Niedziela, 26 listopada 2023 r.

Dawid Szot: - Niemożliwe jednak nie istnieje

- Muszę zacząć od tego, że sam dalej nie wierzę, że to się wydarzyło. Naprawdę chyba nie miałem okazji grać w takim spotkaniu. Nawet sprawdziłem na takiej stronie internetowej, że chyba w 97. i w 100. minucie zdobyliśmy te bramki - powiedział po szalonej i wygranej 3-2 potyczce z GKS-em Katowice Dawid Szot.

- Niemożliwe jednak nie istnieje, więc warto walczyć do końca i wierzyć. Nie był to nasz najlepszy mecz, z tych wszystkich dotychczasowych. W pierwszej połowie fajnie zaczęliśmy to spotkanie i naprawdę dobrze to wyglądało. Później końcówka pierwszej połowy już GKS zaczął się napędzać i był to taki delikatny sygnał dla nas, że jest dobrze dysponowany i że musimy zachować czujność w defensywie. Niestety nasze błędy. Każdy w tych sytuacjach mógł coś zrobić lepiej. Ja mogłem bardziej doskoczyć, ktoś mógł przykryć. Mogliśmy lepiej wyekspediować daną piłkę. Takie błędy złożyły się do siebie i straciliśmy te dwie bramki, ale najważniejsze jest to co jest na koniec. Dobrze, że pokazaliśmy charakter i naprawdę powtórzę się jeszcze raz, że w takim meczu jeszcze nie miałem okazji grać, więc bardzo się cieszę, że te trzy punkty jednak tutaj zostały i myślę, że to będzie taki bodziec. Może to trochę za te wcześniejsze mecze, kiedy mieliśmy przewagę, a ostatecznie nie wygrywaliśmy tych spotkań, no to teraz na szczęście to wszystko się odwróciło - dodał obrońca Wisły.

Jednocześnie Szot zgodził się z nami, że GKS zagrał przy Reymonta bardzo odważnie.

- Byli bardzo odważni i bardzo zdeterminowani. Odbierali często piłki i można powiedzieć, że to też wynikało z naszej niedokładności. Dużo było niedokładnych podań przez środek. Odbierali te piłki, napędzali się, robili kontrataki, więc sami trochę prokurowaliśmy to, że te sytuacje dla GKS-u powstawały, ale trzeba przyznać, bo sam miałem w trakcie spotkania takie odczucie, że strasznie duża była presja, gdy dostawałem piłkę. Nie było czasu pomyśleć gdzie ją zagrać, bo już przeciwnik był koło ciebie. Wyszli odważnie, ale też myślę, że dostarczyliśmy kibicom fajnej atrakcji, jeśli chodzi o to spotkanie. I pozytywnych emocji dla naszych kibiców - mówił.

Wiślak został także zapytano o przymusową przerwę w grze, po fajerwerkach, które w końcówce zawodów "odpalili" kibice.

- Nie jeden raz takie bodźce z zewnątrz odmieniają losy spotkania, często tak bywa, że danej drużynie coś nie wychodzi i przegrywa, a potem jest dłuższa przerwa w grze, np. przez deszcz i nagle wszystko się odmienia. Myślę, że tak właśnie było w tym momencie, że właśnie po tej przerwie staraliśmy sobie mówić, żeby się nie poddawać, żeby walczyć do końca niezależnie od tego jaki jest wynik. Żeby robić swoje i dążyć do tego, żeby w tym mecz po pierwsze wyrównać, a po drugie jeszcze wygrać. Na szczęście to się udało, więc ta przerwa okazała się korzystna. Złapaliśmy siły, motywowaliśmy się i na szczęście wystarczająco się zmotywowaliśmy, żeby powalczyć do końca. Wiadomo, że mogło się to też tak skończyć, że motywowalibyśmy się i nie zakończyłoby się to tak jak chcemy, ale na to wygląda, że dostaliśmy fajne sygnały, dobre podpowiedzi sobie daliśmy i to okazało się korzystne na sam koniec. To były takie bardziej mentalne podpowiedzi, żeby się nie poddawać, żeby walczyć i grać piłką "po swojemu", bo w pewnym momencie zatraciliśmy tę naszą grę. Było dużo długich piłek, ich strat i przez to GKS się napędzał. My dobrze czujemy się w tej krótkiej grze, od linii do linii. I to też wprowadziliśmy później w tej końcówce i widać okazało się to skuteczne - przyznał "Szocik".

