Wtorek, 27 października 2020 r.

Omega na Wiśle? To możliwe

Czy wyobrażacie sobie, że wchodząc na Stadion Miejski im. Henryka Reymana od strony al. 3 Maja będziecie przechodzić obok… stadionu Wisły? Tak, to możliwe. Kilka tygodni temu w drugim odcinku cyklu filmowego pt. "Per aspera ad astra. Dzieje Wisły Kraków" padł pomysł, aby wykonać replikę drugiego stadionu "Białej Gwiazdy". Rozmawiamy na ten temat z Janem Ostrogą, muzealnikiem, pracownikiem Muzeum Armii Krajowej i Muzeum Etnograficznego w Krakowie.

Panie Janie, jest pan długoletnim pracownikiem krakowskich muzeów i równocześnie kibicem Wisły. Czy pana serce zabiło nieco mocniej, gdy usłyszał Pan o idei reaktywacji starego stadionu naszego klubu?

Jan Ostroga: - Wiśle kibicuję właściwie od dziecka, ile to już lat?  Pięćdziesiąt pięć, może ciut więcej? Starego stadionu nie pamiętam, jednak turnieje dzikich drużyn, w których brałem udział, odbywały się na boiskach usytuowanych właśnie w miejscu owego historycznego stadionu. Idea budowy w tym miejscu jego repliki, ze wszystkimi jego elementami byłaby czymś zupełnie nowatorskim. Sąsiedztwo z nowym stadionem mogło by stanowić świetne zestawienie historii z teraźniejszością.

To prawda. Nietrudno jest przecież sobie wyobrazić, jak młodzi chłopcy w trzeciej dekadzie XXI wieku biegają za piłką w miejscu, w którym bramki strzelali bracia Reymanowie. A gdyby tak jeszcze czas ich gry odmierzała słynna Omega?

- Zegar boiskowy Omega to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów starego stadionu. Ogromna tarcza o półtorametrowej średnicy z wieńczącym ją napisem OMEGA robiła na pewno duże wrażenie. Przeglądając archiwalne zdjęcia byłem pod wielkim jego urokiem, tym bardziej, że jestem miłośnikiem starych zegarów, szczególnie wieżowych. Opiekuję się najstarszym zegarem wieżowym w Krakowie, znajdującym się na wieży Ratusza Kazimierskiego. Muszę się pochwalić, że choć w tym roku mija 400 lat jego "służby", to jest on w pełnej sprawności. A wracając do mojego ukochanego Klubu; wierzę, że powstanie replika stadionu. A wtedy, kto wie, może firma Omega będzie skłonna włączyć się z pomocą i zainwestować w duplikat zegara, otrzymując w zamian np. reklamę "na czas nieokreślony"?

W filmie "Drugi stadion. Reaktywacja?" mówił Pan, że odtworzenie starego stadionu mogłoby być doskonałym elementem trasy, nazwijmy to, turystycznej po obiektach Wisły.

- Takie trasy są standardem w wielkich klubach sportowych, a do takich przecież należy Wisła. Wizyta w klubowym muzeum nie może być jednak jedynym jej elementem. Trzeba udostępnić zwiedzającym stadion, szatnie, pozwolić dotknąć murawy; trzeba mieć obszerny sklep z pamiątkami, gadżetami, trzeba zadbać o gastronomię. Tak zarabia się na marce klubu, tak dyskontuje się jego rozpoznawalność, tak robi się na całym świecie. Pamiętajmy, pandemia kiedyś się przecież skończy, do Krakowa powrócą turyści, a Muzeum Wisły Kraków, idealnie wpasowane w okolicę krakowskich Błoń, może być dla nich nie lada atrakcją. A gdyby do tego doszedł jeszcze przedwojenny stadion? To byłaby z pewnością nie lada gratka dla przyjezdnych. Ale nie tylko dla nich.

No właśnie. Wydaje się, że takie swoiste cofnięcie się w czasie mogłoby mieć nieoceniony walor edukacyjny także dla krakowian, czy szerzej dla Małopolan.

