Mariusz Jop: ‑ Ten mecz był bardzo wymagający
‑ Spotkaliśmy się dzisiaj z zespołem, który na pewno był w bardzo dobrej dyspozycji i potwierdza to w ostatnich spotkaniach. Bardzo wymagający rywal, intensywny z dobrą organizacją gry ‑ powiedział po ligowym zwycięstwie nad Polonią Bytom trener Mariusz Jop.
‑ Natomiast my ze swojej strony pokazaliśmy co najmniej to samo, jeżeli chodzi o tę pracę fizyczną i konsekwencję i dołożyliśmy jakość, którą mamy, więc na pewno ten mecz był bardzo wymagający, no ale myślę, że zespół pokazał, że też potrafi dobrze bronić, być razem, być konsekwentny, być cierpliwym. Jedna z takich akcji zbudowana od tyłu, dwa razy zmiana strony i James płaskim strzałem dał nam zwycięstwo. Także gratuluję zespołowi, bo tak jak powiedziałem, było to na pewno wymagające spotkanie ‑ dodał szkoleniowiec.
Czy właśnie cierpliwość, to był dzisiaj klucz do tego wyniku? Bo Polonia była dobrze zorganizowana w obronie, nie dopuszczała do zbyt dużej liczby sytuacji pod swoją bramką, więc czy właśnie takie nie podpalanie się, tylko właśnie chłodna głowa do samego końca, czy to był klucz?
Mariusz Jop: ‑ Są zespołem, który broni nisko w strukturze 5‑4‑1, bo tak było praktycznie całą drugą połowę i dużą część pierwszej. Oczywiście były momenty, kiedy Polonia próbowała wypychać i w tej swojej strukturze 3‑4‑3 nas pressowała. W drugiej połowie już praktycznie tego nie było. I oczywiście tu jest ważna konsekwencja, jest ważna cierpliwość w budowaniu ataków. Nie powiedziałbym, że tak mało było tych sytuacji, bo u Duarte naliczyłem chyba ze trzy, gdzie mógł je zamienić na bramki. Kilka groźnych strzałów, gdzie też bardzo dobrze spisywał się bramkarz gości, więc myślę, że jest to zasłużone zwycięstwo. Mieliśmy więcej sytuacji, może nie jakiś super klarownych, natomiast było duże zagrożenie, uważam, pod bramką rywala. I oczywiście konsekwencja i cierpliwość to są takie dwie ważne wartości z tak broniącym się rywalem.
Dzisiaj pierwszy raz w podstawowym składzie w meczu ligowym wyszedł Raul Giger. To było spowodowane po prostu sprawami taktycznymi, czy on prezentował się lepiej od Lelievelda na treningach? Jakie były przyczyny takiej decyzji?
‑ "Gigi" to jest piłkarz, który na pewno jest bardzo dobry w pojedynkach w defensywie. Jest to zawodnik szybki. My wiedząc, że jednym z takich elementów, w którym Polonia jest mocna, czyli właśnie ta faza przejściowa i przejście z obrony do ataku, a więc ten atak szybki, więc chcieliśmy mieć tu piłkarza, który zabezpieczy nam w pierwszej fazie defensywę. Później też Lelieveld, który wszedł na lewą obronę, pokazał swoją jakość w budowaniu ataków, bo ta bramka też padła po tym, jak on zmienił stronę przez środkowego pomocnika. Także "Lelo" jest na pewno w tym elemencie bardzo dobrym obrońcą, jeżeli chodzi o budowanie ataków. Poza tym wiedzieliśmy, że może być taki scenariusz i takiego piłkarza, który jest trochę lepszy w budowaniu, będzie dobrze nam wpuścić w drugiej połowie.
Na koniec tak trochę pół żartem, pół serio zapytam, czy możemy już ogłosić, że James Igbekeme nauczył się strzelać z dystansu, bo to jego drugi gol w tym sezonie zdobyty z dalszej odległości, a wiemy, że nie była to jego najmocniejsza strona.
