Sobota, 26 lipca 2025 r.

Mariusz Jop: ‑ Zapachniało czasami trenera Kasperczaka

‑ Muszę powiedzieć, że trudno jest mi się cieszyć z tego zwycięstwa, bo niestety poważnej kontuzji doznał Bartek Jaroch. Nie mamy jeszcze pełnej diagnozy, ale niestety nie wygląda to dobrze. A co do meczu, to tak zapachniało czasami trenera Kasperczaka, przyznam w pierwszej połowie ‑ powiedział po efektownej wygranej nad ŁKS‑em, bo aż 5‑0, trener Mariusz Jop.

‑ To była przyjemność patrzeć na ten zespół, który zdobywa piękne bramki i nie dopuszcza rywala pod swoją bramkę. Na pewno było to bardzo dobre 45 minut w naszym wykonaniu. Gratuluję zespołowi, bo pamiętajmy, że po drugiej stronie nie był byle kto, tylko zespół, który będzie się w pierwszej lidze liczył. Tak więc świetna robota. Oczywiście w drugiej połowie można było być trochę bardziej cierpliwym z piłką, bardziej kontrolować ten mecz poprzez posiadanie piłki, natomiast my też nauczyliśmy się myślę w miarę skutecznie bronić i w średniej obronie i w niskiej obronie, dużo nad tym pracowaliśmy, więc cieszę się też, że udało się zachować czyste konto. W jednej sytuacji bardzo dobrze zachował się Kamil Broda. Świetny mecz, który mógł się podobać kibicom i mecz, który myślę, że przyciągnie kibiców na kolejne spotkania. Cieszymy się bardzo, no ale musimy być cały czas z chłodną głową. To jest dopiero początek, bardzo dobry początek sezonu, ale przed nami bardzo, bardzo dużo pracy ‑ dodał trener.

Czy u Bartka Jarocha jest podejrzenie złamania, czy jest to inna kontuzja?

Mariusz Jop: ‑ Nie, tam jest prawdopodobnie problem ze stawem kolanowym. Noga skręciła się w nienaturalny sposób. Zobaczymy co będzie. Jutro będzie badanie rezonansem i to pewnie pokaże dokładnie.

Rozmawialiśmy wczoraj na konferencji prasowej o tym, że odszedł Łukasz Zwoliński, no to w jakiś sposób Duarte, oczywiście grając w drugiej linii, dzisiaj odpowiedział, że w tej drużynie też strzelcy są.

‑ Tak... "Dua" bardzo dobrze wszedł w ostatnim spotkaniu z Mielcem. Wywalczył to miejsce można powiedzieć, które stracił bardziej ze względu na to, że miał delikatny problem zdrowotny w okresie przygotowawczym. Także ja się bardzo cieszę, że nie tylko "Dua" zaprezentował się dzisiaj bardzo dobrze, ale wielu innych zawodników. Myślę, że tutaj należy pochwalić cały zespół. I też całą naszą młodzież, która się bardzo fajnie zaprezentowała, więc pracujemy dalej, żeby rozwijać tych zawodników również.

Tak jak o młodzieży Pan wspomniał ‑ "pół żartem, pół serio" ‑ w głowie Maćka Kuziemki ten "brzęczkowy pstryczek" przeskoczył, bo dzisiaj trzy asysty. Jak przypomnimy sobie jeszcze ten mecz sprzed tygodnia, to tam miał udział również przy dwóch bramkach. Młodzieżowiec jak się patrzy z takimi liczbami po dwóch meczach.

‑ Ja myślę, że to jest chłopak, który bardzo, bardzo ciężko pracuje i nie narzeka. To jest fantastyczna jego cecha, bo był z nami w poprzednim sezonie w okresie letnim na zgrupowaniu. Rzucałem go po różnych pozycjach i nigdy nie słyszałem u niego i nigdy nie widziałem na jego twarzy jakiegoś niezadowolenia. To jest naprawdę świetny charakter do pracy i przed takimi zawodnikami na pewno jest możliwość osiągnięcia wiele w piłce nożnej, a umiejętności ma. Ma dobrą motorykę, dobry drybling. Dzisiaj zresztą to pokazał. Zachował spokój w kilku sytuacjach, świetnie dogrywał, więc na pewno bardzo dobry mecz w jego wykonaniu dzisiaj. Także też mu gratuluję i cieszę się, że robi postępy.

Duarte już wiosną taki miał jeden mecz, gdzie pokazał tą skuteczność, ale czy to jest efekt jakiś specjalnych treningów strzeleckich, czy jakąś tam klapkę w jego głowie Pan otworzył?

