Sobota, 1 kwietnia 2017 r.

Wypowiedzi po pierwszym meczu 1/2 finału BLK

Po dwudziestu minutach pierwszego półfinału Basket Ligi Kobiet pomiędzy Wisłą Can-Pack Kraków i Artègo Bydgoszcz chyba mało kto stawiał na to, że czekają nas w nim jeszcze jakiekolwiek emocje. Wiślaczki totalnie pokpiły jednak sprawę po przerwie, roztrwoniły aż dwudziestopunktową przewagę i ostatecznie przegrały! Oto co po tym niezwykłym spotkaniu mówiły zawodniczki oraz trenerzy obydwu drużyn.

Tomasz Herkt (trener Artègo): - Nie ulega żadnym wątpliwościom, że źle weszliśmy w ten mecz. Przed nim mówiliśmy wprawdzie, aby zbyt długo nie celebrować awansu do półfinału, bo teraz walka zaczyna się od nowa, ale najwyraźniej musieliśmy śródmeczowo dojrzewać do tego, żeby zagrać swoją koszykówkę. Najważniejsze dla nas jest to, że nieznacznie przegraliśmy "deskę", bo 35-36, a istotne jest to - na czym zawsze się koncentrujemy - czyli "easy basket", a więc punkty po stratach. Tutaj wygraliśmy sześcioma. W punktach drugiej szansy był remis 6-6, a po szybkim ataku 12-15, czyli nieznaczna przewaga Wisły. To był niesłychany powrót do gry i zwycięstwo. Wygraliśmy z Toruniem, przegrywając na początku IV kwarty 13 oczek, a jednak potrafiliśmy z tego spotkania wyjść zwycięsko, ale Wisła na swoim terenie, to drużyna euroligowa, o świetnym potencjale. Odrobić 20-punktową stratę z pierwszej połowy i wygrać mecz? Chylę czoła przed własnym zespołem, przed dziewczynami, że się nie poddały, że walczyły do końca i wygrały to spotkanie!

José Ignacio Hernández (tener Wisły Can-Pack): - Gratulacje trenerze, gratulacje Maurita. Jest bardzo trudno powiedzieć cokolwiek po tym meczu, bo jeśli powiedziałbym to co teraz myślę, to byłoby bardzo niedobre z punktu widzenia czekającego nas jutro spotkania. Rozumiem sporo po polsku i wciąż od innych trenerów słyszę w moim kierunku "euroligowy", "euroligowy". Myślę, że mają na myśli naszą euroligową drużynę, ale być może jest tak, że my wcale nie mamy euroligowej drużyny. Graliśmy co prawda w Eurolidze, ale być może nie mamy euroligowych zawodniczek, bo nie pokazujemy codziennie poziomu godnego Euroligi. To jest dla mnie niemożliwe, aby popełniać takie błędy, jakie przydarzyły nam się w drugiej połowie! Kolejny, i kolejny, i kolejny... Czuję się dzisiaj winnym tej porażki, ponieważ nie potrafiłem kontrolować tej "euroligowej" drużyny. Być może mamy za wiele gwiazd, a być może nie jesteśmy drużyną? Gramy zbyt indywidualnie, bo dziś nikt tak naprawdę nie grał na swojej pozycji. Wiem, że niektóre zawodniczki przyjechały tutaj po to, aby zdobyć kolejne mistrzostwo, ale wiem także, że będzie to w obecnej sytuacji bardzo trudne. Myślałem, że po meczach z Lublinem skupimy się na następnych spotkaniach, ale nic nie zadziałało tak jak należy. Nie było odpowiedniego skupienia, skoncentrowania. Zawodniczki wchodzące z ławki nie zmieniały obrazu gry. Nie jestem zadowolony z naszej i mojej pracy w tym meczu. Dziękuję.

Maurita Reid (zawodniczka Artègo): - Graliśmy przeciwko drużynie z Euroligi i to jak źle to spotkanie zaczęłyśmy nie było dla nas dobre. Byłyśmy bardzo rozczarowane, a ja sama schodząc na przerwę miałam spuszczoną głowę, ale jestem naprawdę dumna z moich koleżanek z zespołu, bo pokazałyśmy, że jesteśmy razem, że jesteśmy drużyną. Pozwoliło nam to wziąć się w garść i w najważniejszym momencie tego meczu nie poddałyśmy się, zaczęłyśmy grać twardo. Bez wątpienia Wisła Kraków to bardzo mocny zespół, wychodzą i mają najlepsze zawodniczki, które mają naprawdę wysokie umiejętności, ale jeszcze raz podkreślę, jestem bardzo dumna z mojej drużyny i to była dobra dla nas lekcja, bo wiemy że musimy trzymać się razem, tak samo z naszymi trenerami i całą naszą ekipą. Oni nas motywują, bez względu na wszystko, ale to jednak my jesteśmy na boisku. To naszym zadaniem jest wrzucić piłkę do kosza. Oni mogą tylko pomagać przy linii bocznej, mogą nam podpowiadać, prowadzić nas, ale to my na boisku popełniamy błędy, pudłujemy rzuty. Na zakończenie dodam - to było dobre spotkanie.

Claudia Pop (zawodniczka Wisły Can-Pack): - Zaczęłyśmy to spotkanie bardzo dobrze, grałyśmy dobrze w defensywie, bo była ona wysoka i naprawdę solidna. Wszystko pracowało dla nas dosyć dobrze, ale myślę że w przerwie zbytnio się rozluźniłyśmy, myśląc że jest już "po meczu". Trzecią kwartę zaczęłyśmy katastrofalnie, a nasze rywalki zaczęły z dosyć dużą energią stosować pressing, przez co my traciłyśmy wiele piłek, miały też dużo zbiórek. Gra zaczęła wyglądać dokładnie odwrotnie do tego, jak zaczęłyśmy ten mecz. To właśnie dlatego dziś przegrałyśmy.


 AG, Prz3m

Tagi:



Zobacz także:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »

Nikt nie komentował jeszcze tej informacji. Może Ty to zrobisz?