‑ No tak, huknął jak z armaty, po ziemi, mocno... no i James próbuje oczywiście. To nie jest piłkarz, który ma atomowe uderzenie, natomiast tutaj wykazał się precyzją, uderzył dołem w dolny róg bramki i finalnie zakończyło się to bramką. Także ja się bardzo cieszę, że nie poddaje się, oddaje strzały z dystansu i cierpliwość też w tym przypadku jest istotna.
Momenty zmian, bo to był niewątpliwie "game changer". Jakie miał Pan myśli zmieniając przede wszystkim Kuziemkę i Krzyżanowskiego? Czy to była taka świadoma rezygnacja z gry skrzydłami? Co Pan miał w głowie wprowadzając tych zawodników? Jak zmieniła się wtedy koncepcja gry?
‑ Przede wszystkim to jest obserwacja i to co widzimy, jak zawodnicy się prezentują w danym dniu. Dzisiaj "Kuzi" miał kilka fajnych momentów, ale też miał dużo przegranych pojedynków w ofensywie. Myślę, że troszeczkę dzisiaj słabiej wyglądał. Stąd takie rotacje. Wzmocniliśmy środek i też Julka daliśmy na prawą stronę, bo jest to piłkarz, który ma dobre pojedynki. Jest bardzo świadomy taktycznie i też wiedzieliśmy, że w tej grze obronnej zabezpieczy nam tutaj pole. Tak jak mówiłem, Lelieveld jest dobry w budowaniu. Potrzebowaliśmy tego, bo byliśmy wysoko, dużo w ataku pozycyjnym, więc taka zmiana też miała tutaj jak najbardziej uzasadnienie.
Czy jest Pan w stanie zdradzić, jak dużo zmian ewentualnie będzie w składzie, biorąc pod uwagę ten napięty terminarz i dużą liczbę gier na małej przestrzeni czasu?
‑ Jeszcze w tym momencie dokładnie sam nie wiem, bo będziemy obserwować piłkarzy, będziemy sprawdzali ich poziom zmęczenia i na tej podstawie też będziemy podejmowali decyzje. Natomiast myślę, że zmiany będą. Natomiast jak będzie ich dużo, to musimy poczekać do czwartku.
Patryk Letkiewicz zagrał drugi mecz z rzędu, ale pierwszy raz w lidze. Po tych błędach Kamila Brody, czy ta zmiana w Pana głowie narodziła się dużo wcześniej, czy jednak do końca gdzieś to się decydowało?
‑ Ogólnie jestem zwolennikiem jakby dłuższego zaufania, szczególnie na pozycji bramkarza. Wiadomo, że na tej pozycji nie jest nikomu potrzebna nerwowość i jakieś gwałtowne ruchy. Więc Kamil dostał dziewięć spotkań. Przyszło podsumowanie i była taka decyzja, żeby zagrał "Leta". Dobrze się zaprezentował w Pucharze Polski. Dzisiaj też uważam bardzo dobry występ, dużo spokoju, dobre decyzje z piłką, więc czekał na swoją szansę, tak jak Kamil w tamtym sezonie. Teraz jest czas na "Letę". Natomiast to jest też pozytywne, że jest rywalizacja na tej pozycji. Absolutnie Kamil nie ma zamkniętej drogi. Teraz on musi się wcielić w trochę rolę takiego zawodnika, który będzie dawał wsparcie i będzie pracował mocno na treningu. To co robił "Leta" wcześniej i również Anton.
Wiktor Biedrzycki leżał w końcówce na murawie, to były skurcze? Jak wygląda jego sytuacja? Jak fizycznie wyglądają zawodnicy? Jak teraz przygotować się do meczu z Wieczystą?
‑ Nie wiem na ile tam były skurcze, na ile jakaś taka chwila odpoczynku, to trzeba Wiktora zapytać, jak to faktycznie było. Myślę, że dzisiaj fizycznie zespół wyglądał bardzo dobrze. Ja nie widziałem tu żadnego problemu, jeżeli chodzi o te aspekty. Natomiast fakty są takie, że mamy jednak jeden dzień mniej regeneracji. Natomiast absolutnie nie szukam tutaj jakiejś wymówki, czy usprawiedliwień w tym temacie. Taki okres czasu to też jest wystarczający, żeby piłkarz się zregenerował, jeżeli o siebie zadba. Piłkarze są wytrenowani, więc nie sądzę, żeby to był jakiś problem.