‑ My przyjęliśmy taką koncepcję, żeby dużo trenować indywidualnie i takie wstawki robimy bardzo często dla zawodników na ich pozycjach. Treningi pozycyjne, indywidualne. Już robiliśmy to w tamtej rundzie, a teraz jeszcze można powiedzieć, że zintensyfikowaliśmy jakby te działania. To jest na pewno coś, co pomaga w powtarzalności zachowań takich jakie my oczekujemy na danej pozycji. Cieszę się, że się przełamał. Był bardzo skuteczny. Praktycznie każdy strzał na bramkę zamieniał na gola, więc no świetny jego występ też. Myślę, że tu też taka rywalizacja z "Suknią" pomaga, żeby zawodnicy byli w stanie jeszcze wykrzesać z siebie dodatkowe emocje i pokazać, że oni zasługują na podstawowe miejsce w składzie.

Tak pół żartem Panie trenerze, trener gości tutaj przed chwilą powiedział, że już w trakcie rozgrzewki czuli dzisiaj, że może być z nimi słabo. Nie wiem, czy zaczęliście w czasie rozgrzewek stosować jakieś techniki paraliżujące przeciwnika, czy wysyłać jakieś fluidy, które mu pokazują miejsce w szeregu?

‑ Nie wiem. To muszę porozmawiać z trenerem Grabowskim co on takiego tam dostrzegł. Ja też obserwowałem rywala, zawsze to robią na rozgrzewce i wyglądali całkiem przyzwoicie, więc myślę, że tutaj jakby nasze działania zdecydowały o tym, że rywal nie złapał wiatru w żagle. Myślę, że też ci kibice, którzy tu są zawsze takim naszym dodatkowym wzmocnieniem. Nie jest łatwo kiedy rywal przyjeżdża, kiedy traci pewność siebie, poprzez naszą dobrą grę w obronie, poprzez strzelenie bramek, ale też poprzez ilość ludzi na trybunach. To na pewno robi wrażenie i ja się cieszę, że my mamy przyjemność i możliwość grać po prostu na tym stadionie z tak dużą liczbą kibiców.

Na bokach obrony jest Krzyżanowski, jest Lelieveld, ale pojawia się problem na prawej obronie, jeśli Jaroch będzie dłużej niedostępny. Czy będziecie się rozglądać gdzieś docelowo za tą pozycją, czy to jest taki priorytet jeszcze na to okienko transferowe?

‑ Zobaczymy na diagnozę ostateczną. Natomiast myślę, że w tej sytuacji na pewno będziemy potrzebowali tu ruchu.

Pięć do zera, piękny wynik, ale jaki jest ten jeden element, który najbardziej dzisiaj Panu zaimponował w tym zwycięstwie?

‑ W piłce nożnej to nigdy nie jest jeden element, bo pewne nasze dobre sytuacje były z dobrej obrony. Ja myślę, że tutaj to było coś, co dobrze funkcjonowało w I połowie. Oczywiście byliśmy skuteczni. To jest coś, bo czasami potrzebowaliśmy dużo sytuacji, żeby zdobyć bramki. Dzisiaj ta skuteczność była na bardzo dobrym poziomie. I już sam początek już pierwsze otwarcie od bramki, sytuacja Kuziemki. Później Mariusz Kutwa też po rogu tam nie trafił czysto w piłkę, więc od samego początku było czuć, że jesteśmy bliscy bramki. No a jak już zaczęliśmy to tych bramek wpadło sporo. Także ja się bardzo cieszę z tego.

Oglądając ten mecz chciałem Pana zapytać o ocenę Kacpra Dudy. To jest taki chłopak, który był chyba dzisiaj wszędzie. Zgodzi się Pan z tym?

‑ Pan jest menadżerem Kacpra? Nie chciałbym oceniać indywidualnie, bo naprawdę cały zespół bardzo mocno pracował. Kacper wyglądał dzisiaj na pewno dużo lepiej, niż w meczu z Mielcem. Też w jego okresie przygotowawczym zaczął trochę później niż zespół, więc potrzebował trochę więcej czasu. Byliśmy przekonani, że on będzie dzisiaj w dobrej formie, ale tak jak mówię, no nie tylko on cały zespół pracował bardzo dobrze i Kacper również był dzisiaj w wysokiej formie.

Dziewięć bramek zdobytych w dwóch pierwszych meczach... Sprawdziłem sobie szybko czekając na konferencję, ile to zajęło Wiśle w poprzednim sezonie i żeby zdobyć dziewięć bramek, to było aż osiem meczów, a nie dwa. Więc co się zmieniło? Czy Pan widzi, że to jest taka drużyna zdecydowanie lepsza i jak duża jest szansa, że aż tak dobra bramkostrzelność w kolejnych meczach będzie utrzymana?

