Poniedziałek, 28 września 2020 r.

20 lat od najsłynniejszej wiślackiej remontady

Dziś mija dokładnie 20 lat od bodajże najsłynniejszej remontady w historii występów polskich klubów w europejskich pucharach, a już na pewno w historii naszego klubu. Oczywiście mowa o rywalizacji "Białej Gwiazdy" z hiszpańskim Realem Saragossa w I rundzie Pucharu UEFA. Przegraliśmy w niej na wyjeździe 1-4, a po pierwszej połowie rewanżu było 0-1... Co było później wszyscy doskonale pamiętamy, ale warto przypomnieć to sobie jeszcze raz.

Wisła Kraków - Real Saragossa 4-1 (0-1), rzuty karne 4-3

0-1 Marcin Baszczyński (5. sam.)
1-1 Kelechi Iheanacho (51.)
2-1 Tomasz Frankowski (55.)
3-1 Kazimierz Moskal (61.)
4-1 Tomasz Frankowski (88.)

Wisła: Artur Sarnat - Marcin Baszczyński, Kazimierz Moskal, Tomasz Kulawik (46. Grzegorz Niciński), Arkadiusz Głowacki - Marek Zając, Ryszard Czerwiec (46. Łukasz Sosin), Olgierd Moskalewicz (46. Kelechi Iheanacho), Kamil Kosowski - Tomasz Frankowski, Maciej Żurawski.

Widzów: 7000.

Przebieg serii jedenastek:

1-0 Maciej Żurawski
1-1 Santiago Aragón
2-1 Marek Zając
2-2 Roberto Acuña
3-2 Arkadiusz Głowacki
3-2 Juanele (obroniony)
3-2 Marcin Baszczyński (obroniony)
3-3 Yordi
4-3 Tomasz Frankowski
4-3 José Ignacio (przestrzelił)

Trenerem Wisły Kraków był wtedy Orest Lenczyk.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


20    Komentarze:

~~~marCi
To je to
Od tego meczu zaczęła się moja przygoda z Wisłą

28            -3
~~~Ja
I moja też..
Pamiętam jak dziś jak w wieku 10 lat oglądałem ten mecz, niewiele jeszcze kojarząc z tego co się tam dzieje... Ale radość na końcu taka sama jak po każdym kolejnym zwycięstwie ;) Obyśmy jeszcze doczekali takiej remontady w pucharach :)

32            0
~~~vashut
true
bylem tam, machałem flagą jak szatan od 4-1 całą dogrywkę, ludzie rzucali się sobie w ramiona

25            0
~~~arkan
wspomnień czar
miałem wtedy 19 lat jeździłem maluchem mamy było biednie ale byliśmy szczęśliwsi niż teraz

51            -2
Jazz
.
Miałem wtedy jakiś wrześniowy egzamin na uczelni. Zaraz po egzaminie usiedlismy z kolegami w knajpie, w garniturach i ktoś poszedł do baru zamówić piwo. Po chwili gość wraca i mówi, że mecz trwa już 5 minut i już przegrywamy po samobóju. I zaczęły się drwiny, nawet nie tyle z Wisły co z ogólnie z polskiej piłki. Pamiętam, że pomyślałem sobie, że całe szczęście, że nie poszedłem na ten mecz bo bym się musiał wstydzić. Nawet nie śledziłem przebiegu meczu, nagle ktoś przyszedł i mówi, że jest 1-1. Potem ktoś inny mówi, ze jest 2-1 i wtedy zaczęła rosnąć adrenalina, ale wciąż nie wierzyłem, że wygrają. Ale cieszyłem się, że przynajmniej honor uratowali. Potem dało się słyszeć wybuch radości przy barze. Było już 3-1 i rosło napięcie. Do małego telewizorka w pubie zaczęły zbiegać się tłumy. To było niesamowite, ale przy stanie 3-1 wszyscy już wiedzieli, że wygramy. To się czuło. Potem w dwie poprzeczki i gol Franka. Niesamowite. LUdzie jeszcze przez kilka dni żyli tym meczem. Nie było wtedy takiego powszechnego dostępu do internetu, więc zaraz na drugi dzień rano pobiegłem do kiosku po tempo, żeby mieć na pamiątkę opis tego meczu.

51            -1
~~~Janly
Pamiętam mało nas było na trybunach
ale daliśmy radę. Parę dni nie byłem w stanie nic mówić tak miałem zdarte gardło. Warto było. Po pierwszej połowie nikt nie wierzył w awans a jedynie na honorowy wynik a tu taka niespodzianka !!!

22            -2
~~~Mark
Do Janly
Chyba nie byłeś na meczu bo jak na wczesną godzinę bo nas bardzo dużo na starym stadionie Wisly

7            -6
~~~TsS
Na nieszczęście Pracowałem wtedy
Na szczęście w sklepie rtv. Oglądałem to na 30 telewizorach równocześnie. Chyba z 30 klientami. Nikt z nich telewizora nie kupił bo nie po to tam byli. Fajne czasy.

44            0
~~~Tw Bolek
....
Kupiłem na ten mecz bilety kilku kolegom z pracy. Niektórzy chodzili wcześniej dawno temu na Wisłę inni zrazili się po sławetnym meczu z Legią( 0-6). Miałem nosa, piliśmy w CK prawie do rana po meczu a dwóch kolegów jakiś czas chodziło potem z mną na Wisłę.

