Sobota, 23 sierpnia 2025 r.

Mariusz Jop przed meczem ze Śląskiem: ‑ Jesteśmy przygotowani

Przed piłkarzami krakowskiej Wisły spotkanie w ramach siódmej kolejki, w którym dojdzie do prawdziwego hitu, czyli konfrontacji... ubiegłorocznych uczestników rozgrywek o europejskie puchary, którzy tym razem spotkają się, ale na poziomie... pierwszej ligi. Ot taki ewenement. Oto co mówił przed tą rywalizacją trener zespołu "Białej Gwiazdy" ‑ Mariusz Jop.

Doszło ostatnio do zmian kadrowych. Ervin Omić już jest w treningu, jakie pierwsze wrażenia? Jak on się prezentuje? Jak z jego przygotowaniem fizycznym i jak wkomponowuje się w zespół?

Mariusz Jop: ‑ Na pewno widać po nim, że to jest piłkarz, który ma sporą jakość indywidualną. Jeżeli chodzi o takie piłkarskie rzeczy to widać, że jest to na wysokim poziomie. On skończył treningi z zespołem 20 maja, potem miał urlop, następnie był przez trzy tygodnie na takim campie dla piłkarzy, którzy są bez kontraktów i ostatni miesiąc trenował indywidualnie. Natomiast to nigdy nie zastąpi takiego regularnego grania z zespołem, więc jest to piłkarz, który potrzebuje czasu, żeby po pierwsze zrozumieć naszą filozofię grania, oswoić się i zaadoptować w grupie. No i oczywiście pod tym względem fizycznym też potrzebuje trochę czasu. Myślę, że po tej przerwie na kadrę będzie już bliżej tego, co normalnie prezentuje.

Lepiej wygląda chyba sytuacja z Marko Božiciem, bo on dzisiaj podpisał kontrakt, ale cały czas był w treningu ze swoją poprzednią drużyną, nawet grał w meczach ligowych. Może Pan to potwierdzić?

‑ Nie widziałem go jeszcze w treningu, bo trening przed nami, natomiast tak ‑ to jest piłkarz, który był cały czas z zespołem, który wchodził w meczach w Turcji, więc jeżeli chodzi o takie przygotowanie fizyczne, o gotowość do gry, to na pewno ona będzie. Pozostają kwestie adaptacji i zrozumienia naszej filozofii gry, także te kwestie taktyczne, na które my zwracamy uwagę w zespole. Także tutaj też potrzeba na to trochę czasu, natomiast pod takim względem fizycznym, to na pewno jest to piłkarz, który jest przygotowany do grania.

Rozumiem, że kadra na okres "jesienno‑zimowy" jest już zamknięta? Czy jeszcze możemy się spodziewać jakichś ruchów do klubu? A być może w związku z tym, że ta kadra została poszerzona, kogoś będziecie chcieli wypożyczyć?

‑ Myślę, że dopóki jest okienko transferować, czyli do 8 września, to takie ruchy mogą być wykonywane w dwie strony, więc nie zamykajmy sobie sami jakby tej możliwości.

W przedsezonowych prognozach bukmacherzy wskazywali jako głównych faworytów waszą dwójkę, czyli Śląsk i Wisłę. Czy patrząc na to, jak Śląsk się prezentuje, Pan ma podobne wrażenie?

‑ Na pewno jest to główny kandydat do walki o mistrzostwo pierwszej ligi. Zespół, który ma bardzo ciekawą kadrę. Jeżeli chodzi o takie indywidualne umiejętności piłkarzy, to one są na pewno na wysokim poziomie. Zespół, który prowadzi trener, nie tylko w tym sezonie, ale był też w poprzednim, to też ma znaczenie. Także tak, ja to mogę potwierdzić, że jest to drużyna, która jest jednym z faworytów tych rozgrywek.

Czy nie jest trochę tak, że podobnie jak Wisła trzy lata temu po spadku troszkę się zderzają z tą specyfiką pierwszej ligi? Na sześć meczów, które rozegrali, wygrali tylko połowę.

‑ Na pewno jest potrzebny czas, w zależności od tego, jakie są tam osoby, jacy są piłkarze i jak szybko się zaadaptują do tego. Ale oczywiste jest, że potrzeba czasu na to, żeby trochę poznać tę ligę, poznać zespoły i sposoby ich grania. To już jakby nie nasz problem, jak oni sobie z tym radzili, jak będą radzili sobie w przyszłości. My tak jak zawsze skupiamy się zawsze na sobie, bez względu na to z kim gramy. Natomiast szanujemy rywala, bo wiemy, że jest to zespół z dużym potencjałem.