- Oczywiście że tak. Przecież wszyscy doskonale wiemy, jakie problemy mamy w Krakowie związane z koegzystencją dwóch klubów. Można opracować program edukacyjny, skierowany do różnych grup wiekowych, poczynając od najmłodszych, a na młodzieży skończywszy. Trzeba by zwrócić w nim uwagę, że rywalizacja sportowa nie polega na unicestwieniu rywala, a kibicowanie to nie obrażanie przeciwnika, tylko wspieranie swojej drużyny. Powstanie repliki przedwojennego stadionu Wisły mogłoby takie działania zdecydowanie ułatwić. Odwołanie się do czasów, gdy sport potrafił być romantyczny, gdy w piłkę grało się głównie dla przyjemności, a nie dla osiągania kosmicznych profitów, gdy wraz z końcowym gwizdkiem sędziego boiskowi rywale stawali się kolegami, mogłoby przygotować następne pokolenia do właściwego odbioru widowiska sportowego.

Czyli co, Panie Janie, w 2022 roku otwieramy po stu latach nowy/stary stadion Wisły?

- Jestem zdecydowania za! Takie déjà vu byłoby czymś wspaniałym. A gdyby tak jeszcze udało się zaprosić na mecz otwarcia Pogoń Lwów, tak jak to miało miejsce 8 kwietnia 1922 roku? Ale nie wiem, czy nie za bardzo się rozmarzyłem.

Cóż, marzenia mają to do siebie, że czasami lubią się spełniać. Dziękując za rozmowę, tego właśnie Panu życzymy.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


8    Komentarze:

~~~kibic 1968
muzeum historii Wisły i nowoczesny marketing!
Ile ludzi, tyle opinii! Ale pomysł ciekawy, godny dyskusji. Pod kątem turystów i kibiców, kiedy minie pandemia to dobry sposób na funkcjonowanie Klubu poza dniem meczowym. Zwiedzanie stadionu, muzeum, a potem obiad w wiślackiej restauracji, sklep z wiślacką odzieżą i pamiątkami, a dla wytrwałych jeszcze wiślackie piwo w PUB- ie na stadionie!

39            -4
~~~fan Wiselki
tereny TS-u
Tu widac jeszcze obok stadionu tereny Wisły! Czy ktoś wie co jeszcze zostało z terenów TS u, czy już pozbył się wszystkiego oprócz starej hali? No i gdzie pieniążki od deweloperów?

15            -10
~~~blebleble
Podoba się, ale
Może zajmiemy się najpierw zabezpieczeniem głównego stadionu? Bo słynna pagoda jest piękna, ale wymogów ekstraklasowych raczej nie spełnia...

10            -19
~~~biurowiec im. Reymana
i tak bedzie jak zawsze
Wybudują 2 wielkie betonowe parkingi, potem powiedzą że na reszte brakło pieniędzy i na tym sie skończy.

