Radosław Sobolewski: ‑ Na razie rodzi się w bólach, ale mam nadzieję, że coś z tego się urodzi
‑ Na pewno cieszy awans do kolejnej rundy, przeszliśmy lidera pierwszej ligi, natomiast powinniśmy znów ten mecz szybciej zamknąć i tego żal ‑ mówił po spotkaniu pucharowym z Puszczą Niepołomice trener Radosław Sobolewski.
‑ Wydaje mi się ogólnie rzecz ujmując gubimy duże rzeczy, poprzez takie detale, poprzez małe rzeczy. Z jednej strony jest to bardzo denerwujące, bardzo frustrujące, ale z drugiej strony wydaje mi się ‑ skoro to są detale, to będziemy je w stanie w krótkim czasie naprawić i skorygować. Jeśli chodzi o sam mecz, to wyglądał jak wyglądał, ale cieszy mnie to zwycięstwo. Będziemy starali się budować gdzieś tam ten optymizm w drużynie, poprzez ten awans. Teraz zostają dwa dni na czystą regenerację i w sobotę niesamowicie ważny mecz dla nas w lidze ‑ dodał Sobolewski.
Opiekun wiślaków został zapytany o bramkę na 2‑2, która padła w 120. minucie z elementu gry, o którym szkoleniowiec dość szeroko przed potyczką z Puszczą opowiadał.
‑ Nie widziałem jeszcze tej bramki na wideo, musiałem jeszcze parę innych rzeczy zrobić z drużyną. Natomiast jakby ona nie wyglądała, to tak jak pan powiedział dobrze broniliśmy się, jeśli chodzi o stały fragment gry, przez te 120 minut, a tutaj zespół, który miał dwóch zawodników mniej jednak dochodzi do sytuacji i strzela nam bramkę. I to co powiedziałem przed chwilą ‑ te duże rzeczy mogliśmy stracić przez taki mały detal. Nie mamy prawa dopuścić do tego, żeby w ostatnich minutach doliczonego czasu stracić w ten sposób bramkę ‑ przyznał dobitnie trener.
Kolejne z pytań dotyczyło strefy mentalnej zespołu i tego, czy ten awans może być dla Wisły momentem zwrotnym?
‑ To jeszcze takie niepełne zwycięstwo, bo 2‑2, jeśli chodzi o samą grę. Oczywiście zwycięstwo jeśli traktujemy to jako awans do kolejnej rundy. Na pewno wyciągniemy rzeczy, która nam dziś nie wyszły. Wiadomo też graliśmy nowym systemem, spróbowałem zupełnie innego ustawienia. Momentami wyglądało to ciekawie. Momentami wyglądało to konsekwentnie, ale wiadomo, że był też błędy, które wynikały z tego, że po raz pierwszy to robiliśmy. Będziemy bardziej pchali zespół w ten optymizm, nie mam innego wyjścia. Będziemy wyszukiwać te rzeczy, które robią dobrze, które ich spełniają, gdzieś sprawiają radość i maksymalnie wydłużać czas tej dobrej gry. Cieszy też ‑ i będę to chłopakom podkreślał ‑ że jednak mogą 120 minut popracować na boisku, wspólnie razem pocierpieć i później gdzieś tam cieszyć się z końcowego rezultatu. Mam nadzieję, że to będzie taki mały impuls do tego, żeby coś się urodziło. Na razie rodzi się w bólach, ale mam nadzieję, że coś z tego się urodzi ‑ mówił Sobolewski.
Trener zespołu "Białej Gwiazdy" został zapytany dokładniej o ustawienie naszego zespołu w meczu z Puszczą.
‑ To nie jest jednorazowo. Przez prawie dwa lata w Wiśle Płock przepracowaliśmy trzy systemy. 4‑1‑4‑1, 4‑3‑3 i to takie w wąskim ustawieniu, ale również później przeszliśmy na piątkę, czy jak ktoś woli na trójkę obrońców, ale będziemy z tego korzystać. To jest bardzo ciekawe rozwiązanie, jeśli nie funkcjonują skrzydła. W tym systemie mają problem ze znalezieniem miejsca w składzie skrzydłowi. Tutaj bardziej operuję "dziesiątkami". Jeśli zawodnicy grający na skrzydłach będą prezentowali się bardzo dobrze ‑ będziemy grali ze skrzydłowymi. Jeśli zauważymy tutaj jakieś deficyty, to będziemy mogli przejść na trójkę obrońców i widać, że to fajnie czasami wyglądało. Zwłaszcza te półprzestrzenie dla dziesiątek. Było tego sporo. Jeszcze jest za mało tych przestrzeni za obrońcami, ale jak to robimy, to jesteśmy groźniejsi. Fajnie, że to wyszło dzisiaj, choć tak jak wyszło. Wiadomo, że to nie był jakiś porywający mecz, ale momenty były ciekawe. Dobrze, że przy tym systemie jest jakiś optymistyczny wynik końcowy, bo też zespołowi pomoże to wdrażać pewne rzeczy i też gdzieś jest tam zaufanie. Poza tym gra na trójkę obrońców dla nas też może być korzystnym wyjściem, bo naprawdę mamy bardzo dobrych ‑ jeśli chodzi o pozycję stopera ‑ zawodników, a jeszcze jest przypomnę kontuzjowany Alan Uryga. Jeśli tylko dojdzie, to ta rywalizacja na tej pozycji będzie dość spora i możliwe, że przy słabszej dyspozycji skrzydłowych do "jedenastki" wskakuje dodatkowy stoper ‑ opowiadał trener.