‑ Trudno tutaj porównywać. Myślę, że początek tamtego sezonu i tego to były inne uwarunkowania, krótszy okres przygotowawczy ze względu na puchary, większa częstotliwość spotkań, więc nie chciałbym porównywać tamtego okresu. Mogę tylko mówić o tym, że zawodnicy bardzo ciężko pracowali w całym tym okresie czterotygodniowym, bo już ten piąty tydzień traktowaliśmy jako przygotowanie pod konkretny mecz. Bardzo dużo pracy wykonanej i cieszę się, że ta praca przynosi efekty. Natomiast najważniejsze jest to, że to wszystko trzeba kontynuować, bo jest początek bardzo dobry, udany, ale my musimy tutaj też trzymać swoje emocje, zachowywać ten balans, czyli po tych wygranych meczach za bardzo nie odfruwać, a po przegranych też się za mocno nie dołować, bo to jest częste jakby w reakcjach kibiców, że ta euforia jest zaraz ogromna, a jak przegramy to jesteśmy najsłabsi. No tak nie jest, więc my nie jesteśmy też aż tak bardzo dobrzy. Cieszymy się tak jak mówię, szanujemy, doceniamy. Natomiast wiemy, że cały czas ciężka praca przed nami i z takim nastawieniem będziemy trenować przed spotkaniem z Tychami, z trudnym meczem jaki nas czeka na wyjeździe.

Ale widzi Pan potencjał na regularne odnoszenie takich wyników, czy to raczej pojedyncze przypadki?

‑ Jeżeli są dwa mecze pod rząd, gdzie się wygrywa wysoko to to nie jest pojedynczy przypadek. Oczywiście, że stać nas na to, żeby być skutecznym w każdym meczu i będziemy robili wszystko, żeby być zawsze w optymalnej formie. Natomiast to jest zawsze sport i tutaj pewności nie ma nigdy.

Na wstępie Pan wspomniał, że w pierwszej połowie zapachniało drużyną trenera Kasperczaka, której Pan był też piłkarzem. Czy miał pan już może okazję po meczu zamienić jakieś kilka słów z trenerem? Czy nie było tego takiej możliwości jeszcze?

‑ W przerwie tylko się przywitaliśmy. Nie było okazji, ale jestem zaproszony też na benefis, więc będzie pewnie okazja z trenerem porozmawiać chwilę.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


9    Komentarze:

~~~darioh

Gratulacje
...przyjemnie się patrzyło na grę Wisły, no i w końcu jest skuteczność,oby tak dalej! Kontuzja Bartka Jarocha nie pozwala sie w pełni cieszyć z tego zwycięstwa... praktycznie cała nasza podstawa obrony z zeszłego sezonu z poważnymi kontuzjami...co za pech!!

83            -1
~~~Kk1

Sędziowie
Kolejny przypadek gdzie po ostrym faulu przeciwnika zawodnik Wisły nabawił się poważnej kontuzji i nie ma karku ani nawet rzutu wolnego

62            -4
~~~Stint

Dziwnie to
Może zabrzmi ale niech pachnie Henrykiem

42            -1
~~~PlaszowStar y

.
I pomyslec, ze ktos mial czelnosc pisac o zwolnieniu Mariusza. Ten czlowiek powinien zostac tutaj dlugi czasu , w koncu niech przyjdzie stabilnosc w tym segmencie bo to sa prze jaja co sie w tym klubie dzieje w tej sferze. Jego filozofia gry w pilke nozną jest w 100% spójna z DNA Wisly Kraków.

54            -11
~~~KibicRepry

1 liga to liga fizoli
Takie wejścia i kontuzje niestety będą się zdarzały póki będziemy w tej buraczanej 1 lidze.

38            -2
~~~TSwiślak

Dzisiaj .
Prawie jak za czasów HENRYKA KASPERCZAKA i jego SUPER WISEŁKI.

39            -2
~~~GURULI76

Oby tak dalej...
Tak powinniśmy grać jak dzisiaj, szkoda Jarocha bo jest w formie, Sukiennicki za długo przytrzymuje piłkę....

34            -2
~~~Stały bywalec tsw

Ludzie
Jak widzę wasze komentarze z lat 1 ligi to nie widziałem w was większej ściemy.nie dekradujcie piłkarzy itp jak im nie pójdzie i nie zwalnijacie piłkarzy bez podstaw jak zwolniła którego [...] byccie kibicami nie [...].ciezko wasze czyta się komentarze .chore myśli zostawcie wiecie gdzie a jak nie pasuje nie przychodzic na Reymonta dwulicowi ludzie pyskaci online

4            -8
~~~Tw Bolek

Do stały bywalec
Popracuj chłopie nad składnią i naucz się pisać tak żeby inni to rozumieli a nie krytukuj nie wiadomo czego. Gdzie byłeś gdy tej drużynie należała się prawdziwa krytyka? Takich momentów było na przestrzeni lat o których raczyłeś wspomnieć wiele i ciekawe czemu to wtedy nie snułeś tych dziwnych opowieści tylko "wyjeżdżasz" z tym teraz kiedy akurat dobrze grają i przynajmniej wydaje się że jako tako jest to poukładane organizacyjnie.

13            -1