12            -2
~~~Lelek
Piękne czasy dla Wisełki
Szkoda, że to se ne wrati. Przynajmniej nie prędko...

16            0
~~~Pireos
@Mark
Janly ma racje, potwierdzam, na ten mecz przyszlo b.malo kibcow (bodajze 5.000). Po wtopie 1:4 niewielu wierzylo, poza tym doszla wczesna pora. Saragossa byla do tego wtedy jedna z najlepszych ekip Primera Division. Bylem dzien wczesniej na ich treningu, widzialem jak wybrechtali nasz owczesny stadion (hehe), byli kompletnie pewni awansu, a przy 3:1 zaczely im sie trzasc lydy, pekli mentalnie.

18            -1
macio1906
mecz
niestety mnie nie było na meczu byłem poza Krakowem też nie wierzyłem ze im się uda aż łezka się kręci w oku ale mieliśmy pakę wtedy i jeszcze do chyba 2004r a potem jeszcze Uche chyba 2005r a od tak 2012r to równia pochyła niestety ale może już niedługo znowu pojeździmy po europie za naszą drużyną ! dużo zdrowia Kuba wracaj szybko ciekawe kto jeszcze ? czyżby Żukov ? pozdrawiam

0            -1
~~~Janko Buszewski
Jak Baszczu założył
swojaka w 5 minucie,to myslałem że się rozpłacze.Potem mozolne ale piękne odrabianie strat .bramki jak marzenie i emocje jakich mnóstwo przezyłem w mojej przygodzie z kibicowaniem.Poprzez piłkarza z klubu załatwiłem wejsciówki na trybune opodal Cupiałówki.Tam siedziały małżonki piłkarzy z Hiszpani.Panie wchodziły na mecz niczym miss world,dumne i zarozumiałe.Patrzyły z pogardliwym usmiechem wokół siebie. Jednak wychodziły juz z meczu jak...cyganka złapana na kradzieży w sklepie.Zona "Toro" Acuny płakała,inne miałem wrazenie ze wciąć nie wierzą.Ja zas miałem swoje chwile chwały.Niestety nie tylko...bo godzina meczu była strasznie kulawa,urlop z pracy wziąłem ale w porze grania,nie miał mi kto dzieci ze szkoły odebrac a ja sam wróciłem do domu przed północa zrobiony jak mała świnka.Małżonka nie podzielała mojej euforii i ciche dni tez musiały miec miejsce przez jakis czas.Hmmm..czy warto było...??Dzis bym zamienił kazde, ligowe nawet zwyciestwo na ciche dni ze żoną.hahaha.Pozdrawiam starych Wiślaków i tych,co po tym meczu zaczęli kibicowac Królowej z Krakowa.

31            -2
~~~hm
.
Arkadiusz Głowacki najmłodszy z zespole :) Staliśmy na stole na B bo kamerzyści się wynieśli po którejś bramce

4            -1
~~~Ochlap tus
Pamiętam !
Byłem na dziesiątce ! Ludzi niebyło dużo ale atmosfera mega !!!

7            0
~~~Darek
piękny czas
To był jedyny raz kiedy zwątpiłem w Wisełkę...miałem wtedy 14 lat i w przerwie wziąłem piłkę i wyszedłem z domu z łzami w oczach...W związku że na osiedlu byłem jedynym kibicem Wisły...jakiś znajomy mnie zauważył na boisku i mówi:te Ty meczu nie oglądasz??Twoja Wisełka wygrywa 3-1...widziałem od razu że gość nie żartował... 5 minutowy sprint do domu...na czwartą bramkę zdążyłem!!!

9            -3
woojtus
Do tamtej Drużyny - Panowie dzięki za wspomnienia!!!
Też byłem:) chyba największe emocje jak do tej pory (nawet mecze z Barcą, Parmą czy Schalke oglądałem "spokojniej":)) w drugiej połowie Hiszpanie kompletnie nie wiedzieli co się dzieje;) i te karne... gość za mną mało nie zszedł na zawał...xD chciałbym, żeby mój syn miał okazję też przeżyć coś takiego w pucharach:)

5            -1
~~~Tw Bolek
Mark
Dużo to pojęcie względne. W każdym razie kompletu nie było bo pamiętam że z tą grupką o której pisałem przechodziliźmy wtedy na C zależnie od połówki na którą atakowała Wisła i miejsca było wokoło sporo jak na taki mecz. Ciekawe że są mecze po których 20 lat się pamięta takie szczegóły.Przeciwieństwem był np mecz z Lazio gdzie pamiętam po bramce jak ludzie zaczęli skakać to wywaliło się z pół sektoru C 6 z braku miejsca właśnie. Jeden drugiego pociągnął i takie małżeństwo jakieś może będące poraz pierwszy ma meczu przeżyło szok. Widzę jeszcze przerażone oczy tej kobiety

1            -4
~~~Guruli 76
To byl piekny sloneczny dzien.....
Moj ulubiony mecz na ktorym bylem jezeki chodzi o mecze pucharowe praktycznie niewielu z nas wierzylo ze stanie die cud a tu 4-1 dogrywka i karne .Zostalismy pierwsxym zespolem ktory wyeliminowal hiszpanow.Do tej pory mam flage z tamtego meczu

5            0
~~~Maly
Nie żeby się chwalić...
Bylem na meczu w Saragossie i na rewanżu Piękne czasy, wspaniałe chwile Życzę wszystkim i sobie ,oby te czasy jak najszybciej powróciły

7            0