Nie zagra Banaszak, a więc czołowa postać w tych meczach przed jego pauzą za czerwoną kartkę. Dla Was to dobra informacja?

‑ Przyjmujemy ją. Na pewno jest to piłkarz, który jest groźny, który w poprzednim sezonie w Górniku Łęczna potwierdzał to, że potrafi strzelać bramki. No ale jego kolega z byłego zespołu jest w niezłej formie, bo zdobył ostatnio dwie bramki, w poprzednim meczu jedną, więc myślę, że to nie jest aż tak duża strata dla gości.

Czy te sukcesy, bardzo ostatnio efektowny wynik, bo prawie od 30 lat Wisła nie wygrała siedmioma bramkami ‑ powoduje, że rośnie taka pozytywna pewność siebie z jednej strony w drużynie, a z drugiej taka chęć, żeby kontynuować tę serię? Pytam o stronę mentalną, bo to, że jakościowo wyglądacie dobrze w tych pierwszych meczach sezonu to wszyscy widzimy.

‑ Tak, oczywiście każde kolejne zwycięstwo, w dodatku jeśli jest ono efektowne ‑ dodaje pewności siebie i sprawia, że piłkarze mają tę swobodę w operowaniu piłką, czują się pewni, wiedzą, że te rzeczy, które robimy ‑ są skuteczne. I to jest na pewno bardzo pozytywne. Natomiast też nie widzę takich przesłanek, żeby tam było jakieś rozluźnienie, czy jakaś nadmierna pewność siebie, taka przekraczająca tę granicę, wchodząca trochę w arogancję. Tego absolutnie nie ma. To jest zespół bardzo świadomy, zresztą mówiłem o tym, który też ma dużo doświadczeń z poprzedniego sezonu, ale nie tylko, bo wiem, że jesteśmy przygotowani do tego, żeby jutro być gotowym na sto procent.

Jaką sferę najbardziej musi poprawić Olivier Sukiennicki? Czy mentalną, czy sportową, aby wrócić do takiej dyspozycji, jaką prezentował np. rok temu jeszcze w europejskich pucharach? I drugie pytanie odnośnie tego zawodnika... On przechodził do nas jako środkowy pomocnik i w sumie właśnie na takiej pozycji grał najlepiej. Ja rozumiem, że w środku pola jest bardzo duża rywalizacja, ale czy wystawianie go na boku pomocy nie jest takim pewnym rodzaju podcinaniem mu skrzydeł?

‑ Myślę, że nie. Myślę, że to absolutnie nie jest podcinanie skrzydeł, bo przypomnijmy sobie na jakiej pozycji on prezentował się tak dobrze, a o czym Pan mówi, czyli to było rok temu,  nawet trochę ponad rok temu? Więc on był też wystawiany jako lewoskrzydłowy, więc tutaj nie widzę jakby zbieżności w tym, żeby mówić, że gra słabiej, bo gra na lewym skrzydle, skoro na tym lewym skrzydle gra tak dobrze. O czym Pan powiedział. Nie chciałbym indywidualnie rozbierać jakby na czynniki zawodnika, który jest u nas. Tak jak mówiłem wcześniej, ja wierzę w niego, on po prostu musi ciężko pracować cały czas. Teraz ta rywalizacja jeszcze wzrosła, jeżeli chodzi o te pozycje ofensywne, więc piłkarzowi nie pozostaje nic innego, jak tylko ciężka praca i czekać na swoją szansę. I jeżeli tę szansę się dostaje, to trzeba ją wykorzystać, bo Oliver w każdym meczu dostaje minuty i myślę, że będzie dostawał je dalej, natomiast musi potwierdzać tymi wejściami, że na te minuty zasługuje.

Czy Ardit Nikaj jest już w takiej stuprocentowej dyspozycji meczowej oraz po tym czasie, jak już widzi go Pan na treningach, to na jakiej pozycji najbardziej? Czy to jest atak, czy jednak bok?

‑ Sprawdzamy go na tych dwóch pozycjach, ze względu na to, że nie mamy takiej nominalnej drugiej "dziewiątki", to najczęściej w treningu jest właśnie na tej pozycji. Skrzydła są trochę lepiej obsadzone. Natomiast jest to piłkarz, którego głównym atutem są cechy motoryczne, czyli jest to piłkarz szybki, skoczny. Coraz lepiej wygląda też pod względem piłkarskim, natomiast są to też elementy, nad którymi musi bardzo dużo pracować. I tak jak mówiłem na początku, że to jest chłopak, który ma potencjał, ale potrzebuje chyba więcej czasu niż inni, żeby wejść na ten poziom, jaki jest oczekiwany w Wiśle Kraków.