Poprosiliśmy ponadto zawodnika o samoocenę występu przeciwko GKS-owi, także w kontekście presji ze strony kibiców, gdy przy niekorzystnym wyniku i po błędach indywidualnych, pojawiały się z trybun gwizdy.

- Szczerze mówiąc staram się nie zwracać uwagi na to co jest na zewnątrz. I to czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Wiadomo, że dobrze się tutaj czuję na tym naszym stadionie. Czuję wsparcie kibiców, choć wiadomo, że kibice też są niekiedy zdenerwowani, gdy nie wszystko idzie po naszej myśli, więc najlepszym sposobem na to jest to, żeby nie zwracać uwagi na takie bodźce zewnętrzne i skupić się na tym co jest tu i teraz. Skupić się na piłce, na rywalu, na kolegach z zespołu, na przeciwnikach i tylko taki jest na to sposób. A więc skupić się i nie wypaść z tej koncentracji meczowej. A podsumowując to spotkanie, to dla mnie dość fajna pierwsza połowa, ale muszę to jeszcze przeanalizować, bo było dużo dobrych zagrań w ofensywie, aczkolwiek tak na gorąco to były też błędy. Myślę, że czasami za wolno grałem tę piłkę. Przeciwnicy doskakiwali, jak już mówiłem, i ze 2-3 razy się pogubiłem pod tą presją, ale na pewno to przeanalizuję, żeby wyciągnąć wnioski i by w następnym meczu grać szybciej i szybciej operować piłką, żeby tych strat nie było - mówił.

Kolejne pytanie dotyczyło gry po lewej stronie boiska za Goku, który będąc bardzo ofensywnym zawodnikiem niekoniecznie zawsze pomaga w defensywie.

- Na pewno Goku daje bardzo dużo do przodu, ale w defensywie niekoniecznie, choć też już widać postępy, bo jest między nami komunikacja i wiemy jak mamy pressować przeciwnika, jak mamy ustawiać się w defensywie. Ja bardzo często mu krzyczę, "zamykaj środek", "zamykaj lewo" oraz gdzie ma się ustawić, więc myślę, że z meczu na mecz ta komunikacja między mną, a nim jest coraz lepsza, więc to jest pozytywne. Goku też grając na tej pozycji rozwija się w defensywie, choć wiadomo, że w tych pierwszych meczach trzeba było trochę więcej popracować defensywnie, ale teraz już trochę mnie odciąża - przyznał Szot.

Na zakończenie zapytano jeszcze obrońcę Wisły o sytuację w tabeli po wygranej nad GKS-em.

- To jest najistotniejsze, że przepchnęliśmy ten mecz. We wcześniejszych spotkaniach nie mieliśmy tej umiejętności, żeby wklepać tę jedną bramkę i ostatecznie wygrać. A tutaj mieliśmy i to jest kluczowe, bo najważniejsze jest na sam koniec to co jest w tabeli. Zerknąłem po meczu jak to wygląda, też przed meczem śledziłem jak to się prezentuje w tabeli. Na pewno te trzy punkty bardzo dużo nam dają w tym momencie - zakończył wiślak.


 AG, Redakcja

Tagi:


Zobacz także:



Najczęściej czytane w ostatnim tygodniu:


Dodaj komentarz:


Nick:

Temat:

Tekst:

UWAGA: Dodając komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności » oraz regulamin komentarzy »


3    Komentarze:

~~~TSwiślak
Starasz się.
To widać! Jesteś WIŚLAKIEM,szacun,Dawid!

5            -7
~~~Arek
Masz rację...
...grasz w pierwszym składzie.

8            -1
~~~dr.K
Szot
Zmień chłopie zawód.

16            -2