Dzisiaj poza kadrą znalazł się Joseph Colley. Czy to jest kwestia przegranej rywalizacji, czy jakiś uraz?
‑ Mamy taką sytuację kadrową, że mamy pięć stoperów i uważałem, że trzymanie trzech stoperów na ławce nie ma sensu, dlatego tutaj będzie rotacja tej pozycji. Dzisiaj wybór był taki, że "Joe" jest poza "dwudziestką", natomiast w kolejnym meczu ta sytuacja może się zmienić.
W perspektywie ostatnich kilku meczów chcę zapytać o grę oskrzydlającą, bo dzisiaj ta pierwsza połowa pokazała, że Kuziemka próbował, ale też nie za wiele tam się działo. Z lewej strony praktycznie zupełnie nic. Czy Pan nie obawia się w perspektywie dalszej części sezonu, że po prostu przeciwnicy tych Pana skrzydłowych trochę przeczytali i że tutaj będzie potrzebny właśnie taki impuls, jaki Pan dzisiaj dał? Gdzie finalnie ta bramka padła po podaniu z lewego skrzydła, ale generalnie to już nie jest to co widzieliśmy na początku sezonu, gdzie te skrzydła naprawdę robiły dziury w obronie rywala.
‑ Nie sądzę żebyśmy mogli mówić po jednym meczu, że nas rywal rozczytał. Po prostu "Kuzi" dzisiaj przegrał więcej pojedynków, niż zazwyczaj. Przyzwyczaił nas do tego, że zazwyczaj te pojedynki wygrywał. Myślę, że pomimo tego jest to zawodnik, który trzyma wysoką dyspozycję. Oczywiście nie zawsze będzie tak, że on będzie dawał asysty i bramki, natomiast absolutnie nie postrzegam tego w taki sposób, że rywal nas nagle rozczytał. Wiadomo, że gra skrzydłami to jest jeden z elementów, z którego korzystamy i będziemy korzystać nadal.
Przed nami derby Krakowa. Wieczysta ma za sobą też trudny mecz z Ruchem Chorzów. Czy jest coś takiego w grze Wieczystej, co przykuło Pańską uwagę?
‑ Wieczysta to przede wszystkim jednak bardzo duża jakość indywidualna, bo tam trafiają nieprzypadkowi piłkarze. Oczywiście po różnych przejściach, ale jak się ma jakość, to się ją ma. Też widzimy, że tam z ławki wielu piłkarzy wchodzi i potrafią utrzymać wysoką jakość. Jest to zespół, który jest dużo bardziej groźny w ofensywie, niż w grze obronnej. Jest kilku piłkarzy, którzy może nie lubią pracować w obronie, natomiast jak mają piłkę to potrafią pokazać swoją jakość. Wieczysta bardzo dobrze zagrała z Ruchem, szczególnie w drugiej połowie. I z takiego meczu, który wydawał się, że jest dla nich trudny byli w stanie to zwycięstwo wyrwać i w końcówce byli na pewno zespołem lepszym. Także na pewno jest to zespół, który ma bardzo dużą siłę, jeżeli chodzi o ofensywę.
Redakcja
Tagi:
Zobacz także:
- « Łukasz Tomczyk: - W pierwszej połowie mieliśmy swój moment
- « Podsumowanie 11. kolejki Betclic I Ligi
- « Oceń grę wiślaków (i nie tylko) w meczu z Polonią Bytom
- « Punkty zostają w Krakowie. Wisła - Polonia Bytom 1-0
- Wiktor Biedrzycki: - Postawili nam trudne warunki »
- Maciej Kuziemka: - Dobrze, że zaczynamy to z trzema punktami »
- James Igbekeme: - Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem pomóc zespołowi »
- Statystyki meczu: Wisła - Polonia Bytom »
Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:
- « Podsumowanie 19. kolejki Betclic I Ligi
- « W Łodzi na remis. ŁKS - Wisła 1-1
- « Igor Łasicki odchodzi z Wisły Kraków!
- « Wisła gra z ŁKS-em! Zapraszamy na relację tekstową live!
- « Olivier Sukiennicki zostanie wypożyczony do Odry Opole
- « Igor bierze wszystko
