozdro dla Wiernych ktworzy są zawsze na R22 jak Wisla gra

47            -7
~~~Ryan
Tylko Wisła
musimy się jeszcze mocniej zjednoczyć by uwolnić pozytywną energie, która powinna w niedalekiej przyszłości dać masę zadowolenia ;-)

39            -2
Kosmaty
Fajnie, że Halilović i Kolar wrócili do treningów,
ale też nie ma co liczyć, że już jutro zagrają. Muszą najpierw muszą odbudować formę fizyczną po treningu, odzyskać czucie piłki itd. Dla tego na jutrzejszy mecz są do dyspozycji tylko na papierze.

26            -2
~~~lexus nzlg
mowa trawa
nie pomogą kwieciste przemowy Panie trenerze. Dopóki piłkarze nie będą mieli placone nie ma co liczyć na zaangażowanie z ich strony.Z drugiej strony jestem ciekawy, czy Prezeska i księgowa też nie pobieraja pensji od 4,5 miesiąca?

66            -15
~~~Kibic znad morza
Wisła
Przepraszam za pytanie, ale czy ktos moze mi wyjasnic co to znaczy ze: "Wiem ze Zdenek Ondrasek jest w zawieszeniu" ? góry dziękuję za odp. Pozdrawiam zza daleeeeekiej granicy ;)

11            -4