Następne pytanie dotyczyło grającego dziś na "dziewiątce" Momo Cissé.
‑ Czekaliśmy dziś w średniej obronie, ale nie dlatego, że obawialiśmy się przeciwnika, a dlatego, że chcieliśmy otworzyć przestrzeń za obrońcami rywala. Do tego też potrzebni są szybcy zawodnicy, a Momo jest akurat u nas jednym z najszybszych i taki był plan i strategia na ten mecz. Wiem, że Momo może więcej, że umie i że można z niego wycisnąć znacznie więcej i mam nadzieję, że zacznie pokazywać jak wielki ma talent ‑ przyznał Sobolewski.
Na zakończenie trener został zapytany o nerwowość i frustrację, którą szkoleniowiec momentami pokazuje przy ławce trenerskiej.
‑ Ale to aż tak widać tę frustrację przy linii? Chyba nie ‑ śmiał się Sobolewski. ‑ Znów to są takie drobne rzeczy. Wiadomo, że czasami tak to wygląda z boku. Też byłem piłkarzem i też mnóstwo głupot człowiek nie jeden raz narobił na boisku. Czasami to są aż zbyt proste błędy i przez te małe detale, gdy gubimy piłkę, a przez to płynność gry to później tracimy pewność siebie. Najbardziej denerwują mnie takie małe rzeczy. A co do gry w piłkę, to nie mamy prawa tego zmienić. Jesteśmy w krakowskim klubie, w Wiśle Kraków i tutaj się zawsze wymagało od piłkarzy, żeby grali piłką. Na początku przekaz jest jeden, że gramy i utrzymujemy się przy piłce, żeby bazować na tym, aby tym męczyć przeciwnika. Sami często chcemy wypoczywać przy tej piłce, natomiast to jest krótki czas, a my nie możemy być jednowymiarowi, bo nawet mecz w Niecieczy pokazał jakie mieliśmy problemy, jeśli chodzi o budowanie akcji. To co powiedziałem ‑ ten mecz tak naprawdę nie był całościowo słaby, chodziło mi najbardziej o nasze atakowanie, bo pewnie też trenerzy, sztab zespołów przeciwnych analizują to co mówię, to co chcieliśmy pokazać w meczu z ŁKS‑em i bardzo mocno indywidualnie podeszli pod nas i ciężko nam było utrzymać się przy piłce, z rywalem na plecach. I to jest pierwszy krok, ale nie możemy być jednowymiarowi i też jak zauważymy pewne możliwości, by zagrać bardziej bezpośrednio, to na pewno będziemy z tego korzystać, tak jak chociażby dziś. Było parę takich zagrań poprzez dwie linie i na koniec wydaje mi się, że będziemy groźniejszym przeciwnikiem, któremu też będzie się poprzez to łatwiej grało ‑ zakończył trener zespołu Wisły.
Redakcja
Tagi:
Zobacz także:
- « Tomasz Tułacz: - Skupiamy się na kolejnych wyzwaniach
- « Oceń grę wiślaków (i nie tylko) w meczu z Puszczą Niepołomice
- « Awans dla nas. Wisła - Puszcza 2-2, rzuty karne 6-5
- « Wisła gra z Puszczą Niepołomice! Zapraszamy na relację tekstową live!
- Statystyki meczu: Wisła - Puszcza »
- Konrad Gruszkowski: - Zepsułem tę bramkę, nie ma co gadać »
- Kamil Broda: - Z każdym meczem chcemy iść do góry »
- Karol Arys sędzią meczu Wisła - Podbeskidzie »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Podsumowanie 19. kolejki Betclic I Ligi
- « W Łodzi na remis. ŁKS - Wisła 1-1
- « Igor Łasicki odchodzi z Wisły Kraków!
- « Wisła gra z ŁKS-em! Zapraszamy na relację tekstową live!
- « Olivier Sukiennicki zostanie wypożyczony do Odry Opole
- « Igor bierze wszystko