Czy z uwagi na ostatni wysoki wynik, nie myślał Pan, żeby jednak wpuścić na boisko właśnie Nikaja, aby go zbudować?

‑ Oczywiście, że myślałem, natomiast to są zawsze decyzje... Czy dać kogoś, kto pracował w Akademii, tak jak Kawała i też czeka, pracuje i w sparingach prezentował się bardzo dobrze oraz jest z dłużej z zespołem? Czy dać Nikaja? Czy też wystawić Joe, czy Dario? Jakbym miał możliwość zrobić wszystkie zmiany, to bym je zrobił. Mam na myśli ilość piłkarzy jakich miałem na ławce, ale tego się nie da zrobić. Wszystkich nie zadowolimy i po prostu piłkarze, którzy nie weszli, muszą dalej pracować i czekać na swój moment.

Czy dostrzega Pan jakieś szczególne atrybuty Śląska Wrocław, czy na przykład jest taki plan na mecz "Anty Warchoł", co Pan wcześniej poruszył?

‑ Nie, my nigdy się nie ustawiamy pod jednego piłkarza, to nie te czasy, że się dawało "kryjącego". Te czasy minęły bezpowrotnie już chyba. Myślę, że jako zespół jest to taka ekipa, która w tych działaniach ofensywnych ma dużą jakość. Oczywiście jak ma czas z piłką, bo też zadaniem naszym w defensywie jest ten czas ograniczyć i nie pozwolić na swobodne rozgrywanie, więc na pewno będziemy chcieli narzucić dobrą intensywność gry, to co robimy zawsze i postawić nasze warunki.

A myśli Pan że Śląsk może zagrać niską obroną i cofnąć się, aby wyczekać Was tutaj przy Remonta? Czy to jednak będzie podobna piłka, jak w ich meczu z Chrobrym Głogów, gdzie to jednak Śląsk zdominował rywala dosyć mocno?

‑ Tak jak mówię, są różne fazy w meczu i często jest tak, że rywale próbują nas pressować w naszej strukturze. Czasami jest to sytuacja taka, że jest pięciu piłkarzy w tym pressingu wysokim, czyli próbują nas łapać "jeden na jeden". My też mamy na to rozwiązania. Mamy rozwiązania też na obronę niską, czy średnią, więc zespół ma przerobione różne warianty, jest przygotowany na różne scenariusze gry przez rywala, bo w zasadzie w każdym meczu jest tak, że każdy z tych scenariuszy występuje w różnym czasie.

Czy już wiadomo co będzie z przełożonym meczem z Wieczystą? Kiedy to spotkanie zostanie rozegrane?

‑ Nie mam informacji o tym, kiedy jest potencjalnie możliwość rozeznania tego spotkania.


 Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


4    Komentarze:

~~~Wislak 1974

M.J. jesteśmy przygotowani ...
AWSZYSCY NA CZERWONO i MEGA - MIAZGA DOPING ! ! Tylko zwycięstwo Wiselko ... Jazda , jazda , jazda - Biała Gwiazda ! !

38            -3
wujek29

Odpowiedź do ~~~Wislak 1974
a po co na czerwono skoro piłkarze mają grać na czarno? niechaj każdy kibic to pamięta, barwy klubu to rzecz święta.... ale chyba nie dla bosa w okularkach...palma odbiła?? ano zobaczymy czy się jutro potwierdzi.

5            -31
~~~Kroolik

Do wujek29
Okazałbyś trochę szacunku kolego. Gdyby nie Jarek Królewski, to byśmy się kopali w jakiejś czwartej czy trzeciej lidze teraz. Facet wykłada własne pieniądze na nasz klub i nie zasługuje żeby po nim jechać. Czarne barwy, to Wierność i jakoś dużo ich zawsze widzę na stadionie.

4            -1
wujek29

Odpowiedź do ~~~Kroolik
nie tylko on wykłada pieniądze bo ja to robię od grubo ponad 30 lat tak i wszyscy Kibice Wisły, gdyby nie my to klubu by nie było, tylko nie o to chodzi... chodzi o zasady i tradycję, wierność to kwestia kibiców a tradycja to klub czyli nazwa, herb, i stroje piłkarzy, nie widziałem dziś na koszulkach napisu wierność. Na dzisiejszym meczu czułem się jakby tam w ogóle nie grała Wisła. Wszystko to kasa, promocja czarnych koszulek żeby nabić kasę kappie bo czerwone już wszyscy mamy, pewnie po kilka wersji. rozumiem że jak zobaczysz Wisłę w strojach "tęczowych" bo tak się wykładaczowi kasy spodobało to też będziesz tego bronił. pozdrawiam

1            -2