25            0
~~~stary zgred
A parking gdzie?
Nigdzie? Stacji metra jak na razie w okolicach stadionu niema, tramwaj jeździ raz na pół godziny no i są ludzie, którzy przyjeżdżają na mecze spoza miasta Na przykład ja. Sądząc po rejestracjach, nie jestem jedyny, a komunikacja publiczna podmiejska jest jaka jest, to znaczy prawie jej nie ma. Na mecze rozpoczynające się po godzinie 19.00 muszę samochodem bo nie mam żadnego wyboru. Widocznie mnie już na stadionie nie chcą. Może w ramach walki ze smogiem.

8            -27
Jaaroo
Powinno wreszcie powstać muzeum
bo najstarszy klub w Polsce z wielką historią na to zasługuje, z ciekawymi multimedialnymi instalacjami na miarę czasów, a tereny okołostadionowe zagospodarować z głową, bo infrastruktura praktycznie nie istnieje.

10            -1
osjan
~ do starego zgreda
Rozumiem, że parking od strony Błoń jest Ci konieczny żeby przyjeżdżać na mecze, no cóż każdy ma swoje wymagania. Asfaltowa pustynia zapełniona dwa razy w miesiącu, na którą zapewne i tak nie wjeżdżałeś, a nawet jeśli, to zupełnie mnie nie przekonały Twoje argumenty. Zapewnienie dojazdu w okolice stadionu i skierowanie większej ilości środków komunikacji miejskiej nie powinno być problemem (może w końcu w Magistracie ktoś o tym pomyśli). Zapewniam Cię, że sam również czasem dojeżdżam na domowe mecze samochodem, parkuję go w pewnym oddaleniu od stadionu, ma to po pierwsze walor zdrowotny (kilkunastominutowy spacer), i oszczędza czas, bo wyjazd z parkingów w którąkolwiek stronę to dużo większa strata czasu. No chyba, że wyjdziesz przed zakończeniem meczu (co wielu, mam nadzieję, że nie Ty, robi".

18            0
~~~stary zgred
parking
Szanowny "osjanie"; parking nie jest, jak piszesz, mnie konieczny, nie jest konieczny w ogóle, ale widzę "w tej materii" dwie rzeczy; że parking na każdym meczu, nawet tym z kilku tysiącami widzów na trybunach się zapełnia szczelnie i że w okolicy stadionu coraz trudniej zaparkować. Likwidacja parkingu tego stanu nie poprawi tylko pogorszy. Na pewno pogorszy. Dziękuję też za troskę o moją kondycję fizyczną. Otóż przez wiele lat, już posiadając samochód, jeździłem na mecze pociągiem i wysiadałem na Łobzowie, skąd miałem na trybuny dalej niż Ty ze swojego samochodu (a jakie imponujące czasy miałem po meczu na trasie trybuna - peron stacji to nie będę się przechwalał). Teraz jest to raczej mało możliwe z powodu ciągnącej się kilkanaście lat przebudowy linii kolejowej i z powodu "nowego świeckiego zwyczaju" kończenia meczów w okolicy północy. No i czasy już też nie te. A że busy chodzą spać razem z kurami, a Pekaes upadł razem z tzw. "komuną", pozostaje mi samochód. I, może mi nie uwierzysz, jadąc samochodem robię dokładnie jak Ty i jak mi radzisz, czyli staram się zaparkować gdzieś w odległości kilkunastu minut "na butach" od stadionu, a na parkingi przystadionowe jadę tylko wtedy jak nie znajdę miejsca. Robię to nie dla zaoszczędzenia tych 10 (już 15) złotych, tylko właśnie po to o czym piszesz, czyli aby nie czekać 40/50 minut na wyjechanie z parkingu. Tak że źle odczytałeś mój post; nie troszczyłem się o siebie i swoją wygodę tylko o wszystkich, którzy na meczu Wisły Kraków chcą być, a mieszkają dalej niż na Lea, Kijowskiej, Azorach czy Krowodrzy. Sądząc po rejestracjach jest ich całkiem sporo. Skoro okolice stadionu są zapchane samochodami przy kilkutysięcznej frekwencji to co będzie przy frekwencji trzydziestotysięcznej (której Tobie i sobie życzę) po likwidacji kolejnych (kolejnych, bo "ekologiczna" gmina wszędzie dba o likwidacje możliwości zaparkowania samochodu) kilkuset miejsc parkingowych przy stadionie (w tym miejsc VIP, dziennikarskich, telewizyjnych? W imię czego? Wybudowania martwej atrapy trybuny? Jednocześnie na tereny dawnych boisk w Cichym Kąciku, tereny które powinny mieć zachowany sportowo-rekreacyjny charakter wciska się na chama apartamentowce (pewnie "na godziny") i to jest w porządku? Szkoda że, po kilkudziesięciu latach, przyczyną rezygnacji przeze mnie z chodzenia na mecze Wisły będzie nie wiek i stan zdrowia, tylko utrudnienia z dotarciem na stadion i brak możliwości powrotu do domu po meczu przed godziną drugą w nocy. Szkoda, ale trudno. Aha! "osjanie"; jak zlikwidują ten parking to i tak dalej będę jeździł. Jakoś to wykombinuję i się dostosuję, nawet jakbym musiał parkować gdzieś w okolicach... Kopca Kościuszki. No chyba że rzeczywiście musiałbym brać ze sobą śpiwór i z niego korzystać.

2            -7